Polskie firmy znalazły się na zamkniętej już liście 46 spółek z całego świata, występujących o takie pozwolenia. Decyzję tym, które spółki zostaną dopuszczone do wydobycia, władze norweskie ogłoszą wiosną 2009 roku.

Norweski Minister Ropy i Energetyki Terje Riis-Johansena, w komunikacie otrzymanym przez PAP wyraził zadowolenie, że tak wiele spółek szuka dla siebie nowych szans na tych morzach. Resort energetyki sprawuje w Norwegii kontrolę nad wszystkimi udzielanymi licencjami na wydobycie gazu i ropy. Prekwalifikuje firmy, które zgłaszają się po licencję w ramach przetargów.

"Jesteśmy otwarci na udział nowych firm w przetargach na eksploatację złóż na szelfie kontynentalnym. Jeśli polskie firmy chcą rozwijać swoją działalność w norweskim sektorze energetycznym, to bardzo dobrze. Będą traktowane na równi z firmami norweskimi" - zapewnił PAP pod koniec października Terje Riis-Johansen.

Pytany o ocenę szans i doświadczenie polskich firm, odpowiedział: "do wszystkich firm podchodzimy pozytywnie. Dla mnie ważne jest, że chcą one brać udział w produkcji gazu w Norwegii. Będziemy analizować zgłoszenia".

Norwegowie obserwują stały wzrost zainteresowania uczestnictwem w eksploatacji podmorskich zasobów energetycznych na norweskim szelfie kontynentalnym. O takie pozwolenie na rok 2006 wystąpiło 13 spółek, na rok 2007-18 spółek, na rok 2008 - 24 a na 2009 r. aż 46.

W 2007 roku PGNiG objęło 12 proc. udziałów w koncesji poszukiwawczo-wydobywczej złóż Skarv, Snadd i Idun na Morzu Północnym.