To prawda, że najlepszym wariantem jest, by wskazał go nowo wybrany prezydent. Ale oznaczałoby to, że – biorąc pod uwagę kalendarz wyborczy i przyjmując, że nie uda się nam jednak uniknąć drugiej tury – nowy szef NBP mógłby się pojawić dopiero na przełomie lipca i sierpnia. A to odległy termin i możemy po prostu nie mieć tego czasu.

Dlatego marszałek Komorowski powinien ustalić reguły gry i jasno określić, w jakiej sytuacji będzie musiał wskazać kandydata na prezesa NBP. I nie czekając na to, aż sytuacja na rynkach finansowych jeszcze bardziej się zaogni, rozpocząć rozmowy z partiami opozycyjnymi. Do tej pory rozważania na temat tego, kto mógłby zastąpić prezesa Skrzypka, ucinane były jako przedwczesne spekulacje. Przestańmy zatem spekulować, a zacznijmy merytoryczną dyskusję.