Gdy podstawą spekulacji staje się coś tak realnego jak deficyt państwa, każdy wariant rozwoju wypadków staje się możliwy. Zwłaszcza ten najgorszy.

Autorem najnowszej wersji czarnego scenariusza jest jeden z najwybitniejszych ekonomistów, Jacques Attali, twórca Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Opisał ją w książce wydanej w maju w Paryżu. Jej polska premiera odbywa się dzisiaj.

Attali twierdzi, że Zachód zbliża się do katastrofy. Mało kto jej oczekuje, ale czy ktokolwiek spodziewał się upadku Wenecji, Genui czy Madrytu? Upadek przyjdzie jak grom z jasnego nieba. Będzie efektem gigantycznego zadłużenia publicznego.Wiele wskazuje na to, że dramat rozegra się według takiego schematu:

Najpierw dług publiczny krajów OECD gwałtownie wzrośnie. Podkręcą go zmniejszające się wpływy fiskalne i gigantyczne straty ukrywane w bankach. Z powodu rosnącej długości życia i spadku liczby urodzin lawinowo wzrosną wydatki na opiekę zdrowotną i emerytury. W 2020 roku dług publiczny przekroczy 200 proc. PKB w Wielkiej Brytanii oraz 150 proc. w Belgii, we Francji, w Irlandii, Grecji i we Włoszech. Deficyty znajdą się poza zasięgiem jakiegokolwiek rozsądnego finansowania.

W drugim etapie Europejczycy uświadomią sobie, w jak trudnej sytuacji się znaleźli. Żeby zlikwidować dług, musieliby radykalnie ograniczyć wydatki publiczne lub zwiększyć podatki. Nie dokonała tego nigdy żadna demokracja. Rynki finansowe postawią na załamanie gospodarek, bo uznają, że rządy europejskie nie są zdolne do przywrócenia równowagi. W konsekwencji zażądają od państw wyższej rentowności pożyczek. Zachwieje się solidarność strefy euro. Dojdzie do wzajemnych ataków i oskarżeń. USA i Wielka Brytania zrobią wszystko, by zdyskredytować euro, bo będą liczyły na to, że topiąc sąsiadów, same ujdą z życiem. Pojawi się inflacja, która zrujnuje majątki zwykłych obywateli. Depresja obejmie cały kontynent.

W trzecim etapie upadnie dolar. Kryzys szalejący w Europie spowolni amerykański wzrost. Spadną wpływy podatkowe, wzrosną wydatki. Jeśli USA nie wezmą się w garść, zostaną zrujnowane przez inflację. Dolar utrzyma się tylko dzięki dobrej woli Pekinu. Attali: – Kryzys przyspieszy utratę zaufania do Zachodu i przechylenie się serca świata w stronę Azji.

W czwartym etapie, po bankructwie USA i Europy, Pekin przestawi swoje oszczędności i swój przemysł na rynek wewnętrzny. Razem z Japończykami i funduszami suwerennymi wykupi za bezcen aktywa amerykańskie i europejskie. Nie przeszkodzi to jednak depresji. Ponieważ w Azji stabilność polityczna wymaga silnego wzrostu, dojdzie do potężnych wstrząsów.

Attali twierdzi, że ten straszny scenariusz nie jest wcale najgorszy, jaki można sobie wyobrazić.