W I kwartale 2008 roku domowi odbiorcy energii elektrycznej taryfikowani w tzw. grupie G nie zapłacili dystrybutorom energii elektrycznej 2 678 136 rachunków opiewających łącznie na 446 mln 167 tys. 374 zł i 60 gr. W II kwartale wzrosła zarówno liczba rachunków do zapłacenia, jak i suma długów. 2 777 543 niezapłacone rachunki opiewały na 449 mln 567 tys. 268 zł 60 gr. Co pocieszające, jednak spadła jednostkowa wartość statystycznego niezapłaconego rachunku ze 166 zł 60 gr do 161 zł 86 gr.

Odbiorcy komercyjni

Prawdziwą zmorą dostawców energii elektrycznej są jednak odbiorcy komercyjni. Jest ich wprawdzie mniej, ale zaległości mają większe. W I kwartale 2008 roku mieli 255 047 niezapłaconych rachunków na kwotę 686 mln 983 tys. 003 zł 80 gr, w II kwartale ilość rachunków wprawdzie spadła do 244 122, ale wzrosła suma zadłużenia do 722 mln 565 tys. 026 zł 80 gr. Wzrosła też z 2693 zł 55 gr do 2959 zł 85 gr średnia wartość każdej niezapłaconej faktury. Opóźnienia odbiorców komercyjnych wynoszą od 1 dnia do 17 lat, podczas gdy odbiorcy domowi poprzestali na zaległościach sięgających maksimum 12 lat.

Strach przed podwyżkami

Liczba niezapłaconych rachunków za energię elektryczną wzrośnie prawdopodobnie w nowym roku. Od 1 stycznia 2009 roku mają wejść w życie wysokie podwyżki energii elektrycznej. Najwięksi przemysłowi odbiorcy energii elektrycznej już zapowiadają wygaszenie najbardziej energochłonnych działów produkcji i przeniesienie ich bądź za wschodnią granicę lub zupełnie na Daleki Wschód albo budowę własnych źródeł energii. W ślad za utworzeniem w Polsce czterech pionowo zintegrowanych grup energetycznych skupiających w jednych rękach zarówno wydobycie węgla, produkcję energii elektrycznej, jej hurtowy obrót i wreszcie detaliczną dystrybucję i mogących dowolnie kształtować ceny na poszczególnych etapach powstawania kosztów, a także wraz z rozwiązaniem kontraktów długoterminowych (KDT) i skrupulatnym rozliczaniem kosztów osieroconych nie przyjęto żadnego systemowego rozwiązania, które miałoby chronić najbardziej wrażliwych odbiorców energii elektrycznej przed tzw. ubóstwem energetycznym, kiedy to gospodarstwa domowe nie są w stanie opłacić rachunków za ogrzanie mieszkania czy jego oświetlenie. Trwają więc dyskusje, czy to przywilej obywatela, czy powinność państwa, czy powinien to finansować dostawca energii elektrycznej, czy bardziej opieka społeczna. Jak na razie nie robią tego w Polsce ani jedni, ani drudzy.

Obrona najbiedniejszych

Jedyną formą obrony najsłabszych było zachowanie przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) obowiązku zatwierdzania taryf G. Momentalnie spotkało się to z ostrym protestem całej branży energetycznej. Jak ujawnił to podczas V Targów Energii w Jachrance Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, energetycy zapowiedzieli przeniesienie obciążeń wynikających z ograniczonego wzrostu cen energii elektrycznej w grupie G na odbiorców przemysłowych. Tylko na obszarze obsługiwanym przez EnionEnergia będzie to suma około 300 mln zł, co spowoduje wzrost cen energii u odbiorców przemysłowych do 10 proc. Co ciekawe, EnionEnergia, który jest największym dystrybutorem energii elektrycznej w Polsce, pomimo że kupiła w I półroczu na potrzeby swoich odbiorców ponad 10 TWh, kupowała ją... najdrożej w Polsce, bo po średnio 151 zł 99 gr netto za MWh. Najtaniej kupował ją ZE Łódź - Teren -Obrót, bo po 145 zł 72 gr za MWh.

Zagadkowy deficyt mocy

Lansowana w środowisku energetycznym teza o nieuchronności wzrostu cen energii na polskim rynku wspierana dodatkowymi informacjami o rzekomym deficycie energii nie znajduje potwierdzenia w faktach. Jak wynika z danych, którymi dysponuje Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, a pochodzących z URE: Elektrownia Kozienice wykorzystywała w tym roku zaledwie 51 proc. swoich możliwości produkcyjnych, Elektrownia Połaniec 40 proc., Elektrownie PGE - 73 proc. Natomiast cały polski system elektroenergetyczny wykorzystywał w tym roku 67 proc. zdolności wytwórczych. Zaskakujące jest także, że po rozwiązaniu kontraktów długoterminowych, w II kwartale 2008 roku dalszej marginalizacji uległy transakcje na Towarowej Giełdzie Energii, przez którą przechodziło jedynie 0,2 proc. operacji hurtowego handlu energią. Tak niewielki wolumen pozwala na dość łatwe spekulacyjne żonglowanie cenami. Pytanie o zmowę cenową w polskiej energetyce pozostaje zatem otwarte i nie jest pozbawione sensu.

67 proc. zdolności wytwórczych wykorzystywał w tym roku cały polski system elektroenergetyczny