statystyki

Statystyka, sojusznik ekonomicznego kłamstwa

autor: Sebastian Stodolak20.02.2016, 16:00; Aktualizacja: 22.02.2016, 19:40
statystyka, liczby

Rządzący politycy zazwyczaj chcą, by dane gospodarcze przedstawiały się lepiej niż w rzeczywistościźródło: ShutterStock

Chciałbym napisać artykuł obalający narosłe wokół statystyk mity. Udowodnić, że – wbrew rzucanym od lat kalumniom – statystyczne dane są wiarygodne, nikt nimi nie manipuluje, że używa się ich do słusznych celów i na ich podstawie formułuje pożyteczne wnioski. Chciałbym, ale nie mogę

reklama


reklama


Dla Japonii 2010 r. to smutna i żałosna data. Jej odwieczny rywal polityczny, sąsiednie Chiny, wyprzedziły ją pod względem wielkości PKB. Produkty i usługi oszacowane na 5,8 mld dol. uplasowały Państwo Środka tuż za liderem rankingu – Ameryką. To był olbrzymi sukces, biorąc pod uwagę pożałowania godne miejsce, z którego Chiny startowały przed 30 laty. Gospodarka kraju była wyniszczona rządami Mao Zedonga znacznie bardziej niż gospodarka Polski rządami „naszych” komunistów. I nie miał to być koniec sukcesów Państwa Środka, bo analitycy Economist Intelligence Unit oszacowali przed dwoma laty, że Chiny wyprzedzą w końcu także USA. I że ma się to stać już w 2026 r.

Od tamtej pory wzrost gospodarczy w Chinach zaczął mocno spowalniać – i to do tego stopnia, że zaczęto mówić o groźbie kryzysu. Czy analitycy EIU się przeliczyli?

Czy i jak chińscy aparatczycy uratują PKB?

Uratują. Torturami. Będą torturować dane statystyczne tak, by w końcu przyznały im rację i wykazały wzrost gospodarki. Od dawna już przecież stosują tego typu zabiegi.

Braki w toalecie

Lojalny chiński komunista mógłby powiedzieć, że oskarżenia o fałszowanie statystyk to kłamliwa propaganda wrażego elementu imperialnego. Prawda jest jednak taka, że podejrzenia, o których przebąkują cichcem nawet chińscy ekonomiści, niedawno zyskały dodatkowe potwierdzenie. Szanowana firma doradcza The Conference Board opracowała niezależne wyliczenia PKB, według których realne tempo wzrostu gospodarczego Pekinu jest niemal dwukrotnie niższe niż oficjalne. W 2015 r. oficjalne wyniosło 6,9 proc., a realne – 3,7 proc.

Przyczyn tej rozbieżności jest kilka. Główna to fakt, że Chiny nie zdążyły jeszcze dostosować swojej metodologii obliczania PKB do światowych standardów i choć „nie ustają w wysiłkach” i „idą w wyznaczonym kierunku”, to wciąż swoją statystykę opierają na modelu sowieckim. W tym modelu o wielkości gospodarki decyduje skala produkcji bez względu na to, czy to produkcja sprzedana, czy nie. Jeśli chińska państwowa firma wyprodukowała 10 mln ton stali, która zalega w magazynach i nikt nie chce jej kupić, to i tak wlicza się to w PKB. W przeciwieństwie do sowieckich standardy zachodnie, chociaż także dalece niedoskonałe, każą brać pod uwagę przede wszystkim to, co się sprzedało. Nawiasem mówiąc, sowiecka metodologia prowadzenia statystyk pozwalała Polsce Ludowej być 10. potęgą przemysłową na świecie. Druga ważna przyczyna to „konkurencja” między poszczególnymi prowincjami Chin. Każda chce wykazywać jak najwyższy wzrost i, realizując normy partyjne, zyskiwać przychylność centrali. Wykazywanie tego wzrostu odbywa się dwojako: gdy się jeszcze da, to sztucznie zwiększa się inwestycje w infrastrukturę, a jeśli się już nie da, po prostu dopisuje się dodatkowe miliardy.

Nie tylko Chiny dopuszczają się manipulacji statystyką. Robi to także m.in. Argentyna. Rządowe komunikaty dotyczące tamtejszej gospodarki ekonomiści dzielą przez pół lub mnożą przez dwa. „Z danych nieoficjalnych wynika, że inflacja w Argentynie wynosi obecnie ok. 25 proc., czyli jest dwukrotnie wyższa, niż podają to oficjalne komunikaty. Rząd Argentyny próbował nawet, choć bez powodzenia, wprowadzić przepisy, zgodnie z którymi publikacja danych na temat inflacji, które są różne od danych oficjalnych, byłaby przestępstwem” – pisał dwa lata temu Steve Forbes w książce „Pieniądz”.


Pozostało jeszcze 79% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 zł
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

  • statystyka to dział ekonomii,który powinien zostać(2016-02-21 16:42) Odpowiedz 20

    usunięty z nauki,gdyż posługuje się kłamstwem wynikającym z liczb dla polepszenia wizerunku wyzyskiwania wyzyskiwanego.Geszewt nic innego aby zrobić z robola bogatego i tak posła wynagrodzenie 10 tys. robola wynagrodzenie 1,5 tys a średnio zarobek7,5 tys......róbta co chceta !!!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama