Nad zmianą przepisów, które umożliwią kierowcom tankowanie gazu płynnego bez pomocy pracownika stacji, pracuje Ministerstwo Gospodarki. Za potrzebą takich zmian opowiedziały się Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego oraz Polska Organizacja Gazu Płynnego, które na początku 2008 roku zwróciły się z wnioskiem do ministerstwa. Pomysł spodobał się urzędnikom.

Podobne rozwiązania od lat funkcjonują w krajach europejskich. Z samodzielnym tankowaniem gazu nie mają problemów m.in. kierowcy w Niemczech, Francji, Holandii, Estonii. Według Marcina Szpondra z POPiHN polski rynek jest już gotowy na takie rozwiązanie.

Nowelizacja przepisów to - jak się dowiedzieliśmy - kwestia dwóch lat. Według planów na dostosowanie do zmian obowiązywać będzie dwuletni okres przejściowy.

Zdaniem ekspertów wprowadzenie samoobsługi zrewolucjonizowałoby krajowy rynek autogazu.

W ich opinii dostępność tego paliwa byłaby jeszcze większa - dystrybutory LPG mogłyby się pojawić na stacjach, które nie prowadziły sprzedaży gazu ze względu na konieczność zatrudnienia przeszkolonych pracowników do obsługi takich urządzeń oraz w sieciach automatycznych.

- Idea samoobsługi jest jak najbardziej słuszna - przyznaje Sylwia Popławska z Koalicji na rzecz Autogazu.

Zyskają przede wszystkim operatorzy stacji. Pojedyncza stacja zaoszczędzi m.in. miesięcznie ok. 2 tys. zł z tytułu wynagrodzenia dla pracownika stacji. Dla sieci oznacza to ograniczenie kosztów 0,6-3,8 mln zł miesięcznie.

Są jednak zagrożenia. Gdyby na samoobsługę zdecydowały się wszystkie stacje prowadzące sprzedaż autogazu, pracę mogłoby stracić nawet kilka tysięcy osób. Kto jeszcze poniesie koszty zmian? Na razie nie wiadomo. Wszystko zależy od tego, kogo przepisy obciążą obowiązkiem szkolenia kierowców z samoobsługi.