• Z powodu drożejącej na świecie ropy nie będzie sezonowej obniżki cen paliw na polskich stacjach
  • W pierwszej kolejności wzrośnie cena oleju napędowego i benzyny, ceny LPG nie powinny się zmienić
  • Gdyby nie mocny złoty, na stacjach płacilibyśmy przynajmniej o kilkanaście groszy więcej

RAPORT

Zadawane jeszcze kilka miesięcy temu pytanie, czy cena ropy na światowych rynkach sięgnie poziomu 100 USD/baryłkę, już się zdezaktualizowało. Teraz brzmi ono nie czy, lecz kiedy. Rekordowe ceny ropy na światowych giełdach, nie mogą pozostać bez wpływu na ceny paliw na polskich stacjach. Na szczęście silna pozycja złotówki i słabnący dolar rekompensują część zwyżek cen surowca, jednak nie uchronią nas przed podwyżkami. Ich skala zależy w dużej mierze od pogody.

Jaka będzie zima

Jeśli chcesz wiedzieć, czy zapłacisz więcej za paliwo, śledź kurs dolara i ropy. Spoglądaj też na termometr za oknem. Ubiegłoroczna lekka zima przyczyniła się do tego, że w sezonie jesienno-zimowym ceny benzyny spadły w porównaniu z miesiącami letnimi do takiego poziomu, że zrównały się z cenami diesla. W tym roku, nawet jeśli nie będzie większych mrozów, nie ma co liczyć na powtórkę tego scenariusza.

- Po wakacjach ceny benzyn nieco spadły, zgodnie z zasadą, że po lecie popyt na nie maleje, więc i ceny idą w dół. Drożał olej napędowy, co też jest sezonową tendencją. Jednak później ceny wszystkich paliw znów wzrosły, na fali wydarzeń na rynkach światowych - mówi Szymon Araszkiewicz, analityk monitorującej rynek paliwowy firmy e-petrol.

- Mogą się zdarzyć jakieś kilkugroszowe korekty, jednak generalnie nie ma szans na jakąś wyraźniejszą tendencję spadkową dającą zniżkę cen benzyny o ok. 30 gr., jak to miało miejsce w ubiegłym roku - dodaje Urszula Cieślak z firmy Relfex.

Prognozy pogody dla półkuli północnej, gdzie znajdują się największe rynki zbytu paliw (USA, Azja i Europa) mówią, że zima zacznie się wcześniej niż w zeszłym roku i będzie nieco cięższa.

- Jeżeli zima zaatakuje w grudniu, to poziom 100 dol. za baryłkę na pewno zostanie przebity. Natomiast jeśli duże mrozy nadejdą dopiero w nowym roku, to możemy liczyć na utrzymanie się cen paliw - uważa Urszula Cieślak.

Dolar rządzi paliwami

Innym ważnym czynnikiem decydującym o cenach paliw na polskich stacjach jest kurs złotego w stosunku do dolara, w którym rozliczany jest handel ropą. Zdaniem części analityków finansowych kurs dolara nie powinien spaść poniżej poziomu 2,4 zł. Nie wykluczają oni też, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku amerykańska waluta spróbuje się umocnić. Co to oznacza dla polskich kierowców? Że jeżeli ceny ropy się nie zmienią, to do końca roku nie powinno być większych podwyżek cen na stacjach. Te mogą nadejść na początku przyszłego roku.

- Przy utrzymaniu się obecnego poziomu cen paliw na światowych rynkach można szacować, że każde 10 gr. umocnienia się złotego względem dolara dałoby spadek średnich cen benzyny o ok. 8-12 gr - ocenia Urszula Cieślak.

Lekko w górę w tym tygodniu

Niewielkie podwyżki czekają nas już w tym tygodniu, bowiem w ostatnich dniach polskie rafinerie kilkakrotnie podnosiły ceny swoich produktów w hurcie, co przekłada się również na handel na stacjach. Z naszych szacunków wynika, że do piątku ceny benzyny Pb 95 wzrosną średnio o 3 grosze na litrze, oleju napędowego o 5 groszy a LPG o 1 grosz.

W przyszłym roku wzrosną koszty przechowywania paliw, ze względu na zbyt małą pojemność magazynową. Może to się odbić też na cenach detalicznych.

Co z zapasami w 2008 roku

Według szacunków Agencji Rezerw Materiałowych (ARM), na koniec roku w ramach zapasów obowiązkowych firmy paliwowe zgromadzą, w przeliczeniu na produkty gotowe, ok. 4,2 mln m sześc. paliw i ok. 0,5 mln ton ropy surowej. Do tego dochodzą jeszcze zapasy gromadzone przez samą ARM. Zdaniem ekspertów pozwoli to na spełnienie unijnego wymogu posiadania zapasów na około 90 dni.

- Obecnie wszystkie firmy, które zgodnie z prawem muszą gromadzić zapasy obowiązkowe, robią to - mówi Wiesław Górski, dyrektor Biura Rezerw i Zapasów Obowiązkowych Paliw.

Firmy paliwowe mogą mieć problemy z respektowaniem przepisów prawa w przyszłym roku - ze względu na brak wystarczającej ilości zbiorników paliw.

- Niedobory pojemności rynek będzie odczuwał jeszcze przez najbliższe dwa, trzy lata - mówi Arkadiusz Siwko, prezes Operatora Logistycznego Paliw Płynnych.

ZE STRONY PRAWA

Nowa ustawa o zapasach ropy naftowej i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenie bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym z dnia 16 lutego 2007 r. weszła w życie 6 kwietnia. Nakazuje ona tworzenie zapasów obowiązkowych w sposób bezpośredni lub pośredni wszystkich produktów powstałych w wyniku przerobu ropy naftowej. Zgodnie z rozporządzeniem do nowej ustawy, tylko 55 proc. zapasów obowiązkowych może być przechowywane w postaci ropy naftowej i to tylko jeśli firma ma podpisaną z rafinerią umowę na jej przetworzenie.

Z RYNKU

Szybciej niż w Polsce rosną ostatnio ceny paliw w tradycyjnie tańszych dotąd Czechach. Do wysokich cen ropy na światowych giełdach dołączyły kłopoty z jej przerobem. Remonty w czeskich rafineriach (z których większość należy do kontrolowanego przez PKN Orlen Unipetrolu) wydłużyły się o dwa tygodnie. W efekcie już wkrótce nasi południowi sąsiedzi mogą zacząć kupować tańsze paliwo w południowej Polsce. Za litr benzyny 95-oktanowej w Czechach trzeba zapłacić w przeliczeniu nawet 4,5 zł.

KRZYSZTOF GRAD

krzysztof.grad@infor.pl

OPINIA

WILLIAM KOZIK

dyrektor wykonawczy ds. sprzedaży detalicznej PKN Orlen

Ten rok odróżnia się od kilku ostatnich lat, bo cały czas notujemy stopniowy wzrost cen ropy naftowej, a co za tym idzie, cen paliw. W poprzednich latach, mimo że na koniec grudnia cena bywała wyższa niż w pierwszych dniach stycznia, to jednak w ciągu roku występowały dłuższe i większe wahnięcia w górę i w dół. W tym roku praktycznie tego nie ma. Cena ropy ciągle rośnie. Również obecnie wzrost kosztu benzyny i oleju napędowego nie został jeszcze w pełni oddany w postaci wzrostu cen na stacjach. Gdyby założyć, że notowania tych produktów na światowych giełdach zatrzymają się na dzisiejszym poziomie, to cena na stacjach musiałaby jeszcze wzrosnąć o 10-15 gr.