Czy nie lepiej całościowo przebudować system wyrosły z niezliczonych poprawek i errat do poprawek przyjmowanych w pośpiechu w odpowiedzi na chwilowe zapotrzebowanie polityczne? Otóż nie lepiej. Przynajmniej nie z punktu widzenia polityków. Przebudowa systemu wymaga wizji. Przewidzenia długoterminowych konsekwencji, wpływu na inne segmenty gospodarki i życie społeczne. Łatwiej jest przesunąć składki emerytalne, niż stworzyć system emerytalny. Łatwiej jest podnieść VAT i obudować go nowymi ulgami, które później można zawieszać lub poszerzać, niż zaproponować nowe rozwiązania uwzględniające wieloletnie cele rozwoju państwa.

Opłaty paliwowe hamują rozwój gospodarczy nie tylko wtedy, kiedy ropa przekracza próg 100 dol. za baryłkę. Koszty transportu w polskich towarach od lat są nieproporcjonalnie wysokie i produkty mniej konkurencyjne. Mniejsza o to, co tak naprawdę premier miał na myśli, mówiąc o zmianach w systemie. Dość powiedzieć, że kolejny raz odgrywa się przed nami tę samą grę pozorów. Ostatni raz słyszeliśmy o zmniejszaniu akcyz w czerwcu 2008 r. Donald Tusk z równie zatroskaną minął sugerował rewizje akcyz. Sprawa ucichła, jak tylko cena ropy spadła z powrotem do 70 dol. za baryłkę. Przez trzy lata nikt z rządu nie myślał, jak w kraju, którego rozwój mierzony jest tempem wzrostu eksportu, obniżyć koszty transportu. Rzecz wraca dziś, kiedy cena benzyny na stacjach paliwowych sięga 5,15 zł za litr. Mimo że marże koncernów naftowych należą do najniższych w Europie. Niezmiennie wysokie pozostają tylko opłaty nakładane przez rząd.

Opłaty można zmniejszyć. Ale jeżeli zmiana ma być systemowa, to jak wypełnić lukę w budżecie? Jak wytłumaczyć zmniejszone wpływy, w czasie kiedy oszczędza się na naszych emeryturach i podnosi podatki? Znacznie taniej jest spekulować o zmianach w systemie.