WYWIAD. Ryzyko ograniczeń w dostawach energii latem jest tak wysokie, że operator krajowego systemu energetycznego przygotował plan awaryjny. W razie potrzeby zmobilizuje elektrociepłownie, skorzysta z pomocy państw sąsiedzkich, a nawet zapłaci za obniżenie poboru mocy.
Publikacja: 7 maja 2008, 03:00 Aktualizacja: 7 maja 2008, 08:52
• W upały wzrasta zużycie energii, a zatem jeśli lato będzie gorące, to w Polsce może dojść do ograniczeń w dostawach energii?
- Jeśli wystąpią upały przekraczające 30 stopni Celsjusza, to ryzyko ograniczeń dostaw energii będzie bardzo wysokie. W upały przy rosnącym popycie na energię występuje spadek dostępnych mocy. Ostatnie gorące lato było w 2006 roku. Wtedy doszło do przerwy w dostawach energii dla części Warszawy. Póki co możemy identyfikować zagrożenia w oparciu o tamte doświadczenia. Wtedy spadła moc dyspozycyjna elektrowni Ostrołęka i Kozienice, które chłodzone są wodami Narwi i Wisły - w rzekach był niski stan wody, a jej temperatura była za wysoka do schłodzenia elektrowni.
• Które jeszcze elektrownie mogą zawieść w upały?
- Na warunki hydrologiczne wrażliwe są także Połaniec korzystający z wód Wisły, Dolna Odra i Opole, wykorzystujące wody Odry, oraz PAK, który czerpie wodę z jezior regionu konińskiego. To duże elektrownie systemowe, a na nieszczęście są one usytuowane w północnej i centralnej Polsce, czyli tam, gdzie jest mało źródeł wytwarzania. Ubytki ich mocy można rekompensować tylko przesyłem energii ze Śląska, ale wtedy trzeba mocno obciążyć linie energetyczne. A latem zdolności przesyłowe są również ograniczone ze względu na słabe chłodzenie przewodów. Pod wpływem ciepła linie rozciągają się, a zwisające sieci mogą zagrażać bezpieczeństwu ludzi pracujących na polach.
• Które rejony Polski są więc najbardziej narażone na ograniczenia dostaw prądu?
- Najbardziej zagrożone są aglomeracje: warszawska, wrocławska i poznańska. Warszawa jest zasilana głównie przez elektrownie Bełchatów i Kozienice, a Kozienice mogą mieć kłopoty z chłodzeniem. Nie zakończyły też budowy instalacji odsiarczania, co również ogranicza dostępność mocy. Z Wrocławiem jest źle, bo aglomeracja jest zasilana przestarzałymi liniami, których jednak nie można wyłączyć aż do czasu pobudowania nowych. Zagrożony jest Poznań, bo nie jest zakończona budowa linii wysokiego napięcia Ostrów - Plewiska. Ta inwestycja od kilku lat jest blokowana m.in. przez mieszkańców miejscowości Kamionki, którzy nie zgadzają się na budowę linii na ich działkach.
• A jak duże jest ryzyko, że latem wystąpią upały?
- Z prognoz wynika, że tegoroczne lato będzie gorące, upalny ma być zwłaszcza maj. Jesteśmy w pełnej mobilizacji. Wymieniliśmy część przewodów na newralgicznych liniach, żeby zwiększyć możliwości przesyłowe. Podpisaliśmy specjalne umowy na letnie dostawy energii z elektrociepłowniami m.in. z Warszawy, Poznania i Wrocławia. Mamy też umowy o pomocy awaryjnej z Niemcami, Słowakami, Czechami i Szwedami. Poza tym część remontów elektrowni i sieci, które były wykonywane zwykle latem, została już zrobiona, a część przesunęliśmy na jesień. Przygotowujemy się też do przetargów na redukcje odbiorów mocy. Byłaby to usługa specjalna, a polegałaby na tym, że w sytuacjach krytycznych płacilibyśmy za obniżenie poboru mocy. Zainstalowano też dodatkowe źródła mocy biernej w systemie przesyłowym.
• Jeśli podjęte działania osłonowe nie wystarczą, to co można jeszcze zrobić, żeby uniknąć latem wyłączeń prądu?
- Sądzę, że wystarczą, ale wszystkiego przewidzieć się nie da i może powstać konieczność wprowadzenia ograniczenia dostaw energii. Pierwsza i główna metoda to wprowadzenie tzw. stopni zasilania, czyli ograniczenie decyzją rady ministrów dostaw energii dla przemysłu, a druga to - po nowelizacji rozporządzenia systemowego ministra gospodarki - użycie naszych planów obronnych, awaryjnych, które zakładają ograniczenia dostaw energii w wysokości do 15 proc. zapotrzebowania i dotyczą wszystkich odbiorców. Obydwa plany istnieją, ale na dzisiaj każdy ma minusy. Obawiam się, że plan polegający na wprowadzeniu stopni zasilania już nie w każdej sytuacji byłby skuteczny, bo uczestniczy w nim bardzo dużo firm.
• Zagraża nam nie tylko letni, ale w ogóle trwały deficyt energii, sieci są zaniedbane. Co robić, żeby chociaż ograniczyć ryzyko przerw w dostawach energii?
- Nasz problem polega na tym, że latami dyskutujemy o zupełnie podstawowych sprawach, które powinny być dawno rozstrzygnięte w polityce energetycznej państwa. Ale nie są. Trzeba wreszcie postanowić, czy nadal mamy się opierać głównie na węglu, czy rozwijamy energetykę jądrową i gazową, co osobiście popieram, czy nie. Trzeba też uregulować prawo własności nieruchomości pod liniami energetycznymi, bo właściciele działek, na których stoją słupy, blokują remonty sieci. Wreszcie trzeba ustanowić tzw. prawo drogi dla infrastruktury sieciowej, bo jego brak hamuje inwestycje w nowe sieci. No i w naszej sytuacji państwo powinno zaangażować się w budowę nowych mocy, bo jeśli będziemy czekać, aż ceny energii staną się satysfakcjonujące dla inwestorów prywatnych, to trzeba się liczyć jeszcze z dwu-, trzyletnim poślizgiem w rozpoczęciu inwestycji. A z każdym rokiem sytuacja będzie trudniejsza. Sami, może jeszcze w tym roku, chcemy wybudować kilka niewielkich gazowych rezerwowych źródeł mocy. Byłby to pierwszy przypadek w Europie, że operator sam buduje źródła mocy - w sumie ok. 600 MW.
• STEFANIA KASPRZYK
ukończyła Politechnikę Poznańską. Pracowała w Zachodnim Okręgu Energetycznym w Poznaniu, od 1996 roku w Krajowej Dyspozycji Mocy. Od lipca 2004 r. była wiceprezesem PSE Operator, a od marca 2005 r. prezesem zarządu
1: Tradycyjni stratedzy z IP: 195.38.12.* (2008-05-07 08:09)
Dlaczego ciągle nie bierze się pod uwagę energetyki geotermalnej. Polska posiada największe zasoby w Europie. Energetyka atomowa, przy zmniejszających się w świecie zasobach uranu i braku zasobów własnych nie jest przyszłością dla Polski.
Dlaczego nie podejmuje się gazyfikacji złóż węgla pod ziemią?
Ze swoimi koncepcjami rozwoju energetyki Polska jest w latach pięćdziesiątych.
Są to uwagi zgłoszone pod adresem fachowców i strategów rządowych.
2: Tadeuszn z Zabrza z IP: 83.22.215.* (2008-05-07 09:19)
Natychmiast należ wybudować kilka elektrowni atomowych.Na takich elektrowniach bazują najbardziej rozwinięte kraje świata,m.inn. USA.Nowoczesne elektrownie atomowe są bezpieczne.Należy pozbyć się nieuzasadnionych lęków!!! Inaczej czeka nas katastrofa o jakiej niedouczonym przeciwnikom atomowych elektrowni nawet się nie śnilo.
3: Obserwator z IP: 195.38.12.* (2008-05-07 10:21)
Budujmy elektrownie atomowe, najlepiej w każdym większym mieście, aby Rosjanie nie mieli problemu z ustawieniem rakiet i uzależnijmy się od dostawcy uranu (najlepiej Rosji).
Na świecie odchodzi się już od energetyki atomowej. Likwidowane są elektrownie atomowe w USA, Niemczech itd.
W tym zakresie działają jeszcze lobbyści wykształceni w latach 60-tych, dla których marzeniem był Żarnowiec, a którzy ignorują nowoczesne technologie. Balcerowicz także ma swoich naśladowców (uczniów).To jest identyczna sytuacja.
4: Mario201 z IP: 83.27.76.* (2008-05-07 10:57)
Z tego co pamiętam koszt kWh jest najniższy z elektrowni atomowych. A niby uzależnienie od dostaw gazu z Rosji jest lepsze? Poza tym w Angli na przykładi plan na najbliższe 10 lat zakłada budowę wyłącznie elektrowni atomowych.
5: Andrzej K z IP: 80.53.193.* (2008-05-07 14:00)
Na temat blokowania budowy lini WN przez miescowości Kamionki i Borówiec.Kto chce mieć nad głową w domu albo ogrodzie 4 x 440 tysięcy Wolt? tj 12 przewodów WN ?Nie mówię już o ogromnym niebezpieczeństwie na organizmy dzieci i wogóle ludzi ,a wystarczyłaby tylko dobra wola PSE aby linie tak niebezpieczną poprowadzić ok 1 km w bok przez tereny leśne.
6: elektrownia z IP: 62.69.204.* (2008-05-07 21:03)
utworzono tzw energetyke kanapową w latach 90 (firma nazywała się PSE) dostała w majątki linie najwyższych napięć, i co zrodiła przez te ok juz 20 lat - nic tylko namnażała stanowiska biorąc niezłe pensyjki, a byli i aktualni prezesi dziela sie swoimi "przemysleniami" to nie dystrybutor i operator ma budowac elektrownie ale ma budować i remiontowac linie energetyczne i kupowac usługi od elektrowni- czy to tak dużo?? Zajmijcie się w koncu tym do czego was powołano a nie tylko bieżcie kasę i woźcie się na wakacje filipinskie
7: Zainteresowany z IP: 83.20.6.* (2008-05-09 23:07)
Brak dobrej woli ze strony PSE doprowadził do obecnego konfliktu w Kamionkach i okolicy. Tak prosty do załatwienia problem ma stać się przyczyną ograniczenia dostaw dla jednej z największych aglomeracji w Polsce. Tak nieudolni decydenci nie powinni zajmować swoich stanowisk. Próba szantażowania społeczeństwa powinna się jak najszybciej zakończyć. Jeśli nie potraficie poradzić sobie z tak błachym problemem to jakim prawem mówicie o budowie elektrowni atomowych. Komuś chyba coś się pomyliło.
8: AC/DC z IP: 83.23.174.* (2008-05-23 11:12)
Już teraz w maju, bywają dni gdzie autotransformatory pracują na przeciążeniu choć moc mają większą. Nie mają bowiem odpowiednio dopasowanych przekładników prądowych, które to są przeciążane o 20% a przecież ich prawidłowy dobór nie niesie za sobą znaczących kosztów. Można by zatem "upchać" większą moc ale grozi to uszkodzeniem przekładników i system padnie.

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.




