statystyki

Petru: Prognozy dla Polski na rok 2012. Będzie gorzej, niż było, ale nie musi być źle

autor: Ryszard Petru20.12.2011, 10:04; Aktualizacja: 20.12.2011, 10:25

Rok 2011 był całkiem udany dla Polski. Pomimo krążącego nad Europą widma recesji, a przynajmniej stagnacji, negatywne zjawiska do nas jeszcze nie zdołały dotrzeć. Zakończymy ten rok ze wzrostem gospodarczym powyżej 4 proc. i poziomem bezrobocia mierzonym według standardów Unii Europejskiej poniżej średniej unijnej.

reklama


reklama


Rok 2011 udało się przejść bez większych zawirowań politycznych, co jest ewenementem na tle Europy. Wyniki przedsiębiorstw niefinansowych były najwyższe w okresie całej transformacji. Zyski sektora bankowego też będą należeć do rekordowych. No i był to okres rekordowego wykorzystania środków unijnych. Nie wspominając o wyjątkowo łagodnej pogodzie, bez powodzi i z ciepłą zimą. Czyli nie było najgorzej.

Ale też kilku istotnych dla gospodarki spraw nie udało się przeprowadzić. Nie ruszono, choć w końcu zapowiedziano, reform strukturalnych. Mało było prawdziwej prywatyzacji, uwaga opinii publicznej została skupiona na wielkich projektach upubliczniania spółek państwowych. Proces ten też oczywiście ma swoją wartość, ale prawdziwą prywatyzacją nie jest. 2011 rok to również okres obniżki składki na OFE. Nie było też chyba zbyt wielu osiągnięć w zakresie deregulacji czy np. zwiększenia efektywności sądownictwa w Polsce. Co prawda budowa dróg w 2011 r. kojarzy się z opóźnieniami, ale na tle zastoju w kolei drogownictwo wypada wyjątkowo korzystnie.

Rok 2012 będzie znacznie trudniejszy. Przede wszystkim ze względu na kryzys w strefie euro i ryzyko wejścia gospodarki europejskiej w recesję. Najgroźniejszym skutkiem ubocznym niepewności, z którą mamy do czynienia, jest wstrzymywanie inwestycji przez przedsiębiorców nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Innym czynnikiem, widocznym szczególnie w ostatnich miesiącach, jest osłabianie się walut rynków wschodzących, w tym szczególnie złotego. O ile słaby złoty pomaga eksporterom i sprzyja dodatniej kontrybucji eksportu netto do wzrostu gospodarczego, o tyle obserwowana wysoka zmienność kursu walutowego zamraża jakikolwiek długofalowy proces inwestycyjny i jego planowanie.

Nadchodzące spowolnienie gospodarcze będzie przebiegało inaczej niż to, z którym mieliśmy do czynienia w 2009 r. Z jednej strony jesteśmy bogatsi o doświadczenia 2009 r., a gospodarka na progu nowego roku jest znacznie bardziej zbilansowana niż ta w roku 2009 (z wyjątkiem finansów publicznych). Z drugiej zaś strony znacznie wyższy poziom długu do PKB niż pod koniec 2008 r. wytwarza większą presję rynkową. W roku 2012 nie można też oczekiwać przyrostu wydatków publicznych, jaki miał miejsce w 2009 r., nie wspominając o efekcie redukcji składki rentowej w owym okresie. Dla przypomnienia, tym razem składka zamiast spaść, lekko nawet wzrośnie, co oznaczać będzie ograniczenie, a nie wzrost dochodów do dyspozycji. Tak więc w roku 2012 nasze możliwości krótkoterminowych manewrów będą znacznie ograniczone. Nie można więc oczekiwać, że reakcja gospodarki będzie podobna do obserwowanej trzy lata temu.

Kryzys w strefie euro może wstrzymać inwestycje. Jeśli jednak wejdą w życie reformy, Polska może dryfować z tempem wzrostu 2 – 3 proc.

Polska w 2012 r. będzie się prawdopodobnie rozwijała w tempie pomiędzy 2 a 3 proc. (spodziewam się dynamiki 2,8-proc.), bazując na konsumpcji prywatnej i eksporcie netto. Należy spodziewać się wyższej niż założona w budżecie średniorocznej inflacji i wciąż jednak słabego złotego. Przyjmując takie szacunki, wnioski dla polityki gospodarczej na 2012 rok są następujące. Niezbędne jest jak najszybsze wprowadzenie pakietu zapowiedzianego w expose, przede wszystkim chodzi o zmiany w ochronie zdrowia i rentach inwalidzkich, gdyż może się okazać, że zaproponowany zakres reform jest niewystarczający. Ponieważ w przypadku głębszego, niż się spodziewano, spowolnienia do dyspozycji zostaną wyłącznie podwyżki podatków i ograniczenie wydatków inwestycyjnych. Ważne jest, aby ruszyć z prywatyzacją, wracając do starych, sprawdzonych reguł, gdzie dokonywana jest sprzedaż przedsiębiorstwa inwestorowi branżowemu, co daje też możliwość uzyskania wyższej ceny.

Za strefę euro przyjdzie nam jedynie trzymać kciuki. To tam rozstrzygną się główne wydarzenia determinujące dynamikę wzrostu gospodarczego w naszym kraju w 2012 r. W Europie w przyszłym roku spodziewam się stagnacji lub lekkiej recesji i dużej zmienności na rynku ze względu na utrzymujące się problemy strukturalne i wciąż nierozwiązany kryzys zadłużenia. Mam nadzieję, że nie dojdzie do rozpadu strefy euro, a niezbędne reformy, szczególnie te podażowe, będą powoli wprowadzane. Nie spodziewałbym się jednak pozytywnego przełomu ze względu na niechęć europejskiej klasy politycznej do rewolucyjnych zmian. Europa będzie się więc czołgać, miejmy nadzieję, że przynajmniej we właściwym kierunku. Wychodzenie z kryzysu w Europie będzie trwało latami. Na tym tle Polska może dryfować z tempem wzrostu między 2 a 3 proc. lub też zawalczyć o ponad 4-proc. tempo w dłuższej perspektywie, wprowadzając głębokie reformy podażowe. Jak na razie okoliczności sprzyjają.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • hitaczi(2011-12-20 10:56) Odpowiedz 00

    Powiedzmy sobie szczerze: żadnych odważnych reform z myślą o kolejnych pokoleniach nie będzie. Kolejne rządy będą robić cokolwiek dopiero wtedy, kiedy finanse publiczne staną pod ścianą (a i tak najpierw będę próbować odsunąć ścianę poprzez zmianę konstytucji i matactwa). Takich mamy polityków i takich mamy wybierających i wyborców. Ci ostatni nawet jeśli wiedzą co się święci to i tak liczą że akurat oni nie zapłacą za państwowe rozdawnictwo. Pytanie tylko czy czeka nas bankructwo, kilka chudych lat i odrodzenie jak na początku lat 90 czy też kilkadziesiąt lat dziadowania i stagnacji jeśli do bankructwa nie dojdzie.

  • nastek(2011-12-20 19:25) Odpowiedz 00

    Czy to nie p.Petru nawoływał do brania kredytów we frankach i zdobył tytuł,najbardziej mylącego się analityka, chyba ze dwa lub trzy lata temu ?

  • UBol(2011-12-21 08:12) Odpowiedz 00

    Opinie tego znawcy są reklamą własnej niewiedzy.

  • marekdt(2012-01-16 03:36) Odpowiedz 00

    nastek - pierdzielisz głupoty. Kredyty we frankach to nie jest tragedia, jeśli miałeś odpowiednią zdolność finansową. Policz sobie jakie są raty za złotówki, a jakie raty we frankach - i przelicz to na ogólny koszt kredytu.
    Kredyty w złotych są zdecydowanie droższe.
    Reszta robiona jest pod publikę, żeby takich jak Ty nabierać.

    To kredyty hipoteczne, które będziesz płacić naście lat - zawsze masz też możliwość przewalutowania, a jeśli masz głowę na karku - to na różnicach walutowych ponad 50% kredytu możesz spłacić w pierwsze kilka lat...

    Zobacz inaczej - jakbyś brał kredyt we frankach po 4,20.
    Dziś byś na każdym franku miał 60 groszy w kieszeni... [100.000 CHF x 0,60pln = 60.000PLN MNIEJ DO SPŁACENIA W PLN]

    Jednak inteligencja biorących kredyty i pazerność bankierów jest taka jaka jest. Nie pracują tam doradcy - tylko sprzedawcy, którym zależy na prowizji i marży.

    Przy prognozie na 4,10 za Euro na koniec roku - frank może stać w okolicach 3,40 lub mniej. Co da ci 80.000pln lub więcej - zaoszczędzone na różnicach kursów. Minęło dopiero niecałe pół roku...

    przez 20 lat z kilkoma przewalutowaniami - i jesteś do przodu na kredycie o kilkaset tysięcy zlotych...
    Ale boli pomyśleć samemu? Prawda?
    Nie ulegaj bankowej manipulacji.

  • inz(2012-01-27 10:45) Odpowiedz 00

    Taak, jak lubię tego gościa to widzę ze nie można im ufać; konia z rzędem temu niech rozszyfruje to-"Będzie gorzej, niż było, ale nie musi być źle", ot cała prawda o ekonomistach, profesorach ekon. Wszyscy mądrzy ale jak ten Polak...Brzmi to prawie jak z ust wrózki!!!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama