Problem pojawia się wtedy, gdy w głowach niektórych prezesów i właścicieli pojawia się pokusa, by sięgnąć po metody zarabiania pieniędzy, które balansują na granicy etyki, a często nawet ją przekraczają. A ponieważ dla coraz większej liczby branż coraz ważniejszym polem działania jest internet, siłą rzeczy negatywnych zjawisk przybywa w sieci. Choćby takich jak właśnie cybersquatting, czyli rejestrowanie domen o nazwach takich jak nazwy znanych marek, by potem np. odsprzedać je po zawyżonej cenie właścicielowi lub podbierać mu klientów. Niestety, ponieważ internet to przestrzeń nowa, dynamicznie się rozwijająca, a do tego najsłabiej obwarowana regulacjami – złe praktyki rozwijają się tu najszybciej. Trzeba jakoś nauczyć się z tym sobie radzić.