Polecany produkt: Jak zarobić w wakacje>>>

– Chcę, by ludzie komunikowali się między sobą za pośrednictwem Messengera, tak jak obecnie robią to za pomocą telefonów komórkowych. Pozbędziemy się problemu z operatorami telefonicznymi i zapamiętywaniem numerów telefonów – mówił kilka tygodni temu Mark Zuckerberg, prezes Facebooka.

Ale na terenie Unii Europejskiej brakuje przepisów, które regulowałyby działalność takich operatorów usług głosowych, jak Facebook, Skype czy WhatsApp. Dlatego też w Brukseli zdecydowano, że trzeba dostosować prawo, by nadążyło za rozwojem technologii. Taki postulat pojawił się 4 sierpnia w opublikowanym przez Komisję Europejską raporcie oceniającym dyrektywę o e-prywatności. Ma to być punkt wyjścia do zaproponowania konkretnych zmian legislacyjnych we wrześniu.

Proste (z)równanie

Najbardziej prawdopodobny wariant opiera się na prostej reformie: uznaniu, że każdy operator internetowych połączeń głosowych będzie traktowany jak przedsiębiorca telekomunikacyjny. A tym samym będzie podlegał takim obowiązkom, jak dziś choćby Orange czy T-Mobile. Zresztą już sam Orange widzi potrzebę reakcji. W piśmie z 29 lipca do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej spółka podkreśla, że na rynku usług telekomunikacyjnych idzie zmiana: komunikatory internetowe zaczynają zastępować i usługi SMS, i połączenia głosowe. „Działania administracji państwowej powinny prowadzić do stworzenia dla operatorów telekomunikacyjnych oraz operatorów OTT (internetowych połączeń głosowych – red.) jednakowego systemu prawno-regulacyjnego (...)” – czytamy w stanowisku Orange Polska.

Nierówne wymogi

Nierówne wymogi

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przedsiębiorcy telekomunikacyjni twierdzą, że zrównanie w prawach i obowiązkach to najlepsze rozwiązanie: proste pod względem legislacyjnym i pozwalające na rzeczywiste równouprawnienie firm, które docierają do podobnej grupy docelowej.

Eksperci mają wątpliwości. – Idea regulowania wszystkiego i na wszelkie możliwe sposoby nie jest dobra. Po stronie firm technologicznych rodzi ona niepotrzebne koszty, przy niewielkich efektach uszczelnienia systemu – twierdzi Witold Tomaszewski, redaktor naczelny Telepolis.pl.

Jego zdaniem postępowanie zmierzające do zrównywania w obowiązkach wszystkich działających na rynku telekomunikacyjnym może być niekończącą się opowieścią. Jeśli nawet największe podmioty zostaną objęte regulacjami, pojawią się kolejne z ofertą, która wykroczy poza nakreślony nawias. – Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: jakie konsekwencje do tej pory obywatele ponieśli w związku z tym, że Facebook, Skype czy WhatsApp nie podlegają szczegółowym regulacjom? Myślę, że to pytanie retoryczne – mówi Tomaszewski.

Z kolei Łukasz Dec, redaktor naczelny Telko.in, zwraca uwagę, że operatorzy telekomunikacyjni lobbują za objęciem restrykcjami operatorów komunikatorów wcale nie dla dobra konsumentów.

– Lobbują, by złagodzono obowiązki, które ciążą na nich samych – podejrzewa Dec. Ale uszczelnienie prawa telekomunikacyjnego powinno mieć znaczenie nie tylko dla branży, lecz również dla konsumentów i władz.

Potrzeba bezpieczeństwa

Komisja Europejska chce np., aby operatorzy internetowych połączeń głosowych zaczęli obsługiwać połączenia alarmowe. Mają być bezpłatne dla dzwoniących i pozwalać na identyfikację miejsca, z którego płynie zgłoszenie.

Z tym ostatnim wymogiem wiąże się też inna kwestia. Ustalenie miejsca, z którego wykonano standardowe połączenie, nie stwarza dziś służbom problemów – właśnie z uwagi na współpracę z przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi. Są oni zobowiązani udzielać takich informacji na podstawie art. 20c ustawy o policji (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 355 ze zm.) w związku z art. 180a–180c ustawy – Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 243 ze zm.). Takiego wymogu względem operatorów usług online zaś nie ma.

– Uważam, że propozycja KE może zwiększyć bezpieczeństwo obywateli. Nie ma żadnych powodów, by właściciele komunikatorów nie respektowali obowiązków dotyczących numerów alarmowych czy związanych z obronnością i bezpieczeństwem państwa – twierdzi dr Paweł Litwiński, partner w kancelarii Barta Litwiński.

Podobnie sądzi Wojciech Piechocki, dyrektor zarządzający GSM Online. W dobie rosnącego ryzyka zamachów nie należy się dziwić, że działania władz zmierzają do większego nadzoru nad wymianą informacji w internecie. – Komunikowanie się za pośrednictwem sieci nie różni się przecież znacząco od standardowego połączenia głosowego czy SMS-owania – sądzi Piechocki.