Nasz eksport wykazuje ostatnio wysoką dynamikę wzrostu mimo tak istotnych przeszkód, jak rosyjskie embargo czy problem ASF, czyli afrykańskiego pomoru świń. Niestety, eksporterów czekają nowe wyzwania, a wśród nich Brexit, który z pewnością wpłynie na relacje handlowe z naszym trzecim najważniejszym zagranicznym rynkiem zbytu. Dlatego tak ważna jest analiza potencjału nowych rynków i przemyślana strategia dywersyfikacji kierunków.

W I półroczu 2016 r. na najważniejszym dla Polski kierunku europejskim dynamika wzrostów nieco przygasła – wyniosła 3,4 proc. W 2015 r. było to 7,7 proc. Tymczasem sprzedaż na rynki Ameryki Północnej zwiększyła się o 16,2 proc. Według danych GUS, Stany Zjednoczone zajmują już 11. miejsce wśród głównych kierunków eksportowych Polski z wartością sprzedaży na poziomie 2,3 mld euro, a Kanada 24. z 705 mln euro. – Już teraz zdarza się, że przedsiębiorcy muszą czekać trzy tygodnie na miejsce na statku płynącym w tamtym kierunku – mówi Artur Wojtczak z M&M air sea cargo należącej do Grupy M&M Militzer & Münch, jednej z bardziej znanych firm spedycyjnych w Europie.

Jeśli umowa o wolnym handlu między UE i Kanadą (CETA) zostanie podpisana, jej efektem będzie m.in. uproszczenie procedur eksportowych oraz wzajemne uznawanie certyfikatów potwierdzających możliwość wprowadzenia towarów do obrotu. A mniej barier to ułatwienia w handlu, co przełoży się pozytywnie na sprzedaż do tego kraju. Jak zauważają eksperci z Krajowej Izby Gospodarczej, większa obecność na rynku kanadyjskim może służyć do budowania pomostu do wprowadzenia naszych towarów na rynek USA.

Na towary z naszego kraju otwierają się też inne rynki. Dzieje się tak za sprawą coraz lepszej promocji Polski za granicą, szczególnie jeśli chodzi o produkty z sektora rolno-spożywczego. Tylko w tym roku polski drób i wołowina zostały dopuszczone na rynki Arabii Saudyjskiej, Turcji i RPA. Podpisano też porozumienia o eksporcie jabłek do Chin oraz ryb i miodu do Algierii.

Sąsiedzi z wielkim potencjałem

Sąsiedzi z wielkim potencjałem

źródło: ShutterStock

Rynek azjatycki jest tym, na który eksporterzy często wskazują, mówiąc o planowanych debiutach. Jest chłonny, zarówno jeśli chodzi o konsumentów, jak i odbiorców wyrobów przemysłowych. Mieszczą się w tej kategorii Indie i Wietnam, ale też Chiny czy Indonezja i Malezja. Ich potencjał wynika ze zmiany nastawienia tamtejszych mieszkańców do pochodzenia produktów. Odkrywają świat produktów bio i eko, na które stawia Polska. Obecnie do najbardziej popularnych produktów żywnościowych importowanych z Polski należą: pieczywo, suplementy diety, żywność bezglutenowa czy płatki śniadaniowe typu fit. – Nie bez znaczenia są zmiany w zakresie polityki rodzinnej w Chinach, co napędza popyt już nie tylko na mleko, ale i inne towary dla najmłodszych. Wreszcie rozwijający się od miesięcy transport kolejowy w tamtym kierunku. Dzięki temu przewóz towarów z Polski do Chin jest możliwy w 14 dni, a nie w 40, jak w przypadku drogi morskiej. To szansa dla produktów z krótkim terminem ważności – zauważa Artur Wojtczak.

Indie i Pakistan coraz bardziej otwierają się na meble z Polski. Nasi wytwórcy wygrywają niskimi cenami i wysoką jakością. Zresztą meble i akcesoria wyposażenia wnętrz znalazły się na pierwszym miejscu w rankingu BZWBK dotyczącym 50 polskich branż skazanych na sukces za granicą. – Na razie Polska w eksporcie mebli zajmuje 3. miejsce w Europie i 5. miejsce na świecie. Z naszych analiz jasno wynika, że to jeszcze nie jest kres możliwości – mówi Feliks Bentkowski, dyrektor kredytowy ds. sektorów Banku Zachodniego WBK.

Niestety rynek azjatycki, w tym Chiny, nie jest dla każdego. Dla mniejszych firm ograniczeniem bywa najczęściej konieczność realizacji dostaw o bardzo dużej skali. Stąd zainteresowanie innymi krajami w regionie i spadek eksportu do Chin w I półroczu tego roku do 832 mln euro z 873 mln euro rok wcześniej.

Dla polskiej żywności, ale i kosmetyków eksperci widzą też szanse w krajach Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Południowej. Już teraz polskie słodycze, ciastka i cukierki eksportujemy do Kamerunu, Nigerii, na Tajwan, do Libii czy na Malediwy, a jaja do krajów arabskich. Jak tłumaczy Artur Wojtczak, kraje arabskie znane są z przywiązania do marek. Jeśli więc nabiorą zaufania przy pierwszym zrealizowanym kontrakcie, kolejne zamówienia są większe. To, zdaniem ekspertów, dobrze wróży przedsiębiorcom z innych sektorów gospodarki, którym eksporterzy słodyczy przecierają drogę.

Już teraz na wiele z tych rynków z powodzeniem trafiają też polskie maszyny i sprzęt rolniczy oraz transportowy. – Polskie fabryki podzespołów mają szansę na współpracę z Meksykiem, który jest głównym dostawcą samochodów do USA. Z kolei Chile, gdzie rozwija się przemysł wydobywczy, może być krajem docelowym dla naszych producentów maszyn, ale i przemysłu medycznego. Ze względu na dużą populację przyszłościowym kierunkiem jest też Brazylia – podpowiada Robert Antczak z BZWBK.

Według Arkadiusza Taraszkiewicza, dyrektora regionalnego ds. oceny ryzyka w Atradius Credit Insurance, na uwagę zasługują zwłaszcza Algieria i Maroko. – Pierwszy z krajów ze względu na stabilny wzrost PKB oraz konsumpcji. W przypadku Maroka natomiast przewidywany jest wzrost PKB na poziomie 4,5 proc. w 2017 r. – dodaje.

OPINIE

Sąsiedzi z wielkim potencjałem

Roman Przasnyski główny analityk Gerda Broker

Polski eksport koncentruje się głównie na krajach Unii Europejskiej, do których trafia prawie 80 proc. naszych towarów i usług. Za taką strukturą przemawiają oczywiste względy, jak bliskość geograficzna oraz regulacje dotyczące wspólnego rynku, ułatwiające wymianę handlową. Stąd też nie należy się spodziewać znaczącej zmiany tego udziału, który od lat pozostaje dość stabilny. Z pewnością należy brać jednak pod uwagę z jednej strony ograniczenia wynikające z tej koncentracji, z drugiej zaś szanse, jakie pojawiają się w innych, bardziej odległych rejonach świata. Ograniczenia wiążą się z kłopotami, jakie przeżywa europejska gospodarka, a przede wszystkim strefa euro, głównie związanymi z niską dynamiką wzrostu. Udział krajów strefy euro w eksporcie z Polski wynosi niecałe 57 proc., ale aż ponad 27 proc. przypada na Niemcy.

Wciąż więc jest pole do zwiększenia obecności w pozostałych krajach, jednak potencjału należy upatrywać w niedocenianej grupie państw Europy Środkowo-Wschodniej, a więc wśród najbliższych sąsiadów. Trafia do nich zaledwie nieco ponad 5 proc. eksportu, a przecież są wśród nich państwa o chłonnych rynkach oraz charakteryzujące się wysokim tempem wzrostu gospodarczego i rosnącym potencjałem konsumentów, takie jak Rumunia czy Bułgaria, dla których oferta wielu polskich firm może być atrakcyjna. Zainteresowanie kierują tam np. nasze firmy odzieżowe, ale jest też miejsce dla przedsiębiorstw realizujących projekty budownictwa infrastrukturalnego, także od niedawna próbujące zdobywać kontrakty. Przykładem mogą tu być projekty na Litwie i Ukrainie, dotyczące energetyki i infrastruktury transportowej. Co ciekawe, ten region, obejmujący także najbliższych sąsiadów zza wschodniej granicy, nie znalazł się na przyjętej przez Ministerstwo Rozwoju liście najbardziej perspektywicznych rynków, która obejmuje za to odległe i nieco egzotyczne kierunki, jak Algieria, Iran, Wietnam, Meksyk i Indie. ⒸⓅ

Nasze atuty: niskie ceny i unijna metka

Radosław Jarema szef Akcenty w Polsce

Pozaeuropejskie rynki kuszą polskich eksporterów wysokimi marżami i często mniejszą niż na rynku unijnym konkurencją. Zmieniają się również trendy i wielu konsumentów chce odkrywać nowe produkty i marki, na czym mogą skorzystać firmy z Polski. Dotyczy to m.in. kosmetyków czy żywności. Nie bez znaczenia dla sukcesu polskich produktów są oczywiście konkurencyjne ceny, które wciąż możemy oferować. Z drugiej strony istotne jest również pochodzenie z UE, kojarzone z wysoką jakością, szczególnie w krajach rozwijających się.

Co jeszcze może sprzyjać polskim firmom w ekspansji na zagraniczne rynki? Wskazałbym tu także kwestię rozwiązań finansowych stosowanych przez firmy. Bez zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym i przy wysokich spreadach marża przedsiębiorcy może bowiem znacząco stopnieć. Rynek usług finansowych skierowanych do eksporterów bardzo się w ostatnich latach rozwinął, a rozwiązania i usługi pozwalające maksymalizować zyski z transakcji w walutach są dostępne nawet dla firm z sektora MSP.

Wsparcie ekspansji zagranicznej zapowiedziały także polskie władze. W planach Ministerstwa Rozwoju przygotowywane są już programy promocji. Powstaje też nowa agencja, która połączy rozdrobnione dotychczas instytucje. Warto uważnie śledzić ten temat, szczególnie że eksporterzy będą mogli uzyskać wsparcie także na dalekich rynkach, w tym na pięciu najbardziej perspektywicznych, wybranych przez ministerstwo (Algieria, Indie, Iran, Meksyk, Wietnam). Patrząc na wyniki polskiego eksportu z szerszej perspektywy, widać, że polskie firmy bardzo mocno stawiają na rynki najbliższe, czyli Europę. Nadal szukamy swojego miejsca na innych kontynentach, stąd duża zmienność w dynamice wywozu w ostatnich latach. Oczywiście wpływ ma tu także koniunktura na danych rynkach i inne czynniki ekonomiczne. Jednak z pewnością dywersyfikacja rynków zbytu jest ważnym zadaniem dla polskiego eksportu na najbliższe lata.

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl