Akcja Demokracja, Instytut Globalnej Odpowiedzialności, Instytut Spraw Obywatelskich, OPZZ, OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych domagają się, by rząd nie godził się na tymczasowe wdrożenie CETA zanim umowy nie zatwierdzi polski Sejm. Podczas konferencji prasowej wezwali Sejm do jak najszybszego przygotowania uchwały w tej sprawie.

- Już wkrótce polski rząd będzie zmuszony zdecydować czy podpisuje się pod umową CETA, a zwłaszcza pod propozycją wprowadzenia jej tylnymi drzwiami na tzw. okres przejściowy. A wszystko to przed jakąkolwiek debatą w polskim Sejmie. Tymczasem eksperci nie mają wątpliwości, że CETA niesie takie same zagrożenia jak TTIP. Ma być jednak  wprowadzona tylnymi drzwiami, poza debatą publiczną - uważa Maria Świetlik z Akcji Demokracji. - Odrzucenie niekorzystnych umów o wolnym handlu jest kluczowe dla naszej przyszłości, a rolą Sejmu jest głos obywateli wyrazić i wezwać rząd do odrzucenia tymczasowego wprowadzenia CETA. Dyskusja nad ewentualnym przyjęciem umowy musi się odbyć z udziałem różnych środowisk w otwartej debacie, a nie za zamkniętymi drzwiami - mówiła Świetlik podczas konferencji zorganizowanej 7 września.

Z trybu dyskusji na temat umów TTIP oraz CETA nie jest też zadowolony OPZZ. - Projekt uchwały w sprawie CETA dostaliśmy kilka dni temu. Czas na zaopiniowanie - trzy dni - mówi Piotr Szumlewicz z OPZZ. - Jesteśmy wielką organizacją, mamy pracowników w różnych branżach, więc trzydniowy termin uznaliśmy za wyraz lekceważenia czy wręcz pogardy ze strony rządu. Sprzeciwiamy się takiemu trybowi dyskutowania o ważnych dla państwa sprawach. Szumlewicz wyraził też niezadowolenia ze sposobu negocjowania umów TTIP i CETA przez KE. - CETA to porozumienie, którego większa cześć polskiego społeczeństwa nie zna, ale jego konsekwencje będą dla niego odczuwalne. Dla nas, jako środowiska pracowniczego, ważne jest, by wprowadzenie umów nie pogorszyło standardów pracy i płacy. Obawiamy się jednak, że CETA może uruchomić mechanizm równania w dół jeśli chodzi o standardy socjalne - mówił Szumlewicz. - Do tego korporacje zyskają przewagę nad państwami oraz nad demokratycznie wybieranymi władzami i będą mogły omijać regulacje poszczególnych krajów poprzez decyzje sądów arbitrażowych. - Panie premierze Morawiecki, dlaczego jest pan za tymi rozwiązaniami skoro mogą one zaszkodzić polskiej gospodarce? - pytał Szumlewicz.

Marcin Wojtalik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności zwracał uwagę na ochronę inwestycji, która zawarta jest w porozumieniu CETA i jest kontynuacją szkodliwych dla państwa polskiego przywilejów międzynarodowych korporacji. - W umowie CETA mamy do czynienia z tzw. systemem sądów arbitrażowych, który niewiele różni się od dotychczasowego arbitrażu stosowanego pomiędzy korporacjami a państwami. Zmiany są kosmetyczne i nie usuwają kluczowych problemów związanych z tzw. ochroną inwestycji. Inwestorzy zagraniczni mają dodatkową ścieżkę i mechanizmy, których nie posiada przedsiębiorca krajowy. Wojtalik podkreślił, że państwo polskie w żaden sposób nie może dochodzić odpowiedzialności od zagranicznego inwestora.

O tym, że jedynymi beneficjentami CET-y będą korporacje, przekonywała też Paulina Lota z Instytutu Spraw Obywatelskich. - I nie jest to nasz wymysł, ale doświadczenie płynące z umowy NAFTA. Największym przegranym jest Meksyk, mniej straciła Kanada, a największe zyski czerpią amerykańskie korporacje - mówiła Lota. I przypominała, że Polska od lat 90. XX wieku. do dziś zawarła ok. 60 umów dwustronnych, zawierających zapis o arbitrażu inwestycyjnym. W tej chwili jesteśmy w pierwszej "10" najczęściej pozywanych krajów, a do końca 2015 roku łączna suma pozwów wyniosła 10,5 mld złotych. - Nawet jeśli odrzucimy TTIP, to korporacje amerykańskie wejdą tylnymi drzwiami przy pomocy swoich spółek córek zarejestrowanych w Kandzie - zwraca uwagę Lota. i dodaje: - Komisja Europejska chce tymczasowej implementacji przyjęcia CET-y co oznacza, że zapisy tej umowy będą obowiązywały wszystkie kraje do czasu ratyfikacji przez parlamenty narodowe. Tak na pewno nie wygląda demokracja.

Ewa Sufin-Jacquemart z Fundacji Strefa Zieleni przypomina, że wszystkie obowiązujące umowy bilateralne można wypowiedzieć, ale np. TTIP i CETA praktyczne będą obowiązywać nas a zawsze. - Nie będzie od nich ucieczki. Będą nadrzędne wobec prawa krajowego i unijnego. I dodaje, że choć oczywiście w takich umowach nie jest napisane, że korporacje będą obniżały standardy środowiskowe i zdrowotne, to wiadomo, że jest w nich zawarty szeroki zestaw mechanizmów, które powodują, że z czasem standardy będą obniżane. Jednym z takich mechanizmów jest tzw. współpraca regulacyjna. Specjalnie powołany organ doradczy, złożony głównie z przedstawicieli wielkich korporacji, opiniować będzie każdą propozycję nowej regulacji prawnej,zanim wejdzie ona na ścieżkę legislacyjną. W połączeniu z mechanizmem jakim jest klauzula inwestor-państwo, daje to korporacjom ogromną przewagę - przestrzega Sufin-Jacquemart. 

Także Sławomir Izdebski z rolniczego OPZZ zapowiedział, że środowiska rolnicze nie wyrażą zgody na przyjęcie umów TTIP i CETA. - Podpisanie tych umów to gwóźdź do trumny polskiego rolnictwa - mówił podczas konferencji. Dodał też, że zupełnym kuriozum jest fakt, że rolniczy OPZZ nie otrzymał żadnej informacji w sprawie CETA, choć jest w stałym kontakcie z ministerstwem rolnictwa.

Po konferencji posłom przekazano blisko 500 listów do parlamentarzystów napisanych przez obywateli przeciwnych podpisywaniu umowy CETA.