Tani, łatwo dostępny kredyt to coraz bardziej odległa historia. Owszem, jeszcze rok, dwa lata temu może i był on rozdawany zbyt lekką ręką, ale przecież dzięki niemu kręcił się przemysł, pełne ręce roboty mieli deweloperzy, jak woda szły meble.

Kredyt to oliwa, dzięki której bez zgrzytów pracuje większość trybów gospodarki. Kiedy zaczyna jej brakować, gospodarka trzeszczy. Na razie nic złego się nie dzieje, ale być może to tylko kwestia czasu, kiedy nadzór tak bardzo przydusi finansowy krwiobieg gospodarki, że w końcu zaczną się kłopoty. KNF dmucha na zimne. Taka jest jej rola, bo to ona ma dbać o bezpieczeństwo naszych finansów. Pytanie tylko, czy nie zbliża się do granicy, po przekroczeniu której nie będzie już kogo chronić, bo o kredyty będą mogli zabiegać tylko ci, którzy i tak ich nie potrzebują.