Dziś zakończy się kontrola Urzędu Zamówień Publicznych dotycząca przetargu na wykonawcę stadionu miejskiego w stolicy, na którym gra Klub Piłkarski Legia.

- Nie mam sygnału o błędach, a więc natychmiast po uzyskaniu gwarancji bankowych od firmy Polimex-Mostostal, podpiszemy umowę - mówi Wiesław Wilczyński z warszawskiego Ratusza. Budowa ma ruszyć w listopadzie i zakończyć się w styczniu 2011 r.

To oznacza, że Warszawa zyska dwa duże piłkarskie obiekty, bo zaledwie 1 km dalej rząd buduje Stadion Narodowy potrzebny na Euro 2012. Dyskusja o tym, czy stolicy potrzebne są dwa kosztowne w utrzymaniu stadiony, z których żaden nie będzie wyposażony w lekkoatletyczną bieżnię, przetoczyła się już wielokrotnie przez lokalne media. O wiele większe emocje wzbudza obecnie sposób finansowania stadionu dla Legii.

Część członków Rady Warszawy, która we wrześniu przegłosowała uchwałę o przekazaniu 465 mln zł na budowę obiektu, próbuje zablokować inwestycję, twierdząc, że to niczym nieuzasadniona pomoc publiczna dla wybranej bez konkursu prywatnej firmy, czyli dla koncernu ITI, który jest właścicielem Legii.

Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, broni się:

- To nie jest dotacja, ale finansowanie modernizacji stadionu, który jest własnością miasta.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zawiadomiony przez radnych, przyznał rację pani prezydent.

- Dotacja w sprawie rozbudowy tego kompleksu nie stanowi pomocy publicznej, dlatego że jest on własnością miasta stołecznego Warszawy - wyjaśnia Piotr Pełka z UOKiK.

Urząd w uzasadnieniu decyzji zwraca jednak uwagę na wysokość czynszu, jak Legia będzie płacić po zakończeniu przebudowy stadionu. Ustalona stawka to 3,7 mln zł rocznie. Obecnie klub wpłaca do miejskiej kasy 560 tys. zł rocznie. Urząd ma wątpliwości, czy wysokość czynszu będzie odzwierciedlać wzrost wartości nowego stadionu.

Okazuje się, że inne kluby grające na stadionach modernizowanych z pieniędzy samorządowych płacą równie preferencyjne stawki. Wisła Kraków należąca do Telefoniki - największego polskiego producenta kabli i światłowodów - za możliwość grania na w połowie już zmodernizowanym stadionie płaci 1,3 mln zł rocznie. Legia i Wisła z zazdrością spoglądają jednak na Poznań, którego władze wyjątkowo traktują Lecha, należącego do Amiki Wronki - największego producenta sprzętu gospodarstwa domowego w Polsce.

Właściciel Lecha za możliwość rozgrywania meczów na stadionie z dwiema nowymi trybunami na kilkanaście tysięcy widzów płaci rocznie... 36 tys. zł. Koszt modernizacji stadionu w Krakowie to 422 mln zł. Obiekt w Poznaniu będzie kosztował 511 mln zł. Do obu stadionów, które mają być gotowe w połowie 2010 roku, dołoży się jeszcze budżet państwa.