Firmy zarządzające flotami samochodowymi w większym stopniu niż klienci indywidualni doceniają znaczenie usług assistance. I nic dziwnego, dla nich czas to pieniądz i każdy przestój pojazdu oznacza wymierne straty. Nic więc dziwnego, że bardziej niż klientom indywidualnym zależy im np. na opcji wynajmu pojazdu zastępczego na okres naprawy. Dlatego też w programach ubezpieczeniowych przygotowanych dla flot taka opcja jest już niemal standardem. W polisach dla klientów indywidualnych to wciąż rzadkość zarezerwowana głównie dla posiadaczy najdroższych wariantów ubezpieczeń AC i assistance. Okazuje się też, że nawet jeśli klienci indywidualni korzystają z takiej opcji, to mniej intensywnie niż w przypadku klientów flotowych. Z danych firmy Inter Partner Assistance wynika, że średni czas wynajmu pojazdu zastępczego w przypadku klientów indywidualnych to 8,25 dnia, a w przypadku klientów flotowych 13,35 dni.

- To głównie efekt tego, że ci drudzy w każdym przypadku wykorzystują swoje uprawnienia do maksimum - mówi Michał Krzyżanowski z IPA.

Dodaje, że klienci indywidualni często przypominają sobie o tym, że mają takie prawo dopiero po dwóch, trzech dniach, gdy w toku likwidacji szkody ktoś zwróci im na to uwagę i powoli zaczyna im doskwierać brak samochodu. Nie wszystkim też chce się odbierać auto z wypożyczali, potem oddawać, dokonywać rozliczeń.

Dużo łatwiej jest wytłumaczyć różnicę między średnią liczbą spraw u klientów indywidualnych i flotowych: ci drudzy powodują zdecydowanie więcej szkód.

- Na częstość zdarzeń ma wpływ chociażby fakt, czy samochodami danej firmy jeżdżą szeregowi pracownicy, czy może tylko i wyłącznie menedżerowie - mówi Michał Krzyżanowski.

Dodaje, że są także branże, w których ekspozycja na ryzyko zdarzenia wymagającego assistance jest już tradycyjnie szczególnie wysoka.

- Takim przykładem są chociażby agencje ochrony mienia, firmy farmaceutyczne, a w innych sektorach floty pojazdów przedstawicieli handlowych - mówi Michał Krzyżanowski.