statystyki

Kościół monetarnej religii: Bank Rozrachunków Międzynarodowych cieszy się taką samą ponurą sławą jak zakon iluminatów

autor: Mariusz Janik06.09.2015, 19:00
Siedziba BIS przy Centralbahnplatz 2 w Bazylei

Siedziba BIS przy Centralbahnplatz 2 w Bazyleiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

„Bank banków centralnych”, „klub technokratów” – to łagodniejsze z określeń, którymi opisuje się Bank Rozrachunków Międzynarodowych. Najstarszy międzynarodowy bank świata cieszy się taką samą ponurą sławą jak Grupa Bilderberg czy zakon iluminatów.

Reklama


Co miesiąc, w niedzielę, około dziewiętnastej wieczorem w budynku Banku Rozrachunków Międzynarodowych (Bank for International Settlements, BIS) przy Centralbahnplatz 2 w sennej szwajcarskiej Bazylei robi się gwarno. Na posiedzenie Gospodarczej Komisji Konsultacyjnej BIS zjeżdża się elitarny klub szefów banków centralnych z większości rozwiniętych – i rozwijających się – państw świata.

W wybudowanej w 1977 r. siedzibie BIS – ze względu na osobliwy kształt nazywanej wieżą Babel lub cytadelą– trzeba odnaleźć salę konferencyjną oznaczoną literą E. Tam spotykają się bankierzy. Z reguły na krótko: obrady trwają godzinę, najwyżej półtorej. Potem asystenci uczestników wychodzą, a szefowie banków wjeżdżają na osiemnaste piętro. Tam, w przestronnym pomieszczeniu, przez którego okna można spojrzeć zarówno na Szwajcarię, jak i na Niemcy i Francję, znajduje się restauracja otwierana właściwie tylko w te niedzielne wieczory. Serwuje się wtedy kolację, która kończy się z reguły tuż przed północą. Tam, gdzieś na poziomie lampki wina po jedzeniu, zapadają decyzje.

I to nie byle jakie decyzje – jeszcze w czasach sprzed cytadeli elitarne grono bankierów „prało” pieniądze i złoto należące do państw podbijanych przez III Rzeszę, w latach 60. BIS rzucił wszystkie siły, by wybronić atakowanego dolara, w latach 90. Bazylea w zasadzie przeforsowała pomysł na euro, a przeciwnicy globalizacji do dziś spekulują, że bank chciałby narzucić światu globalną walutę. – BIS jest jak piękny sen miłośnika teorii spiskowych – podsumowywał Philip Delves Broughton, brytyjski ekonomista i komentator.

Wejście przez sklep z czekoladą


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama