statystyki

Szałamacha kontra Morawiecki? Minister finansów nie chce włączenia BGK do Polskiego Funduszu Rozwoju

autor: Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki17.02.2016, 07:38; Aktualizacja: 18.02.2016, 17:44
Paweł Szałamacha, Minister Finansów

Jeśli resort Szałamachy odda BGK Mateuszowi Morawieckiemu, straci „zbrojne ramię” i dostęp do wolnych środków rządowych agencjiźródło: Agencja Gazeta

Resort Pawła Szałamachy sceptyczny wobec pomysłu włączenia banku w skład Polskiego Funduszu Rozwoju.

reklama


reklama


Wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki wyznaczył dla Banku Gospodarstwa Krajowego specjalną rolę w swoim – zaprezentowanym oficjalnie wczoraj – programie. Bank ma być filarem Polskiego Funduszu Rozwoju. Oprócz BGK ma go tworzyć pięć instytucji zajmujących się wsparciem firm czy inwestycjami w kraju i za granicą. Poza bankiem ministrowi finansów podlega dziś Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Z kolei Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości jest podległa ministrowi rozwoju. Do nowej struktury miałyby wejść też trzy instytucje nadzorowane dziś przez ministra skarbu: Agencja Rozwoju Przemysłu, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych oraz spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe. Polski Fundusz Rozwoju, który miałby powstać z wymienionych instytucji, ma być bankiem i działać według prawa bankowego, choć – co warto zaznaczyć – byłby wyłączony z podatku bankowego, co wynika już z przyjętej ustawy. Konsolidacja miałaby dać szanse na finansowanie dużo większych projektów inwestycyjnych. PFR miałby także współpracować ze spółkami Skarbu Państwa. Nowy duży bank państwowy miałby inwestować w infrastrukturę, wspierać innowacje, a także eksport naszych firm, a jednocześnie być zapleczem finansowym dla małych i średnich firm. Czyli role rozproszone dziś po różnych instytucjach miałyby się skupić w jednej.

To w pewnym sensie rozwinięcie pomysłów PO z poprzedniej kadencji, jakie przyświecały powołaniu spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe czy rozbudowaniu roli BGK, czyli daniu państwu instrumentów do kreowania polityki inwestycyjnej. Ale skala przedsięwzięcia wynikająca z propozycji wicepremiera Morawieckiego miałaby być znacznie większa. Autor planu liczy, że w najbliższych latach może być to od 75 do 120 mld zł.

Projekt, by oddać BGK do nowo powstającego funduszu, nie wzbudza zachwytu w Ministerstwie Finansów. Resort sprawuje bezpośredni nadzór właścicielski nad państwowym bankiem, w którym już dziś skupionych jest wiele programów kluczowych dla polityki rządu. Odebranie BGK ministerstwu oznaczałoby osłabienie jego roli w strukturze rządu.

Taka decyzja miałaby jednak nie tylko wymiar polityczny. Przeniesienie BGK z MF to nie tylko utrata prestiżu dla resortu, ale i odcięcie mu jego „zbrojnego ramienia”. To przy użyciu BGK ministerstwo konsoliduje środki na rachunkach instytucji publicznych. W skrócie polega to na wykorzystaniu do bieżących płatności budżetowych wolnych środków leżących na lokatach np. agencji rządowych czy funduszy celowych. Ministerstwo używa tych pieniędzy (nie odbierając ich instytucjom), dzięki czemu może zaoszczędzić na emisji obligacji. Obniża to koszt finansowania potrzeb pożyczkowych. Największy zysk z konsolidacji środków widać było w 2011 r. – pierwszym roku działania systemu. Wówczas potrzeby pożyczkowe spadły aż o 24,5 mld zł. Rok później było to 3,9 mld zł.

Druga operacyjna przeszkoda: przez dealing room BGK przechodzą transakcje zlecane przez MF, np. sprzedaży walut na rynku. Ministerstwo pozyskuje waluty, emitując obligacje za granicą i z budżetu Unii Europejskiej (są to środki z programów pomocowych UE). MF sprzedawało waluty na rynku w latach, gdy kurs złotego był kluczowy dla wielkości długu publicznego. Sprzedając euro na rynku (za pośrednictwem BGK), a nie wymieniając go w NBP, resort wpływał na poziom kursu. Na przykład w 2013 r. MF sprzedało na rynku euro za 13,1 mld zł.

Zgrzyt na linii Ministerstwo Rozwoju – Ministerstwo Finansów jest prawdopodobny, bo dla wicepremiera Morawieckiego projekt Polskiego Funduszu Rozwojowego jest jednym z kluczowych w jego programie. PFR mógłby mieć udział w programach rozwojowych, o jakich myśli wicepremier Morawiecki, których celem byłoby tworzenie polskich produktów o wyższej wartości dodanej. Jedna z propozycji to program „Batory” nawiązujący do nazwy dwóch polskich transatlantyków. Tym razem jego celem byłaby budowa promu pasażerskiego o napędzie gazowym, co ma spełniać wymogi ochrony środowiska. Inwestorami mogłyby być Polska Żegluga Morska i Polska Żegluga Bałtycka, które powołałyby spółkę celową do realizacji projektu, a kredytu i kapitału na sfinansowanie projektu miałby dostarczyć właśnie PFR. Jeśli projekt się uda, mógłby być wstępem do budowy innych skomplikowanych morskich jednostek, takich jak gazowce obsługujące terminal LNG w Świnoujściu. Inne programy, dla których PFR mógłby być zapleczem, to inwestowanie w polskie wyroby medyczne mogące podbijać zagraniczne rynki, czy projekt Lukstorpeda 2.0, którego celem jest stworzenie rodzimych konstrukcji na potrzeby komunikacji miejskiej. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • jezus(2016-02-17 11:54) Odpowiedz 51

    już się kłócą o wpływy, pewnie jeden i drugi naobiecywał stołki kolegom i teraz muszą się wywiązać. ech nie na to liczyłem głosując na PiS, myślałem, że bardziej będą dbać o nasz rodzimy biznes, a oni robią z niego swoją domenę wpływów

  • zibixy(2016-02-17 11:36) Odpowiedz 40

    Przestańmy w końcu grajdać w pustym grajdołku! Jeżeli w ostatnim czasie mamy coś czego nie mieliśmy dotychczas to wykorzystajmy to! Mamy duży terminal gazowy i to jest naszym skarbem pod warunkiem że potrafimy to wykorzystać! Podpiszmy już dziś z Chinami umowę na budowę nowoczesnej elektrowni hybrydowej atomowo-gazowej w Gąskach.Umowa zrealizowana w trybie expresowym do końca roku obwarowana karami umownymi za nieterminową realizację!Gospodarka Chin na dziś przeżywa kryzys a nasza pozyja negocjacyjna jest korzystna dla nas!Wpierwszej fazie może pracować na skroplony gaz ,pózniej można zbudować i uruchomić reaktor jądrowy.Chińczycy mogą też zbudować expresowo nowoczesną elektryczną niewielką hutę niedaleko na pomorzu gdzie moglibyśmy wytwarzać wysokogatunkową stal(do produkcji waonów,autobusów tramwajów i innych)a także eksportować drogą morską na wszystkie rynki świata! NIE WSTYDŹMY SIE WSPÓÓŁPRACY Z CHINAMI BO NIEDAWNO BOGACI WYSPIARZE PODPISALI UMOWĘ Z CHINAMI NA BUDOWĘ ELEKTROWNI ATOMOWEJ ---Dziś gaz na rynkach jest tani -WYKORZYSTAJMY TO!!!

  • zibixy(2016-02-17 13:12) Odpowiedz 30

    Przed laty pisałem o budowie conajmniej dwóch autostrad wschód-zachód ,która w/g mnie miała być finansowana z OFE+ dofinansowanie z UE a część z opłat miała finansować emerytury a jak zrobiono -WIDZIMY! TERAZ PEWNIE POLITYCY JUŻ DZIELĄ SIĘ WPŁYWAMI ,KTÓRE PRZEWIDUJĄ! Dlatego taka cisza! Zupełnie jak przy sprzedaży koncesji na gaz ŁUPKOWY!!!

  • Ki.(2016-02-17 12:11) Odpowiedz 21

    Panowie Ministrowie. Po co ta gra pozorów. Przecież dostaliście szczegółowe instrukcje z tylnego fotela.

  • wit(2016-02-17 17:39) Odpowiedz 00

    Morawiecki- minister finansów poprawi umowę frankową, Szałamacha- pierwsze słyszę, resztą koordynuje Gliński.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama