Zwykle czas porządków kojarzy się nam z restrukturyzacją, która w powszechnym mniemaniu do najbardziej innowacyjnych nie należy. Ale czasy się zmieniły i prymitywna restrukturyzacja to w większości przypadków śpiew z początku minionej dekady. Dzisiaj procesy dostosowawcze w przedsiębiorstwach wymagają znacznie więcej finezji. Dlatego też niektórym się udaje, inni w tym okresie tracą swą pozycję rynkową.

Najbardziej oczywistym faktem jest to, że firmy szukają w okresach spowolnienia gospodarczego nowych źródeł finansowania, bo o kredyt jest trudniej i jest on droższy. Bardzo popularną formą w takim momencie staje się emisja obligacji korporacyjnych lub też finansowanie inwestycji pod przyszłe przychody. Proces ten wymaga jednak zupełnie innego podejścia do finansowania, jak również czasu i przygotowań. Innym standardowym wyzwaniem w czasach spowolnienia jest płynność, a właściwie jej brak, co objawia się w formie zatorów płatniczych. W przeszłości niejednego doprowadziło to do upadku. Jest to często pierwszy moment, kiedy zarządzający firmą pochyla się nad kwestią optymalizacji warunków podpisanych umów, w taki sposób, aby zbilansować terminy płatności. Nie wspominając o takich metodach jak wdrożenie w firmie procedur egzekucyjnych czy miękkiej ściągalności lub też upustów za przedterminową płatność. Spowolnienie jest więc momentem, w którym dokonywane są takie czynności, które większość firm mogła wykonać znacznie wcześniej, ale w czasach koniunktury nie było presji, aby to zrobić. Teraz jednak, gdy trudniej o kredyt czy w ogóle o płynność, przychodzi czas porządków.

Gorzej jest z czynnikami mniej przewidywalnymi, jak kurs walutowy czy ceny surowców. Zmienność kursu utrudnia przedsiębiorcom planowanie działalności oraz zwiększa jej niepewność. Dlatego też poszukiwane są rozwiązania zapewniające naturalne zabezpieczenie lub też minimalizujące koszty zmienności kursowej. Część firm, naszych partnerów za południową granicą, decyduje się na to, by rozliczać się w złotówkach, minimalizując tym samym zmienność kursową. Innym sposobem ograniczenia negatywnego wpływu nieprzewidywalności wycen walut jest tworzenie elastycznych baz dostawców z różnych obszarów walutowych. Umożliwia to zmianę kierunku dostaw w zależności od zmian kursów walutowych. Z kolei konsekwencje zmian cen surowców są minimalizowane dzięki tworzeniu tzw. grup zakupowych. Dzięki wspólnym zakupom, zrzeszone w grupie firmy są w stanie wynegocjować niższe ceny. Wszystkie te metody prowadziłyby do poprawy wyników firmy także w dobrych czasach, jednak przedsiębiorstwa sięgają po nie dopiero teraz, gdy stoją pod ścianą.

Przedsiębiorstwa tną koszty. Jednak prosta restrukturyzacja, czyli zwolnienia, to śpiew przeszłości. Teraz oszczędzanie to finezyjny proces

Dzisiaj firmy najbardziej obawiają się spadku popytu, zwłaszcza w krajach, które są największymi importerami naszych dóbr i usług. Spadek zapotrzebowania na nasze produkty powoduje, że firmy mają problemy ze zbytem wyprodukowanych towarów, a co za tym idzie zwiększają swoje zapasy i poszukują sposobów na szybką restrukturyzację. Zanim jednak dotrzemy do zwolnień, przydałoby się wypróbować bardziej przyjazne rozwiązanie, takie jak zmiana systemu wynagradzania na bardziej motywujący. I nie chodzi tylko o motywację do zwiększenia sprzedaży, ale również do jak najszybszego i najbardziej skutecznego ściągania należności.

Wzrost konkurencji i presja na obniżanie kosztów wymusza na firmach restrukturyzację, która często powinna być przeprowadzona wiele miesięcy wcześniej. To teraz wprowadza się bardziej elastyczne formy zatrudnienia, zmniejsza się rezerwy czy podnosi kompetencje kadry zarządzającej. Wymuszona restrukturyzacja w wykonaniu polskich firm nie zawsze musi być specjalnie innowacyjna. Nasze przedsiębiorstwa stosują sprawdzone wcześniej rozwiązania, które równie dobrze mogłyby wprowadzić wcześniej, ale wtedy brakowało im motywacji do działania.

Na koniec należałoby zwrócić też uwagę na możliwości, jakie pojawiają się w związku z gorszymi perspektywami wzrostu. W takich okresach spada wycena akcji spółek i tym samym pojawia się możliwość ich wykupu. Może to być zarówno skup akcji przez obecnych udziałowców, jak i przejęcie innej spółki, nie wspominając o możliwości przejęcia przedsiębiorstwa przez sprawny zarząd.

Takie możliwości pojawiają się tylko w okresach kryzysu albo spowolnienia. W czasach prosperity nikt nie chce się pozbywać kur znoszących złote jaja. I właśnie te możliwości daje w moim przekonaniu rok 2012, który trzeba optymalnie wykorzystać.