statystyki

Antyliberalny liberalizm: Skąd krytyka polityki finansowej rządu PO-PSL?

autor: Andrzej S. Bratkowski27.11.2015, 07:05; Aktualizacja: 27.11.2015, 08:24
Gospodarka

W UE tylko trzy kraje miały mniejszy niż Polska przyrost długu w relacji do PKB.źródło: ShutterStock

Od początku kryzysu polityka finansowa rządu PO-PSL była ostro krytykowana przez partie opozycyjne oraz wielu znanych ekonomistów. Choć z upływem lat kolejne przepowiednie katastrofy finansów publicznych nie potwierdziły się, do dzisiaj zarówno politycy PiS, jak i uważani za reprezentatywnych przedstawicieli liberalizmu specjaliści zadziwiająco zgodnie powtarzają oskarżenia.

Reklama


Reklama


 Najnowszy przykład ataku to tekst Janusza Jankowiaka („GW”, 4 listopada 2015 r.), który określa politykę ministra finansów Jacka Rostowskiego w okresie kryzysu jako „rozpaczliwe, nieplanowane, chaotycznie wprowadzane działania...”. Rostowski jakoby „poruszał się... po chybotliwej grani... aż wreszcie doszedł do przepaści”. „To dlatego trzeba było zniszczyć OFE... i od tego czasu... datuje się silny zjazd poparcia dla PO. Wszyscy to wiedzą. Z wyjątkiem Rostowskiego?” – wtóruje mu lider partii Nowoczesna Ryszard Petru, zarzucający byłemu ministrowi utratę kontroli nad finansami publicznymi.

A jakie są fakty? W latach 2007–2013 Polska odniosła niebywały sukces, osiągając skumulowane tempo wzrostu o ponad 20 pkt proc. wyższe niż średnia w UE. Wzrost ten nie został okupiony istotnym naruszeniem równowagi ekonomicznej ani zmianami systemowymi, które mogłyby być zagrożeniem dla rozwoju gospodarczego w długim okresie. W rankingu „Doing Bussines”, będącym wyznacznikiem łatwości prowadzenia działalności gospodarczej, awansowaliśmy w tym czasie o kilkadziesiąt pozycji i dziś jesteśmy notowani wyżej niż Francja czy Szwajcaria. Zagranica też chwaliła Polskę za użytek, jaki zrobiła ze wzrostu gospodarczego dla poprawy dobrobytu obywateli. Deficyt w handlu zagranicznym spadł prawie do zera, a inflacja poniżej zera. Wprawdzie dług publiczny jest wyższy niż przed kryzysem, ale nadal jest to wysokość bezpieczna, a wzrost relacji długu publicznego do PKB (będącej podstawowym wskaźnikiem stabilności finansów publicznych) należał do najniższych w UE.

Stronniczość

Polacy mający genetycznie uwarunkowaną niechęć do chwalenia własnych rządów są w większości równie krytyczni wobec polityki ostatnich lat jak Jankowiak. Nie czuję się kompetentny odpowiedzieć, dlaczego tak się dzieje, bo to zadanie dla przedstawicieli innych niż ekonomia nauk społecznych. Zdrowy rozsądek podpowiada, że ten wielki sukces można ocenić, porównując zmiany w Polsce do zmian w innych państwach. W porównaniu z wcześniejszymi latami poprawa w Polsce była dość skromna, bo w czasach globalnego kryzysu inna być nie mogła. Ale międzynarodowe porównania dynamik wzrostu umykają czysto intuicyjnym ocenom. Te ostatnie odwołują się do poziomu dobrobytu, a nie skali zmian, a tu nadal dzieli nas znaczny dystans do najbogatszych, mimo że w tych krajach, zamiast choćby skromnej poprawy, zanotowano pogorszenie sytuacji gospodarczej.

Jednak od ekspertów ekonomicznych można oczekiwać czegoś więcej. Okazuje się jednak, że także większość z nich (a przynajmniej większość z tych, którzy wypowiadają się na ten temat publicznie) uważa, że owszem, Polska w latach kryzysu odniosła sukces gospodarczy, ale raczej mimo niż dzięki polityce rządu. Uzasadniają taką ocenę, wskazując, że nasz system bankowy nie miał złych aktywów, płynny kurs pomógł eksporterom, zaś środki unijne pozwoliły realizować wielkie programy inwestycyjne.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

  • Rodak50s(2015-11-29 09:46) Odpowiedz 11

    'W latach 2007–2013 Polska odniosła niebywały sukces, osiągając skumulowane tempo wzrostu o ponad 20 pkt proc' Ciekawostka polega na tym, ze nie zmienilo to miejsca klasyfikacji Polski w UE pod wzgledem dochodu na glowe mieszkanca. Dalej jestesmy na szarym koncu, a kraje takie jak na przyklad Slowacja czy Estonia w przyroscie dochodu bija nas na glowe. Typ ekonomii proponowanej przez rzad PO to nie liberalizm, lecz neo-liberalizm. Innymi slowy nie popieranie wolnego rynku, lecz popieranie miedzynarodowego kapitalu. I to wlasnie ten miedzynarodowy kapital najbardziej na tych rzadach skozystal.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama