Aż 2/3 przedsiębiorców odczuwa skutki tego, że ich kontrahenci regulują swoje zobowiązania nieterminowo lub – co gorsza – nie robią tego wcale. Najczęściej niestety cierpią na tym firmy zatrudniające do 9 pracowników – wynika z najnowszych statystyk z 2016 roku, którymi dysponuje Ministerstwo Rozwoju.

Nie bez znaczenia jest to, że rozpatrywanie spraw dotyczących wierzytelności w sądach jest z roku na rok coraz trudniejsze. W 2015 roku do sądów wpłynęło łącznie aż 6,5 mln spraw cywilnych. W sądach rejonowych w 2015 roku w stosunku do 2007 roku liczba wniesionych spraw wzrosła o 319 proc.

Ministerstwo Rozwoju uznało, że potrzebne są pilne zmiany. Tym bardziej, że ze wszystkich dostępnych źródeł jasno wynika, że największe szanse na uzyskanie płatności istnieją w ciągu trzech miesięcy od ustalonego terminu zapłaty.

Resort Mateusza Morawieckiego chce więc szybkie odzyskiwanie wierzytelności uprościć. Po pierwsze, zwiększone zostaną uprawnienia biur informacji gospodarczej. Będą one udostępniały więcej danych, w tym informacje o niektórych należnościach publicznoprawnych. Ponadto BIG-i będą nie tylko wskazywały przeszłość kontrahentów, lecz także analizowały potencjalne przyszłe zachowania płatnicze przedsiębiorców.

Kolejne uproszczenie opiera się na zwiększeniu wpływu stron na przebieg postępowania cywilnego. Wicepremier Mateusz Morawiecki proponuje, by strony – oczywiście pod kontrolą sądu – mogły same uzgodnić choćby to, jakie dowody mogą być przeprowadzone. Nic więc nie będzie już stało na przeszkodzie, by przeprowadzona została prywatna ekspertyza czy aby świadek został przesłuchany poza sądem. W ocenie Ministerstwa Rozwoju takie działanie poza przyspieszeniem postępowania przyniesie jeszcze jedną, być może najistotniejszą, korzyść – strony zaczną ze sobą współpracować. To zaś stwarza szanse na polubowne zakończenie sporu, bez oczekiwania na wyrok sądu.

Gdyby jednak orzeczenie było potrzebne, często będzie ono zapadać szybciej. A to dlatego, że w postępowaniu uproszczonym będzie można dochodzić należności w wysokości do 20 tys. zł, a nie tak jak jest obecnie – 10 tys. zł.

Resort rozwoju podkreśla wyraźnie, że nie zapomina także o prawach dłużników. Sprawnie funkcjonujący system nie może bowiem opierać się na przyznaniu zbyt dużych uprawnień jednej ze stron. Dlatego też postanowiono, że od zgłoszenia niesolidnego dłużnika do biura informacji gospodarczej przysługiwał będzie sprzeciw. Jego złożenie będzie możliwe zarówno na etapie poinformowania ewentualnego dłużnika o zamiarze umieszczenia go w rejestrze, jak i już po wpisaniu do wykazu. Propozycja Ministerstwa Rozwoju przewiduje, że dłużnik wraz ze sprzeciwem przedstawi dokumenty potwierdzające, że nie powinien się znaleźć na liście podmiotów zalegających z płatnością. Biuro informacji gospodarczej zaś tę informację przeanalizuje i oceni, czy sprzeciw jest zasadny. Jednocześnie BIG będzie uprawniony do wstrzymania udostępniania informacji gospodarczych objętych udokumentowanym sprzeciwem na okres do 30 dni.

– Chcemy z jednej strony uprościć działanie wierzycielom, ale z drugiej uczynić to w taki sposób, by nie wychylić wahadła w jedną stronę. Dlatego też instytucja sprzeciwu jest tak potrzebna – wskazywała na niedawno zorganizowanym Kongresie Rynku Wierzytelności Luiza Modzelewska, zastępca dyrektora w Departamencie Doskonalenia Regulacji Gospodarczych oraz jedna z laureatek konkursu Rising Stars 2016, zorganizowanego przez Dziennik Gazetę Prawną i Wolters Kluwer.

PSŁ