statystyki

Ustawa chroniąca polskie spółki przed wrogim przejęciem: Nad wieloma transakcjami zawisł miecz Damoklesa

autor: Patryk Słowik13.10.2015, 07:33; Aktualizacja: 13.10.2015, 09:41

Abstrahując od zasadności instrumentów przewidzianych w ustawie o kontroli niektórych inwestycji, przyjęty model pociąga za sobą całkowity brak pewności prawa - mówi w wywiadzie dla DGP Dr Arkadiusz Radwan, prezes Instytutu Allerhanda, of counsel w kancelarii Kubas Kos Gałkowski

Reklama


Czy państwo powinno mieć instrumenty do wywierania istotnego wpływu na rynek kapitałowy, takie jak określa ustawa o kontroli niektórych inwestycji (Dz.U. z 2015 r. poz. 1272)?

Rynek kapitałowy jest w dużej mierze rynkiem regulowanym, więc siłą rzeczy państwo powinno czuwać nad przestrzeganiem reguł gry i chronić ten rynek przed – mówiąc najogólniej – zakusami insiderów korporacyjnych i polityków. W tym ostatnim przypadku – chronić przed samym sobą. Szczególne ryzyka pojawiają się, kiedy państwo występuje w podwójnej roli – właścicielskiej (dominium) i władczej (imperium). Jeśli władztwo jest sprawowane nie z poziomu trzeciej władzy, tj. sądowniczej czy regulacyjnej (KNF), tylko bezpośrednio przez egzekutywę (rząd), wówczas czynnik polityczny staje się realnym problemem, a rząd sytuuje się w mało wiarygodnej roli jako iudex in causa sua.

Czy pana zdaniem istnieje ryzyko, że ustawa zostanie zakwestionowana przez Trybunał Sprawiedliwości UE?

Należy najpierw rozgraniczyć ryzyko – nazwijmy je – polityczne od ryzyka stricte prawnego. Ryzyko polityczne sprowadza się do tego, czy będzie wola sprowokowania kontroli legalności przyjętej ustawy przez Trybunał Sprawiedliwości UE. W przeszłości taka kontrola była zazwyczaj inicjowana przez Komisję Europejską w trybie skargowym – skarga na państwo członkowskie z powodu naruszenia traktatu, konkretnie swobody przepływu kapitału, a niekiedy także swobody przedsiębiorczości. W takiej procedurze doszło do wydania szeregu wyroków dotyczących problematyki tzw. złotej akcji. Ktoś mógłby się pokusić o dopatrywanie się niejednakowej determinacji Komisji w ściganiu możliwych naruszeń, skoro statystycznie duża część postępowań została wdrożona przeciwko państwom Europy Południowej. Ale nie zapominajmy też o postępowaniach przeciwko Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji, także Niemcom (sprawa „Volkswagen”).


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama