Nierzadko ta wolność na swoim jest pozorna. Człowiek staje się niewolnikiem terminów płacenia składek ZUS czy podatku VAT. Krępujących wolność przepisów i nieprzychylnych urzędników. Państwo traktuje go bardziej podejrzliwie niż każdego z zastępu pracowników najemnych. A jednak przemy do tej, choćby namiastki, niezależności.

Może to nasz genetyczny romantyzm? Kiedyś mobilizował do powstańczego zrywu, teraz do przedsiębiorczości. Jeśli tak jest, to w tyle zostaje tylko państwo. Choć chyba jest nadzieja. Jeden ważny kandydat na prezydenta mówi o powrocie do ustawy ministra Wilczka. Drugi – że najważniejsze to nie przeszkadzać przedsiębiorcom. Trzymamy za słowo.