Nas powinna interesować przede wszystkim innowacyjność naszych przedsiębiorstw i ich zdolność do ekspansji na rynki międzynarodowe, bo dzięki temu powstaną tysiące dobrze płatnych miejsc pracy i będziemy się bogacić. Dokument rządowy uczciwie przyznaje to, o czym pisałem wielokrotnie: że sytuacja jest dramatyczna. Spadł odsetek firm, które wdrażają nowe pomysły, spadły przychody z nowych lub ulepszonych towarów, spadły wydatki na działalność innowacyjną firm – nie ma już ani jednego polskiego przedsiębiorstwa na liście 1000 firm o największych w UE nakładach na B+R (sześć lat temu były dwie: TP SA i BRE Bank). W rankingu EU Innovation Scoreboard Polska została przerzucona do ostatniej grupy krajów, które są pustyniami innowacji, a w zestawieniu World Economic Forum zanotowaliśmy spadek w latach 2006–2012 z 44. na 63. pozycję. Te fakty znamy i dobrze, że większość z nich dokument rządowy przytacza.

Ale niestety brakuje w nim wyjaśnienia, jak to możliwe, że w POIG było 40 mld zł na wspieranie innowacyjności przedsiębiorstw, ta zaś w ciągu sześciu lat dramatycznie się obniżyła. To bardzo poważna wada dokumentu, bo bez zrozumienia przyczyn tej sytuacji nie można rzetelnie podejść do nowej rundy planowania, już w ramach POIR. Jeżeli taka analiza nie zostanie przeprowadzona, może się okazać, że te same mechanizmy i działania, które osłabiały innowacyjność w latach 2007–2013, zostaną utrzymane w kolejnej perspektywie finansowej, z kolejnymi dramatycznymi skutkami dla innowacyjności polskiej gospodarki.

A przecież są dostępne opracowania, które to analizują; wymienię niektóre: raport o innowacyjności polskiej gospodarki mojego zespołu badawczego z 2011 r., raport zespołu profesora Hausnera z 2012 r., Banku Światowego z 2012 r., INE PAN z 2012 r. oraz coroczne raporty Komisji Europejskiej. W tych dokumentach została przedstawiona surowa ocena POIG, włącznie z tezą, którą można sformułować następująco: istniejące mechanizmy wsparcia ze środków unijnych są tak zaprojektowane, że prowadzą do niszczenia innowacyjności. Wypadałoby, żeby w dokumencie konsultacyjnym rząd pokrótce omówił istniejące analizy tego problemu i odniósł się do nich. Niestety tego nie zrobiono.

Wsparcie dla firm w ramach POIG zostało tak zaprojektowane, że pieniądze trafiały do tych, które umiały najlepiej wypełnić wnioski, nie szły zaś do przedsiębiorstw mających największy potencjał rozwoju, który powinien przełożyć się na wzrost sprzedaży towarów oraz usług na międzynarodowych rynkach. A przecież to komercyjny sukces jest najlepszą weryfikacją innowacyjności. Jednak nie w POIG. Tu kryterium sukcesu było tempo wydatkowania środków, nie uzyskane efekty.

Dlatego w POIR należy dokonać dwóch fundamentalnych zmian: środki powinny trafiać do firm, które przekują je na sukces komercyjny, a nie przejedzą, a miarą sukcesu powinny być efekty ekonomiczne (wzrost zysku, sprzedaży, udziału w globalnym rynku), a nie tempo wydatkowania pozyskanych z UE pieniędzy. Żeby tak się stało, podstawą uzyskania wsparcia nie może być poprawne wypełnienie skomplikowanego wniosku, tylko cykl spotkań przedsiębiorstw i instytucji, które rząd stworzy lub powoła do oceny potencjału tych pierwszych.

Najlepsze praktyki w tej kwestii panują w sektorze venture capital i takie mechanizmy powinny zostać stworzone w ramach POIR. Mamy już pierwsze pozytywne zmiany: to panel ekspertów stworzony przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, praktyki stosowane przez instytucje współpracujące z bankiem BGK w ramach inicjatywy JEREMIE (fundusze unijne na rozwój małych firm) czy nowa formuła finansowania w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju z udziałem funduszy venture capital. Te zmiany są bardzo pożądane, chociaż powinny w jeszcze większym stopniu odzwierciedlać praktyki sektora VC pod względem procedur, apetytu na ryzyko, doświadczenia i kompetencji ludzi decydujących o udzieleniu wsparcia czy działań polegających na likwidowaniu luk kompetencyjnych u beneficjentów. Te ostatnie często są istotniejszą barierą dalszego rozwoju niż brak dostępu do finansowania.

POIR jest wielką szansą na zwiększenie innowacyjności polskich firm. Mam nadzieję, że w procesie konsultacji społecznych rząd odniesie się do tez wspomnianych wyżej raportów oraz jasno określi, co spowodowało tak silny spadek innowacyjności w czasie trwania POIG. Tylko w ten sposób unikniemy powtórzenia błędów i będziemy mogli powiedzieć, że Polak jest mądry po szkodzie.