To niestety nie jest najlepsza wiadomość. Jak wynika z danych NBP, polscy przedsiębiorcy niespecjalnie palą się do inwestowania, a inwestycje firm to przecież jeden z motorów wzrostu gospodarczego.
Z danych banku centralnego da się wyczytać jeszcze jedną niepokojącą rzecz. Otóż przedsiębiorcy nie inwestują, gdyż często kondycja ich firm osłabła na tyle, że muszą raczej skoncentrować się na obronie dotychczasowych pozycji, niż myśleć o rozwoju. Do tego dochodzi oczywiście przyczyna, z którą borykamy się od początku światowego kryzysu: niepewność. To już zjawisko na pograniczu czystej psychologii – brak przekonania, czy zainwestowane pieniądze zwrócą się w rozsądnym czasie, jaka będzie kondycja gospodarki, a zatem kontrahentów i klientów, jak będą zachowywały się waluty, czy wreszcie kolejne zawirowanie na światowych rynkach nie odbije się na tym czy innym biznesie.
Chęć firm do inwestowania to bardzo czuły barometr kondycji gospodarki. Na razie, choć też nie ma jakiegoś wielkiego dramatu, wskazówka jest na niekorzystnej części skali. To jasne, że największy wpływ na tego rodzaju pasywne zachowanie firm ma przede wszystkim ogólna koniunktura w Polsce czy w Unii. Ale trzeba też pamiętać, że takie pomysły, jak chociażby podwyższanie płacy minimalnej, nie za bardzo motywują przedsiębiorców do inwestowania i zatrudniania nowych pracowników. Kółko się zamyka: bezrobocie się nie zmniejsza, ludzie mają mniej pieniędzy i mniej kupują, a firmy nie mają jak sprzedać swoich towarów.
A przecież już chyba powszechnie wiadomo, że przedsiębiorcom niespecjalnie trzeba pomagać. Poradzą sobie. Byle im zanadto nie przeszkadzać.
1: a z IP: 89.239.115.* (2011-07-16 17:08)
Nikt nie przeszkadza przedsiębiorcom inwestować. Problem w tym, że taki prywaciarz dużo nie potrzebuje dla siebie. Domy i auta już mają. Zarabiają 2 razy tyle co w Sejmie i po co im więcej? Jeszcze taki mądrala jak Pan popiera cwaniaczków biznesmenów, że 1.500 zł brutto minimalna to za dużo. czasy komuny się skończyły. Ludzie muszą pracować u prywaciarzy, bo nie ma roboty, a oni nie muszą już przepłacać robola. To i ta minimalna jest dla nich za dużo. Spróbuj Pan przeżyć za tą kwotę przez pół roku, ale netto.

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.




