Gdy pierwsze biuro informacji gospodarczej - Krajowy Rejestr Długów BIG - rozpoczynało w 2003 roku działanie, sprzedało klientom zaledwie 7 tys. raportów o dłużnikach. Tymczasem wedle wstępnych szacunków bieżący rok trzy funkcjonujące BIG-i - poza wymienionym działa Europejski Rejestr Informacji Finansowej BIG i InfoMonitor BIG - zakończą przekazaniem klientom 7 mln raportów. Jasno z tego wynika, że BIG-i na stałe wpisały się już w krajobraz gospodarczy Polski, na wzór krajów zachodnich.

Umowa decyduje

Biura informacji gospodarczej to organizacje upoważnione do tworzenia rejestrów dłużników. Gromadzą wszelkie dane o płatnościach, zarówno firm, jak i konsumentów indywidualnych. Ale nie wszystkie. Nie pełnią one przecież funkcji wywiadowni gospodarczych i nie zajmują się wyszukiwaniem informacji o dłużnikach. Rejestrują tylko dane napływające z firm i instytucji, które mają z BIG-iem podpisaną umowę. To one przekazują informacje i mają je weryfikować, BIG je gromadzi i dzieli się nimi z innymi podmiotami pobierając opłaty.

Konieczność podpisania takiej umowy zawęża pole obserwacji i możliwość wyłapywania dłużników, ale tylko z pozoru. Podpisaniem umowy zainteresowanych jest bowiem coraz więcej instytucji, systematycznie też - i to w geometrycznym tempie - wzrasta liczba opracowywanych przez BIG-i raportów. To dobra wiadomość, bo trzeba dbać o bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, a naciągaczy karać z całą surowością albo przynajmniej maksymalnie utrudniać im życie.

Do rejestru dłużników trafiają głównie klienci banków, SKOK-ów i innych instytucji oferujących kredyty i inne formy finansowania, jak pożyczki konsumenckie, leasing czy faktoring. Ale nie tylko. Umowy z BIG-ami podpisują operatorzy telekomunikacyjni, sieci telewizji satelitarnych lub kablowych, ubezpieczyciele, dostawcy gazu, elektryczności, wody, firmy świadczące usługi komunalne, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, deweloperzy, inni sieciowi usługodawcy, biura maklerskie, firmy zajmujące się obrotem wierzytelności, podmioty gospodarcze.

Nie wszystkie długi są jednak rejestrowane. Dla przedsiębiorcy jest to dług o wartości 500 zł, dla osoby fizycznej - 200 zł. Zgłoszenie takich długów obwarowane jest jednak dodatkowym warunkiem - zaległość w spłacie musi wynieść minimum 60 dni. To nie wszystko - zgłaszający taki niespłacony dług ma obowiązek poinformować o tym dłużnika i dopiero po upływie kolejnych 30 dni może przekazać informację do BIG-u.

Możliwe konsekwencje

Umieszczenie w rejestrze dłużników jest dotkliwą karą dla korzystających z usług finansowych - od kredytów, zakupów ratalnych, po wspomniany już leasing i faktoring, telekomunikacyjnych (telefony komórkowe i stacjonarne w abonamencie), multimedialnych (szerokopasmowy dostęp do internetu, telewizja kablowa), wynajmu mieszkania czy lokalu biurowego.

Firmy i instytucje świadczące podobne usługi weryfikują zdolność płatniczą potencjalnych klientów i z dużą rezerwą traktują tych, którzy widnieją w rejestrze dłużników. W efekcie albo żądają dodatkowych zabezpieczeń, albo wręcz odmawiają podpisania umowy.

W największym stopniu dotyka to przedsiębiorców - zwłaszcza małych i średnich, a także całą rzeszę konsumentów.

- Strategia funkcjonowania każdego BIG-u sprowadza się do tego, by firma, która nie płaci swoich zobowiązań finansowych, nie mogła czuć się bezkarnie. Dlatego naszym celem jest podawanie klientom takich informacji, które chroniłyby ich przed kontaktami z nierzetelnymi podmiotami gospodarczymi. Z drugiej strony nasze działanie służy również wywieraniu nacisku na dłużników, by regulowali swe płatności - dowodzi Mariusz Hildebrand, prezes InfoMonitora BIG.

Dynamicznie rozwijająca się gospodarka potrzebuje mechanizmów ochrony i zarządzania ryzykiem kredytowym, a takimi są właśnie biura informacji gospodarczej. Przewidywana recesja gospodarcza tylko tę potrzebę wzmocni.

Termin zaległości

Do rejestru dłużników można wpisać podmiot, który zalega z zapłatą minimum 60 dni