Umowa kredytu powinna zostać zawarta na piśmie. Prawo bankowe nie odnosi się wprost do takich kwestii jak: strony umowy, kwota i waluta kredytu, cel, na jaki kredyt został udzielony, zasady i termin spłaty kredytu, terminy i sposób postawienia do dyspozycji kredytobiorcy środków pieniężnych czy wysokość prowizji, jeżeli umowa ją przewiduje.

W przypadku kredytów budowlanych, a nie na zakup gotowego lokalu, szczególne znaczenie mają zapisy dotyczące celu kredytu. W przypadku krótkoterminowych kredytów konsumenckich czy kredytów odnawialnych, zazwyczaj ani w umowie strony nie ustalają precyzyjnie przeznaczenia kredytu, ani bank nie stosuje kontroli jego realizacji. Natomiast w przypadku kredytów budowlanych jednoznaczne wskazanie celu (celów), na jaki kredyt ma być przeznaczony, ma fundamentalne znaczenie dla obu stron umowy.

Kredytobiorca musi być świadom, że naruszając tę zasadę zawartą w umowie da bankowi prawo do postawienia kredytu w stan natychmiastowej wymagalności spłaty. Oznacza to, że brak jasnych regulacji w tej materii pozwoli bankowi na daleko posuniętą arbitralność oceny. A tego rodzaju kredyty podlegają stałej ocenie i kontroli ze strony banku co do zgodności praktycznej realizacji pożyczonych kwot z celami zapisanymi w umowie.

Ponadto w umowach o kredyt budowlany często przewidziany jest mechanizm jego wypłaty w transzach, gdy same wypłaty są uwarunkowane spełnieniem określonych warunków. Gdy nie są one spełniane, bank może odmówić wypłaty kolejnej raty kredytu, a nawet uznać, że warunki umowy zostały naruszone i zażądać jego natychmiastowej spłaty. Z jeszcze większą starannością trzeba wypełnić treścią tę część umowy, gdy kredyt ma być wypłacany w transzach.

Przedmiotem najczęstszych nieporozumień między bankiem a kredytobiorcą jest termin spłaty kredytu, a ściślej kolejnych jego rat. Choć zazwyczaj w umowie termin ten jest jasno określony, nieporozumienia wiążą się z terminami księgowania należności, zwłaszcza gdy zobowiązanie płatne jest z udziałem innego banku, a czasami nawet innego oddziału tego samego banku niż ten, który jest stroną umowy kredytowej. Ponieważ w praktyce polskiego systemu bankowego, nawet w przypadku dokonywania operacji za pomocą internetu, występują jedno- lub nawet dwudniowe różnice między zdjęciem kwoty z rachunku dłużnika a zaksięgowaniem jej na rachunku wierzyciela, na tę okoliczność zwrócić trzeba szczególną uwagę.

Podobnie jak na tryb naliczania odsetek od należności, które bank kredytodawca może uznać za przeterminowane. Znane są przypadki, w których bank w takiej sytuacji, nie powiadamiając dłużnika, nalicza i potrąca takie arbitralne odsetki od kwoty kolejnej raty. Jeśli z umowy wynika, że raty spłacane są z góry w określonej wysokości, to w efekcie, wskutek niewiedzy dłużnika o powstaniu przeterminowanego zobowiązania, każda kolejna rata jest niepełna, a odsetki rosną.

Jeśli kredytobiorca spłaciwszy ostatnią w swoim mniemaniu ratę, nie skontaktuje się z bankiem kredytodawcą, uznając, że przestał być jego dłużnikiem, bank może nawet wystąpić o egzekucję tak powstałego zobowiązania. Znam przypadek, gdy powstałe w ten sposób zobowiązanie bank sprzedał bez wiedzy kredytobiorcy firmie windykacyjnej.