statystyki

Nerwowo w grupie trzymającej ryzyko

autor: Marcin Mróz01.10.2015, 07:29; Aktualizacja: 01.10.2015, 09:25
Marcin Mróz

Marcin Mrózźródło: Materiały Prasowe

W ostatnich latach dziwnie porobiło się w grupie rynków wschodzących. Nie dzieje się tam tak jak do tej pory. Przede wszystkim zmieniła się grupa trzymająca ryzyko kursowe.

Reklama


Reklama


Przed Wielkim Dodrukiem zaserwowanym w ostatniej dekadzie przez Fed sytuacja była prosta. Ryzyko kursowe należało do pożyczającego. Czyli gospodarki wschodzące, które chciały pozyskać środki finansowe, pożyczały je w walucie obcej. I to one ponosiły ryzyko wahań kursu swojej własnej waluty. Gdy ich waluta słabła, musiały spłacać więcej, gdy ich waluta umacniała się – spłacali mniej. Zjawisko powyższe doczekało się nawet swego terminu naukowego o dźwięcznej nazwie hipotezy grzechu pierworodnego, który to termin odnosił się do krajów rozwijających się, a dokładniej do niemożności pozyskania przez te kraje finansowania w walucie krajowej (ze względu na brak zaufania inwestorów zagranicznych do tejże waluty).

Jednak od kiedy w efekcie działań banków centralnych gospodarka światowa zaczęła cierpieć na przypadłość bezprecedensowej nadpłynności, sytuacja zmieniła się diametralnie. Inwestorzy z rynków rozwiniętych stali się posiadaczami ogromnych, niewidzianych dotychczas ilości świeżego pieniądza, które trzeba było gdzieś upchnąć – również w nielubianym uprzednio długu krajowym gospodarek rozwijających się.

Na pierwszy rzut oka inwestycja taka wyglądała bardzo atrakcyjnie. Po pierwsze, stopy zwrotu na rynkach wschodzących były wyższe niż w gospodarkach rozwiniętych, gdzie banki centralne zbiły koszt pieniądza w pobliże zera. Po drugie, kryzys finansowy dotyczył gospodarek rozwiniętych, więc paradoksalnie inwestycje na rynkach wschodzących były lokowaniem kapitału z dala od epicentrum kryzysu. A po trzecie wreszcie tak długo jak trwał dodruk pieniądza na rynku bazowym takiego inwestora, jego ryzyko kursowe było ograniczone, praktycznie pomijalne. W efekcie skończyliśmy w sytuacji zupełnie odmiennej od tej opisanej na wstępie. Ryzyko kursowe związane z długiem rynków wschodzących nie jest już bowiem trzymane wyłącznie przez rzeczone rynki wschodzące. Poczesna część tego ryzyka należy w tym momencie do inwestorów z rynków rozwiniętych, którzy w czasach Wielkiego Dodruku zaangażowali swoje pieniądze w dług rynków wschodzących denominowany w walucie krajowej. A dodać należy, że robili to w całkiem sporej skali.


Pozostało jeszcze 50% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama