Można oszacować, że w 2006 roku udział PZU w rynku ubezpieczeń OC komunikacyjnego spadł o około 2,5 pkt proc. – mówi Witold Jaworski, dyrektor zarządzający ds. produktów ubezpieczeniowych PZU. Oznacza to, że na koniec 2006 roku udział firmy w tym segmencie rynku spadł poniżej symbolicznej bariery 50 proc. Można oszacować, że obecnie firma ma około 48,8 proc. udziału w rynku, wobec 51,3 proc. rok wcześniej. Ten spadek to kontynuacja obserwowanego od lat trendu odbierania tego rynku przez konkurentów. Jeszcze w 2002 roku PZU miał w nim 64,5 proc. Warto jednak zauważyć, że obecna skala utraty rynku jest niższa, bo w poprzednich latach PZU tracił 4–5 pkt proc.
W AC wciąż mocni
PZU ma nadal mocną pozycję w rynku ubezpieczeń autocasco. W 2002 roku PZU zbierało 64 proc. składek, a obecnie nadal kontroluje około 61 proc. udziału w rynku. Według danych Witolda Jaworskiego spadek udziału jego firmy w tym segmencie nie powinien przekroczyć na koniec roku 1 pkt proc. Skąd takie rezultaty? To przede wszystkim informacja, że PZU ma wiernych klientów, ale ma problem z pozyskaniem nowych. Tych, którzy przez lata ubezpieczali się w tej firmie, a teraz złomują stare maluchy i trabanty. Część z nich nie wraca już na rynek, a część, kupując nowe lub używane auto, wybiera konkurentów PZU. Warto przypomnieć, że po naszym wstąpieniu do UE sprowadzono około 2 mln aut, które były głównie ubezpieczane tylko w zakresie OC. Zmniejszenie udziału PZU nie byłoby możliwe, gdyby nie presja ze strony konkurentów.
Konkurenci atakują
Na przykład spadek znaczenia naszego potentata w latach 2002–2003 wiązany jest z ostrą konkurencją ze strony Samopomocy (obecnie HDI Asekuracja), która zdobywała wtedy najbardziej lukratywny segment rynku, czyli kierowców z małych miast i wsi. W tym czasie pojawili się również zupełnie nowi konkurenci, np. MTU założone przez Ergo Hestię, która również kieruje swoją ofertę do tego segmentu rynku. Obecnie firma ma już 3,2 proc. rynku ubezpieczeń OC komunikacyjnego. Na początku 2003 roku pojawił się Link4 i obecnie zbiera już 2 proc. składek z ubezpieczeń OC, sprzedając polisy tylko przez telefon. Również działające już na tym rynku firmy ostro rywalizowały o klientów PZU.
PZU potrafił zarobić
W tym segmencie rynku konkurencja jest stosunkowo prosta, bo warunki ubezpieczenia są takie same (określone ustawą), a klienci kierują się głównie ceną. Cezary Stypułkowski, który zaczął rządzić w PZU w maju 2003 r., powtarzał, że nie będzie się ścigał z oferującymi taniej ubezpieczenia konkurentami, bo najważniejszy jest zysk. I rzeczywiście, firma straciła pozycję rynkową, ale jak ostatnio podawała Polska Izba Ubezpieczeń, była jedyną, która potrafiła zarobić na ubezpieczeniach OC. Warto jednak zauważyć, że dawni monopoliści w innych krajach oddali rynek jeszcze szybciej niż PZU.