Na GPW 4 lutego 2004 r. na rynku kontraktów terminowych doszło do świadomej manipulacji. Poprzez podstawioną firmę z raju podatkowego pracownicy jednego z biur maklerskich (wcześniej prawdopodobnie manipulując przy systemie informatycznym) dokonali pozornie pomyłkowych transakcji, żeby zarobić, dzięki wcześniejszemu ustawieniu zleceń kupna i sprzedaży na odpowiednich poziomach.

Aktywni uczestnicy i obserwatorzy rynku, nie wiedząc jeszcze o mechanizmie manipulacji, nie mieli wątpliwości co to tego, że nastąpiła. Wątpliwości nie miał - a nawet twierdził, że nie była to manipulacja tylko pomyłka - tylko organizator obrotu, czyli GPW. Ówczesny prezes Wiesław Rozłucki konsekwentnie powtarzał, że nie ma dowodów na manipulację (aż do raportu KNF) i w związku z tym nie ma powodów do choćby anulowania zleceń (co zastosowano kilkakrotnie na europejskim rynku kontraktów terminowych EUREX).

Kilka dni temu na GPW dzięki działaniom jednego podmiotu doszło do znacznego ruchu w górę cen akcji spółek wchodzących w skład indeksu WIG20. Indeks wzrósł o 77 pkt, czyli 4,5 proc. Choć nie wiadomo, czy była to pomyłka, zamierzona manipulacja czy inne powody, były prezes GPW powiedział, że wykres indeksu rodzi podejrzenie daleko idącej manipulacji.

Powinna cieszyć zmiana stanowiska, choć jest więcej wątpliwości (bo naprawdę trudno wyobrazić sobie cel działania - ustawianie indeksu na fixingu jest częste, choć nie w takiej skali). A jednak pozostaje wrażenie, że coś jest nie tak. Nie będąc już na stanowisku, prezes niemal nie ma wątpliwości co do manipulacji, kiedy był na stanowisku, nie miał wątpliwości, że manipulacji nie było.

Władze giełdy zaczęły postępować jak cztery lata temu, tłumacząc, że fixing jest najlepszym rozwiązaniem, i na wielu giełdach on obowiązuje. To prawda, ale istnieje wiele prac poświęconych manipulacjom cen na fixingu i rozwiązaniom problemu. Jedno z ciekawszych: w Hongkongu i Tajlandii fixing trwa kilka minut, a cena zamknięcia wybierana jest losowo z tego przedziału. Mnie zaimponowały konsultacje rynkowe w sprawie zmian fixingu np. na giełdzie w Hongkongu. Na specjalnej stronie internetowej zamieszczonych jest kilkadziesiąt dokumentów pokazujących stan prac, propozycje rozwiązań i czas wdrażania rozwiązań. U nas często wygląda to tak, że giełda rozsyła ankietę do biur maklerskich.