• Środowa podwyżka stóp RPP nie będzie ostatnia, w 2008 roku stopy wzrosną przynajmniej dwukrotnie
  • Choć w Szwajcarii rośnie koszt pieniądza, wciąż bardziej opłaca się brać kredyt we frankach
  • Złoty może umocnić się nieznacznie wobec euro, natomiast kurs wobec franka będzie stabilny

Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej czwarty raz w tym roku podwyższyła koszt pieniądza. Ale ta podwyżka o 0,25 pkt proc. nie zakończy jeszcze cyklu zacieśniania polityki monetarnej. Ekonomiści spodziewają się, że do kolejnych dwóch podwyżek może dojść w I kwartale 2008 r., choć zastrzegają, że jeśli kolejne dane o wynagrodzeniach i inflacji okazałyby się wyższe od prognoz, możliwy jest ruch nawet w grudniu.

Sama RPP wskazuje, że działa wyprzedzająco i chcąc uchronić nas przed wzrostem inflacji w przyszłości, może dalej podwyższać stopy, choć nie chce tego czynić gwałtownie.

- Rada oceniła prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji w średnim okresie powyżej celu inflacyjnego (2,5 proc.) za wyższe niż prawdopodobieństwo, że inflacja będzie niższa od celu. Rada będzie dążyć do tego, aby w średnim okresie inflacja obniżyła się do poziomu zgodnego z celem inflacyjnym - powiedział prezes NBP Sławomir Skrzypek.

WIBOR rośnie

Rynek szacuje obecnie, że główna stopa do końca I kwartału może dojść nawet do 5,75 proc., ale ekonomiści średnio oczekują, że podwyżki zakończą się do połowy 2008 roku z główną stopą na poziomie 5,5 proc. Oczekiwanie kolejnych podwyżek stóp powoduje, że rośnie stawka Wibor na której oparta jest większość kredytów hipotecznych zaciąganych w złotych.

- Rynek wyprzedzająco podnosi koszt pieniądza, co widać było po rosnącym Wibor-ze. Spodziewamy się jednak kolejnych podwyżek i dlatego stawka Wibor będzie dalej rosła - mówi Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Banku.

- Decyzja RPP nie jest zaskoczeniem. Kredyty mogą być droższe, ale to nie oznacza, że od razu. W zależności od koniunktury banki będą to analizować - powiedział w TVN CNBC prezes BPH Józef Wancer.

Dane GUS pokazują, że Polacy przeciętnie zarabiają coraz więcej, ale również coraz więcej w swoim domowym budżecie będą musieli przeznaczyć na spłatę rat od zaciągniętych kredytów. Już za rok średnie oprocentowanie kredytów może przekroczyć poziom 7 proc. Oznacza to, że rata kredytu w wysokości 200 tys. zł, który dziś jest oprocentowany na poziomie 6,45 proc., wzrośnie z 1262 do 1330 zł.

Argumenty za zacieśnianiem polityki monetarnej się nie zmieniają. To nadal szybki wzrost gospodarki, płac, konsumpcji, jednostkowych kosztów pracy i kłopoty firm z pozyskaniem nowych pracowników. Poza tym inflacja w październiku (głównie przez wzrost cen żywności) dotarła już do 3 proc., a ekonomiści nie wykluczają osiągnięcia przez nią nawet 4 proc. w I kwartale 2008 r.

Z drugiej strony wciąż niski pozostaje poziom inflacji bazowej, czyli oczyszczonej z cen paliw i żywności, złoty jest wciąż mocny, a nad gospodarką światową wisi ryzyko spowolnienia. Jednak rada chce wysłać sygnał, że czuwa nad inflacją i chce ograniczać oczekiwania inflacyjne.

Te działania docenia także rząd, co nie zdarza się często. Zwykle jego przedstawiciele apelowali do RPP o obniżkę stóp i krytykowali podwyżki. Teraz wicepremier ds. gospodarczych Waldemar Pawlak stwierdził, że ten ruch był konieczny w celu stabilizowania gospodarki.

- Powinniśmy mieć zaufanie do RPP i NBP, że pewne działania wyprzedzające są konieczne po to, aby można było zachować pewną stabilność i pewność funkcjonowania gospodarki - powiedział PAP Waldemar Pawlak.

Co prawda wicepremier, jak pokazuje jego oświadczenie majątkowe, nie ma żadnych oszczędności, ale podwyżka stóp ucieszy na pewno oszczędzających pieniądze w bankach, które nie od razu, ale jednak będą musiały podnieść też oprocentowanie depozytów.

- Z uwagi na światowy kryzys finansowy banki mają kłopoty z pozyskaniem pieniądza i muszą też podwyższać oprocentowanie lokat - dodaje Jacek Wiśniewski.

Stabilne kursy walut

Wczorajsza decyzja RPP była oczekiwana przez inwestorów i dlatego nie odbiła się większym echem na rynku finansowym. Notowanie walutowe to drugi element, oprócz stopy procentowej, na którym koncentrują się spłacający kredyt walutowy. Dlatego zebraliśmy prognozy dziewięciu banków dotyczące kursów euro, dolara i franka do końca czerwca 2008 r. Okazuje się jednak, że spłacający co miesiąc raty we frankach szwajcarskich nie powinni już liczyć na takie umocnienie złotego, jak to obserwowano w ciągu ostatniego roku.

- Obecnie oczekujemy stabilizacji notowań kursu franka. Silniejszego franka w relacji do głównych światowych walut powinien równoważyć umacniający się złoty. Dlatego nasza prognoza na koniec I kwartału 2008 r. zakłada poziom 2,21 zł - mówi Jacek Wiśniewski.

Ekonomiści spodziewają się do końca roku nieznacznego umocnienia złotego wobec euro i franka oraz utrzymania się kursu dolara na obecnym poziomie. Zastrzegają jednak, że prognozowanie kursów walut jest obarczone bardzo dużym ryzykiem z uwagi na wiele czynników wpływających na kwotowania walut.

Z prognoz wynika, że na koniec roku euro ma kosztować 3,6 zł; dolar 2,48 zł, a frank 2,19 zł. Natomiast na koniec czerwca 2008 r. ma to być odpowiednio 3,57 zł za euro, 2,52 zł za dolara i 2,22 zł za franka szwajcarskiego.

Prognozy wskazują zatem, że rezerwujący lub dopiero myślący o zimowym wyjeździe do jednego z krajów strefy euro nie zyskają wiele kupując euro już dziś.

- Podwyżka stóp i oczekiwanie kolejnych może się przyczynić do umocnienia złotego. Sytuacja w kolejnych dniach zależy od nastrojów na rynkach światowych. Gdyby wróciły spadki na świecie, to nie wykluczam znów wzrostu awersji do ryzyka, co byłoby niekorzystne dla złotego - podkreśla Andrzej Krzemiński, dealer walutowy w Banku BPH.

Co ze stopami w Szwajcarii

Kredytobiorcy uzależnieni od stóp procentowych w Szwajcarii muszą się za to liczyć z możliwością wzrostu oprocentowania. Ekonomiści co prawda coraz częściej podkreślają, że do spodziewanej wcześniej w grudniu podwyżki stóp może nie dojść, ale wskazują na możliwość dwukrotnego wzrostu kosztów kredytu w 2008 roku. Oznacza to, że stawka trzymiesięcznego Liboru wzrosłaby z 2,75 proc. obecnie do 3,25 proc.

- Jeśli dziś zaciągnęlibyśmy kredyt hipoteczny na kwotę 200 tys. zł na 30 lat, to miesięczna rata kredytu w złotych wyniosłaby 1262,28 zł. We frankach rata wyniosłaby 1042,51. Żeby rata kredytu we frankach zrównała się z ratą kredytu w złotych, kurs franka musiałby wynieść 2,69 zł - mówi Paweł Majtkowski, analityk firmy doradczej Expander.

- Na koniec przyszłego roku przyjmujemy wzrost średniego oprocentowania kredytów w złotych do 7 proc., a we frankach do 4,5 proc. Wtedy, aby rata kredytu we frankach zrównała się z ratą kredytu w złotych, kurs franka musiałby wynieść 2,76 zł - podkreśla.

Z uwagi na niejasne do końca konsekwencje kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA ekonomiści mają kłopot z prognozowaniem zachowania banków centralnych. Większość z nich spodziewa się, że Europejski Bank Centralny utrzyma w 2008 roku główną stopę procentową na obecnym poziomie, czyli 4 proc. O taką jednomyślność trudno już w przypadku amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Część analityków wskazuje na jedną obniżkę w 2008 roku i spadek stopy z 4,5 proc. obecnie do 4,25 proc., ale już ekonomiści Goldman Sachs wskazują na obniżkę aż do poziomu 3 proc., uzasadniając taki ruch koniecznością uchronienia gospodarki USA przez recesją.

SZERSZA PERSPEKTYWA

W Czechach główna stopa procentowa wynosi obecnie 3,25 proc. i jest najniższa w całej UE. Czeski bank centralny podwyższał koszt pieniądza w tym roku już trzykrotnie, a ekonomiści Citigroup oczekują, że na koniec tego roku główna stopa wzrośnie do 3,5 proc., a w 2008 roku do 3,75 proc. Na Słowacji główna stopa znajduje się na poziomie 4,25 proc., a w tym roku bank centralny obniżył ją w sumie o 50 pkt bazowych. Ekonomiści spodziewają się, że koszt pieniądza na Słowacji nie zmieni się w tym i w przyszłym roku. Natomiast na Węgrzech w tym tygodniu bank centralny utrzymał główną stopę na poziomie 7,5 proc., a ekonomiści spodziewają się jej spadku do końca roku do poziomu 7,25 proc. oraz do 6,75 proc. w 2008 roku.

PAWEŁ CZURYŁO

pawel.czurylo@infor.pl

OPINIA

JAN CZEKAJ

członek Rady Polityki Pieniężnej

Jeśli po wcześniejszych danych można było myśleć, że gospodarka znacznie zwalnia, to po ogłoszeniu danych za październik moim zdaniem można powiedzieć, iż gospodarka nadal jest bardzo silna. Nie wiemy, czy wczorajsza podwyżka wystarczy, żeby utrzymać inflację poniżej 3,5 proc. i istnieje ryzyko, że wzrośnie powyżej tego poziomu szybciej, niż przewidywaliśmy to w projekcji. RPP zwyczajowo w grudniu nie podwyższała stóp procentowych z uwagi na mniejszą ilość danych. Nigdzie jednak nie jest powiedziane, że RPP w grudniu nie może podwyższać stóp procentowych. Jednak do podwyżki w grudniu potrzebna byłaby duża niespodzianka w postaci nowych danych, których jednak nie będzie zbyt wiele. Na kolejnych posiedzeniach pewnie będziemy musieli podnosić stopy, ale zobaczymy, jaka skala będzie potrzebna.