Firmy farmaceutyczne z rezerwą odnoszą się do zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia w sprawie nowelizacji listy leków, których zakupy w aptece dofinansowuje budżet państwa. Najbardziej nieufnie do obietnic rozszerzenia wykazu o leki innowacyjne odnoszą się koncerny farmaceutyczne, które oferują najnowsze leki. Obawiają się, że może się znowu skończyć tylko na obietnicach. Jerzy Garlicki, dyrektor generalny firmy AstraZeneca, od ponad siedmiu lat czeka na wprowadzenie do refundacji nowych leków. – Uwierzę, kiedy zobaczę, bo zbyt wiele razy bez rezultatów obiecywano nam refundację dla leków innowacyjnych – wylicza Jerzy Garlicki. Przyznaje, że brak refundacji wpływa na kondycję firmy – od kilku lat nie zanotowała spektakularnych wzrostów wyników, nie może też przygotować długoterminowych planów, bo rynek jest nieprzewidywalny.
18 proc. z 39,6 mld zł przeznaczonych na lecznictwo w 2007 roku pochłonie refundacja leków w aptekach
W tym roku na refundację leków aptecznych NFZ przeznaczy 7 mld zł. Razem z dofinansowaniem tzw. programów lekowych będzie to prawie 10 mld zł. Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia, obiecał, że jeszcze w styczniu ukaże się lista leków generycznych, czyli tańszych kopii leków, na które patenty już wygasły. W ich produkcji specjalizują się polskie fabryki. Miesiąc później ma się ukazać wykaz najnowszych leków pochodzących z importu. Andrzej Trzeciakowski, który w Polsce kieruje spółkami z grupy Sandoz, światowego potentata generyków, uważa, że te terminy nie zostaną dotrzymane. – W optymistycznym wariancie procedura pozwoli na opublikowanie listy generyków na przełomie lutego i marca, a leków innowacyjnych może w kwietniu. I to pod warunkiem, że decydenci nie wycofają się pod pretekstem braku środków – mówi Andrzej Trzeciakowski. Każda z kilkudziesięciu liczących się firm lekowych z kraju i zagranicy wnioskuje o wpisanie na listę refundacyjną od kilku do kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu nowych preparatów. Tylko państwowy Polski Holding Farmaceutyczny, który tworzą trzy ważne niegdyś Polfy, nie ma nic do zaoferowania. Firma próbując od prawie trzech lat nabrać rozpędu, przestała walczyć o rynek.