Producenci leków z Polski zamierzają eksportować do Chin. Nie jest to łatwe, ale postanowiło tego spróbować kilka dużych krajowych fabryk.

- Przedstawiciele chińskiej administracji zgodzili się, że dopuszczą sprzedaż polskich leków w wybranych regionach. A biorąc pod uwagę, że region to 450 mln ludzi, polskie firmy mogą uzyskać dostęp do ogromnego rynku zbytu - mówi Leszek Borkowski, prezes Urzędu Rejestracji Leków.

Lukę trzeba wypełnić

Jego zdaniem warto próbować, zwłaszcza w świetle spadającego gwałtownie eksportu polskich leków do Rosji. Przychody krajowych fabryk leków ze sprzedaży na rynek rosyjski spadły w I półroczu prawie o 30 proc. Przychody firm spadły o 62 mln zł.

Producenci mówią o załamaniu rynku, który przez lata był największym odbiorcą polskich farmaceutyków - w 2006 roku Rosja kupiła leki z Polski za ponad 135 mln dol. W niektórych firmach spadek był jeszcze większy. Warszawska Polfa sprzedała do Rosji zaledwie połowę tego co przed rokiem.

Dlatego największe nadzieje w nowych rynkach Azji pokładają właśnie Polfy z Polskiego Holdingu Farmaceutycznego.

Droga rejestracja

- Chcielibyśmy zaistnieć na chińskim rynku w przyszłym roku. To jest jednak bardzo kosztowna procedura, bo zarejestrowanie tam leku to wydatek nawet rzędu 100 tys. dol. - mówi Marek Gnyś, członek zarządu Polfy Warszawa.

- Prowadzimy także rozmowy z chińskimi producentami, bo myślimy, aby w Chinach zlecać produkcję tych leków, które chcemy tam sprzedawać. Sądzę jednak, że wejście na ten rynek trochę potrwa i będzie możliwe nie wcześniej niż w 2009 roku - dodaje Małgorzata Sadzińska, prezes Polfy Pabianice.

Eksperci przyznają, że ulokowanie w Chinach choćby części procesu produkcji może ułatwić rozpoczęcie sprzedaży leku. Bioton, jedna z największych firm farmaceutycznych, zdecydował się na wybudowanie w Chinach fabryki z lokalnym partnerem Hefei - SciGen - Bioton Biopharmaceutical Company. Do końca przyszłego roku zakład ma być gotowy. Zacznie produkować, kiedy tylko Bioton dostanie lokalne rejestry na lek przeciwkocukrzycowy i szczepionkę przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby.

O tym, że zarejestrowanie nie jest łatwe, przekonała się firma Lekam, która od dwóch lat czeka na decyzję chińskiego urzędu ds. rejestracji.

- Liczę, że jeszcze w tym roku pierwszy lek trafi do Chin. Czekamy na rejestrację dwóch produktów i chcemy składać kolejne wnioski. Na razie będą produkowane w Polsce - mówi Andrzej Wyżykowski, prezes firmy Lekam.

Jelfa rezygnuje

Substancje czynne do produkcji leków od dawna kupuje i sprzedaje w Chinach Polpharma, największa polska fabryka. O wejściu na ten rynek myśli też Hasco. Za to Jelfa nie przymierza się do tego rynku.

- Interesuje nas Azja, ale raczej Wietnam i inne kraje w tamtym regionie. Chiny to rynek wielkich możliwości, ale bardzo trudny. Przez najbliższe trzy lata wolimy się skoncentrować na Europie Centralnej - mówi Marek Wójcikowski, prezes Jelfy.

ZE STRONY PRAWA

W Chinach przepisy dopuszczające do sprzedaży leki produkowane przez zagraniczne firmy są bardzo restrykcyjne. Importowane leki muszą otrzymać certyfikat rejestracyjny z Państwowego Urzędu Leków (PUL). Producenci muszą mieć produkcję i system kontroli jakości odpowiadający chińskim normom. Zgłoszony lek musi przejść badania w laboratorium autoryzowanym przez PUL. W przypadku negatywnych wyników, istnieje możliwość odwołania się w ciągu 30 dni w celu powtórzenia badań. Leki mogą być przywożone jedynie przez wyznaczone punkty graniczne.

KATARZYNA KOZIŃSKA-MOKRZYCKA

katarzyna.kozinska@infor.pl