Inwestorzy zadawali sobie bowiem przynajmniej dwa niesłychanie ważne pytania. Po pierwsze, jeżeli kraj, który odgrywa pierwszoplanową rolę w europejskiej gospodarce, odwołuje się do takich posunięć, to być może niedługo będziemy świadkami kolejnych zakazów, a może i nakazów. Co będzie dozwolone, a co zabronione? Na jakich instrumentach oprzeć strategię inwestycyjną? Niemcy wprowadziły kolosalny element niepewności.

Pytanie drugie – jeżeli użyto środka tak drastycznego, to może prawda jest równie drastyczna? Prawda, którą znają politycy, tworząc ten swoisty wentyl bezpieczeństwa – a nie zna jej rynek? Czy to jakieś szokujące fakty dotyczące strefy euro?

Nie wiadomo. Nie wiadomo również, jaka będzie najbliższa przyszłość na rynkach. Ostatnich kilkadziesiąt godzin przyniosło olbrzymi ładunek niepewności. Największej od momentu dyskusji nad pakietem pomocowym dla pogrążonych w kłopotach państw Eurolandu.