statystyki

Tomasz Wróblewski: Krach neosocjalizmu

autor: Tomasz Wróblewski10.08.2011, 03:00; Aktualizacja: 10.08.2011, 09:14

W 2008 r. lewicowi publicyści i ideolodzy neosocjalizmu w stylu Naomi Klein czy Grzegorza Kołodki za całe zło świata winili kapitalizm. Po dwóch latach rządowych interwencji, pakietów stymulacyjnych, nacjonalizacji, wyższych podatków, regulacji bankowych i limitów zarobków dla prezesów świat nie jest ani bardziej sprawiedliwy, ani tym bardziej bogatszy.

Reklama


Reklama


Drugiego dna recesji nie sposób zwalić na chciwych bankierów i bezduszne korporacje. Czerwone liczby na wszystkich światowych indeksach to już dzieło rządów, które po 2009 r. wzięły się do ratowania rynku przed siłami rynkowymi.

To nie decyzją kapitalistów rząd prezydenta Baracka Obamy roztrwonił 800 mld dol. i podwoił zadłużenie Ameryki. To nie chciwi przedsiębiorcy zdecydowali o podłączeniu Grecji do unijnej kroplówki, skazując ją na wegetowanie. To nie biznes lobbował u premiera Jose Luisa Zapatero, żeby rozregulował rynek pracy, poszerzył przywileje socjalne. Przywódcy Francji i Włoch wymuszali na producentach aut przenoszenie produkcji do kraju nie przez wzgląd na akcjonariuszy, tylko na związki zawodowe. Żaden miliarder nie namawiał premiera Gordona Browna do wprowadzenia podatku od nadmiernego bogactwa. To nie pracodawcy kazali polskiemu rządowi wycofać się z reformowania Karty nauczyciela, emerytur mundurowych, KRUS i nie oni trzymali go za rękę, żeby zatrudniał więcej urzędników.

To był krótki, acz agresywny nawrót socjalistycznej sprawiedliwości na świecie. Na przekór zdrowemu rozsądkowi politycy uznali, że lepiej niż banki potrafią zarządzać pieniędzmi, lepiej niż rynek potrafią kierować strumieniem popytu i podaży. Chciałbym napisać, że to koniec epoki neosocjalizmu, ale sam w to nie wierzę. Chętni do naprawiania praw natury zawsze się znajdą. Jarosław Kaczyński wczoraj nawoływał do sięgania do kieszeni bogatych. Szczęście w nieszczęściu, że rynek na koniec zawsze wycenia te lewicowe mrzonki.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Piotr(2011-08-10 07:29) Odpowiedz 00

    Co za prymitywne tezy bez dowodów.

  • Naprawdę -ile lat musisz się uczyć(2011-08-10 08:47) Odpowiedz 00

    aby być takim mądrym ! wystarczy popatrzyć do czego w POlsce doprowadził Donald Tusk !

    Wczorajsze notowanie walut ,giełdy i zapowiadanych podwyżek cen .

  • Dariusz Lipski(2011-08-10 09:24) Odpowiedz 00

    Szanowni komentatorzy!!
    Autor artykułu ma ogromna rację!!! Lekarstwo stało sie gorsze od choroby!
    To prawda: chciwość i głupota kapitalistów wepchnęła świat w kryzys w 2008 roku. I trzeba było pozwolić im zjeść tę żabę!!! Co to znaczy, że jakiś bank jest za duży żeby upaść?!?! A niech pada. Mechanizmy wolonego rynku załatwiłyby resztę.

  • Mercedes(2011-08-10 08:39) Odpowiedz 00

    Autor myli przyczyny ze skutkami. Jedno pytanie pomocnicze - co doprowadziło do konieczności zastosowania instrumentów z epoki socjalizmu? Szczerze to wydaje mi się, że właśnie ten hołubiony przez autora kapitalizm...

  • Tak sie konczy neoliberalizm(2011-08-10 05:56) Odpowiedz 00

    Tak sie konczy neoliberalizm, czyli ogromnym kryzysem. Skutki jego bedziemy odczuwac jeszcze dlugo, minimum z 10 - 20 lat.

    Zmniejszenie dysproporcji w dochodach miedzy krajami, jak i grupami spolecznymi jest jak najbardziej wskazane.

  • Fix(2011-08-10 10:28) Odpowiedz 00

    Kuriozalne opinie tego autora nie zasługują na uwagę, gdyż reprezentuje on wyznawców utopijnej i szkodliwej ideologii Miltona Friedmana - stratega tzw. kapitalizmu kataklizmowego.

    Ideologia ta znana jest pod nazwą "neoliberalizm"

    Jej trzon stanowi tzw. "święta trójca" polityki gospodarczej, czyli:

    - likwidacja sfery publicznej,
    - pełna swoboda działania dla korporacji,
    - redukcja wydatków socjalnych do absolutnego minimum.

    To Milton Friedman napisał, że :

    „... Tylko kryzys- rzeczywisty lub postrzegany - prowadzi do realnych zmian...
    Dla nas poczucie zagrożenia i chaos to doskonała okazja dla zarobku.."

    Najpierw wyczekuje się na poważny kryzys, następnie zaś powstałe w jego wyniku zamieszanie wykorzystuje się do oddania części sektora publicznego w prywatne ręce.
    Na koniec takie "reformy" uznaje się za permanentne.


    P.S.

    "Doświadczyliśmy zupełnego załamania się modelu gospodarki opartego na wydatkach konsumpcyjnych, wzroście cen nieruchomości i nadmiernie rozbudowanej bankowości. (...)

    Wyrządziło to szkody, które długo będą dawały o sobie znać"

    - powiedział minister ds. biznesu Vince Cable w wywiadzie dla "Guardiana".

  • okai(2011-08-11 01:27) Odpowiedz 00

    Dla tego kryzys najbardziej uderzył w Niemcy i Szwecję, a nie w USA i UK.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama