Eksperci wyliczają, że internet zapewniający dobre parametry przynajmniej w 80 proc. polskich mieszkań kosztowałby nie 2 mld zł, jak szacują posłowie PO, tylko 20-40 mld zł.
Publikacja: 21 października 2008, 03:00 Aktualizacja: 21 października 2008, 14:13
Urząd Komunikacji Elektronicznej chce w I kwartale 2009 r. przeprowadzić przetarg na częstotliwości w paśmie 2,5 GHz, które wykorzystywano by do świadczenia usług bezprzewodowego dostępu do internetu. Także usług darmowych.
- Budowanie ogólnopolskiej bezprzewodowej sieci internetowej w paśmie 2,5 GHz ma sens. Dostępny jest zarówno sprzęt do budowy sieci w technologii mobilnego WiMax, jak i urządzenia odbiorcze - mówi GP pragnący zachować anonimowość przedstawiciel czołowego światowego dostawcy sprzętu sieciowego.
Technologia WiMax w miastach zapewnia szerokopasmowy dostęp do internetu w odległości do 1 km od stacji nadawczo-odbiorczej. W terenach wiejskich zasięg rośnie do ok. 5 km. Im więcej użytkowników, tym gęściej muszą stać stacje bazowe. Aby w pełni wykorzystać ich możliwości, należałoby je podłączyć do sieci szkieletowych łączami o wysokiej przepustowości.
Projekt przygotowywany przez UKE zakłada, że zwycięzcy przetargu 20 proc. częstotliwości udostępniliby dla darmowego dostępu do internetu.
- W paśmie 2,5-2,69 GHz dostępne jest 205 MHz, z czego na bezpłatny dostęp planujemy zarezerwować być może nawet 50 MHz. Ten zasób będzie przeznaczony dla kogoś, kto zobowiąże się do wybudowania sieci z prędkością 256 kb/sek, z identyfikacją użytkowników, miesięcznym limitem (500 MB - przyp. GP) czy obowiązkiem przerywania sesji co określony czas (co 30 minut - przyp. GP). Jest to podobna koncepcja, jaką forsuje obecnie amerykański regulator FCC - mówi w wywiadzie dla portalu fkn.pl Anna Streżyńska, prezes UKE.
Prezes UKE zaznacza, że ten projekt nie ma nic wspólnego z opisywanymi w GP 13 października rozważaniami polityków PO, by ulgę na internet zastąpić darmowym bezprzewodowym internetem. Według informacji GP koszty takiej infrastruktury szacowane są na 2 mld zł.
- Darmowy internet wszędzie i dla wszystkich to political fiction. Sieć zapewniająca sensowne parametry przynajmniej w 80 proc. polskich mieszkań kosztowałaby nie 2 mld zł tylko 20-40 mld zł. Ponadto utrzymanie jej kosztowałoby kolejne 5-10 mld zł, tyle że rocznie - uważa Andrzej Piotrowski, ekspert telekomunikacyjny, właściciel firmy doradczej Spread Strategies, były prezes Exatelu.
- W darmowej sieci trudno będzie zagwarantować wszystkim dostęp do szybkiego internetu. Pojedynczy użytkownik w mieście w praktyce korzystałby z prędkości rzędu 64-128 kb/s - dodaje przedstawiciel jednego z producentów sprzętu.
Andrzej Piotrowski jest jeszcze bardziej sceptyczny.
- Efektem takich działań byłby dostęp do sieci co najwyżej w niektórych obszarach miast i to przeważnie dla użytkowników siedzących z notebookiem na zewnątrz budynków - mówi.
Jego zdaniem, koncepcja UKE trochę przypomina próbę rozwoju motoryzacji przez rozdawanie hulajnóg.
- Jeśli naśladowana będzie koncepcja amerykańska, to dostęp nie będzie za darmo, lecz w zamian za oglądanie reklam. Próby takiego modelu w przypadku telefonii komórkowej w Polsce się nie sprawdziły - dodaje Andrzej Piotrowski.
1: Roman z IP: 194.181.253.* (2008-10-21 11:18)
Takie pomysły wyglądają dziwnie, choć kierunek słuszny.
1.Pomysły uszczęśliwiania tworzone ad hoc, bez dyskusji nad zasadami komu, co, kiedy, bez ponoszenia bezpośrednich opłat się należy ( bo za darmo nic nie ma- bzdura rozpowszechniania medialnie. Redaktorzy, więcej umiaru ).
2.Te same kłopoty co z obecnym systemem bankowym. Bez odpowiedzi o "ideę" rozstrzygania odwiecznego konfliktu interesu indywidualnego z interesem zbiorowym, podejmowane akcje są działaniem na oślep. Czy dla abstrakcji typu społeczeństwo informacyjne – co nie wiadomo co znaczy ?
2: Roman z IP: 194.181.253.* (2008-10-21 11:18)
3. Jest obiektywny kłopot : uprawnienia, obowiązki występujące przy wykorzystywaniu innych, "starych" mediów komunikacyjnych kształtowały się dziesięcioleciami, a tu minęła raptem jedna dziesiątka. Chodzi o analogie z komunikacyjnym systemem drogowym, usługami pocztowymi, telefonią PTSN ( karlejąca na znaczeniu) oraz o pokrewne analogie, jak sposób dostępu mediów typu kanalizacja, wodociągi, sieci energii elektrycznej.
Internet nie powstał z próżni ani ze urodził się ze śmieci (jak myszy i karaluchy w średniowieczu), to nowy, masowy system komunikacji. Nihil novi sub solej – trzeba tylko się baczniej porozglądać, jak onegdaj bywało.
3: :-) z IP: 87.205.230.* (2008-10-21 12:51)
No i co cudu niet ha ha
4: STM z IP: 77.79.210.* (2008-10-21 13:08)
Zakładając ze czestotliwosci wykupia operatorzy GSM. Mogliby wydzielic te damowe 20 proc. z własnych usług (na bazie infrasrtuktury GSM) :)
5: onegumas@op.pl z IP: 87.246.197.* (2008-10-21 13:14)
A wg mnie pomysł nie wydaje mi się do końca przemyślany. Może nie należy od razu uszczęśliwiać wszystkich dając darmowy (czy na pewno taki darmowy?) internet o bardzo bardzo archaicznych parametrach łącza i jakichś śmiesznych limitacjach tego słabego łącza. Wprowadzenie takiego rozwiązania w mojej opini nie polepszy infrastruktury informatycznej kraju, poniewaz kiedy ona już powstanie to reszta europy bedzie miała za standard 100 Mb a w Polsce będzie to ok 1000 krotnie wolniej. To nie jest rozwiązanie, należałoby wymyślić cos lepszego typu powołanie państwowej spółki korzystającej z porozumienia z firmami posiadającymi swoje łącza i dostarczanie po prostu kablami (telefonicznymi lub sieci elektrycznej) do domów zainteresowanych. A hot spoty w miastach to nawet dobry pomysł ale na terenach wiejskich, o małym zagęszczeniu ludności to najlepszy byłby (jak w japonii) internet satelitarny.

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.




