Mówiąc o przebiegu poniedziałkowej wizyty Drzewiecki podkreślił, że na własne oczy mógł się przekonać o postępie prac i woli władz ukraińskich wypełnienia zobowiązań. "Stadion Olimpijski w Kijowie jest naprawdę budowany - powiedział Drzewiecki. - Pomimo bardzo trudnych warunków atmosferycznych widzieliśmy dziś na budowie bardzo dużo ludzi i sprzętu".

Minister Drzewiecki przypomniał, że dwa obiekty: stadiony w Warszawie i w Kijowie są kluczowe dla całego projektu. Zarówno w Warszawie jak i w Kijowie trwają prace budowlane. Przyznał, że budowa stadionu w stolicy Ukrainy jest bardziej zaawansowana, ale wyniki to faktu, że nie jest on budowany od postaw - jak w Warszawie - lecz przebudowywany, z wykorzystanie części konstrukcji starego obiektu.

Zdaniem ministra sportu fakt, że w obu krajach-organizatorach funkcjonować będzie symetryczny - oparty na współpracy rządu i federacji piłkarskiej - system planowania, realizacji i nadzoru przygotowań powinien ułatwić i usprawnić współpracę.

Dobrą dla nas - ze zrozumiałych względów - wiadomością jest znaczny postęp przygotowań we Lwowie - powiedział Drzewiecki - Znalazły się pieniądze i wszystko wskazuje na to, że Ukraina przygotuje cztery stadiony, w tym ten we Lwowie.

Dla polskiego ministra sportu głównym źródłem optymizmu jest fakt, że stuprocentową odpowiedzialność za przygotowania wziął na siebie rząd Ukrainy. Jego zdaniem gwarantuje to utrzymanie tempa prac. "Zależałoby nam na utrzymaniu symetrycznego podziału organizacji mistrzostw - czyli cztery plus cztery (cztery stadiony w Polsce i cztery na Ukrainie - PAP)" - powiedział Drzewiecki.

Minister Drzewiecki przyznał, że podczas spotkania w cztery oczy z wicepremierem Ukrainy Iwanem Wasiunykiem omawiali kwestię wpływu światowego kryzysu gospodarczego na przygotowania obu krajów. Podczas rozmów omówiony został także nowy kształt umowy międzyrządowej, uwzględniającej już nową strukturę organizacyjną po stronie ukraińskiej. Umowa będzie prawdopodobnie podpisana w połowie stycznia.

W składzie delegacji, która prowadziła w poniedziałek rozmowy na Ukrainie, byli zarówno przedstawiciele spółki PL.2012 z jej prezesem Marcinem Herrą jak i polskiego związku piłki nożnej z prezesem Grzegorzem Lato i byłym szefem federacji Michałem Listkiewiczem.

Grzegorz Lato przypomniał, że już we wtorek polska delegacja wylatuje do Szwajcarii, gdzie odbędzie się posiedzenie Komitetu Wykonawczego UFEA poświęcone ocenie postępów przygotowań Polski i Ukrainy do Euro 2012. "Tydzień temu była u nas wizytacja z UEFA i pozytywnie oceniła postępy prac - powiedział. - Jedziemy więc Nyonu spokojni, z przekonaniem, że wywiązujemy się ze wszystkich zobowiązań".

Powodów do niepokoju nie widzi także Marcin Herra, który podkreśla, że przebieg przygotowań jest systematycznie monitorowany przez UEFA, która wielokrotnie pozytywnie oceniała sposób zarządzania projektem.

Wizyta polskiej delegacji była także okazją do bezpośrednich rozmów szefów piłkarskich federacji Polski i Ukrainy - Grzegorza Laty i Hrihorija Surkisa. Przed ponad miesiącem w Warszawie, na zjeździe wyborczym PZPN, Surkis jednoznacznie poparł kontrkandydata Laty - Zbigniewa Bońka. Michał Listkiewicz, pytany jak obecnie układają się stosunki pomiędzy prezesami, zapewnił, że panowie już się zaprzyjaźnili i nie ma mowy o żadnych animozjach. "Dogadali się tym łatwiej, że rozmawiali jak Grisza z Grzegorzem" - żartował Listkiewicz.