Osoby planujące wyjazd w okresie świąt Bożego Narodzenia i sylwestra powinny się spieszyć. Ofert ubywa z każdym dniem, touroperatorzy przekonują, że najlepsze hotele w najatrakcyjniejszych miejscach są już zarezerwowane.

- Notujemy o 48 proc. więcej klientów niż przed rokiem w podobnym terminie - zaznacza Jacek Dąbrowski, dyrektor ds. finansów w Triadzie.

Dodaje, że w samolotach zostało po kilka wolnych miejsc.

- Wyjazdy na święta i sylwestra stanowią do 20 proc. całości organizowanych w okresie zimowym wycieczek. Z naszych obliczeń wynika, że liczba klientów w tym czasie tego roku się podwoi - wyjaśnia Andrzej Glapiak z portalu turystycznego EasyGo.pl.

Zdecydowana większość klientów spędzi w tym roku święta i sylwestra pod palmami.

- Kusi szczególnie egzotyka, bo te wyjazdy łączą wypoczynek ze zwiedzaniem. Klienci wybierają najczęściej obiekty od trzech gwiazdek w górę - dodaje Andrzej Glapiak.

Nie brakuje też osób szukających aktywnego wypoczynku na stokach narciarskich. W biurach już w zasadzie nie ma ofert tego typu, zwłaszcza dla większych grup.

Na narty w tym terminie trzeba wydać od 560 zł do ponad 8 tys. zł za osobę. Kraje egzotyczne takie jak Brazylia, Kuba czy Meksyk, Dominikana, Mauritius, Wyspy Zielonego Przylądka, Kenia - bardzo popularne w tym roku - są droższe. Ceny zaczynają się od 4 tys. i dochodzą do nawet 50 tys. zł za osobę. Tyle kosztuje dwutygodniowy pobyt w Bahrajnie w pięciogwiazdkowym hotelu.

Najpopularniejsze kierunki ciepłe to nadal Egipt, Tunezja, Teneryfa - w cenie średnio 2,6 tys. za tydzień - a ostatnio także Izrael. Turyści planujący tygodniowy wyjazd do Izraela muszą liczyć się z wydatkiem na poziomie około 3 tys. zł. Pobyt dwutygodniowy to już koszt powyżej 4,5 tys. zł.

Jeśli chodzi o kierunki zimowe to niezmiennie osoby z mniej zasobnym portfelem wybierają Słowację i Czechy, bardziej zamożni - Włochy i Austrię, a klienci szukający droższych ofert decydują się na Francję i Szwajcarię.

- Absolutnym hitem tego sezonu sylwestrowego okazał się autokarowy wyjazd do Paryża na 6 dni - mówi Jacek Dąbrowski.