Prawo zobowiązuje przedsiębiorstwa kolejowe i zarządców stacji do zapewnienia osobom o ograniczonej sprawności dostępu do korzystania z pociągów. Jednak część wymogów dotyczy jedynie przewozów dalekobieżnych (np. międzynarodowych). Artykuł 3a ustawy z 28 marca 2003 r. o transporcie kolejowym (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1594 ze zm.) bezterminowo zwalnia ze stosowania niektórych wytycznych zawartych w rozporządzeniu unijnym określającym prawa i obowiązki pasażerów.

– Nie stosuje się ich do miejskich, podmiejskich i regionalnych przewozów kolejowych. W efekcie ci przewoźnicy i zarządcy zwolnieni są z dostosowania stacji oraz taboru do potrzeb niepełnosprawnych – wyjaśnia Katarzyna Łakoma, dyrektor w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO wniósł o zbadanie zgodności z konstytucją tego przepisu. Wczoraj Trybunał Konstytucyjny rozpatrzył sprawę.

– Niepełnosprawni i osoby o ograniczonej sprawności ruchowej mają takie samo, jak wszyscy inni obywatele, prawo do swobodnego przemieszczania się, wyboru i niedyskryminacji. Oczywiście koszty dostosowania stacji i taboru muszą być rozłożone w czasie, dlatego odsunięcie terminu jest uzasadnione, ale już nie całkowita rezygnacja ze wskazania, kiedy przewoźnicy mają wdrożyć unijne wytyczne – wskazywała Katarzyna Łakoma.

Z jej argumentacją nie zgodzili się zarówno przedstawiciel Sejmu, jak i Prokuratury Generalnej. – Dostosowanie pociągów lokalnych do unijnych przepisów to perspektywa 20, 30, a może nawet 40 lat. Przyjmowanie przez polski rząd zobowiązań, z których przewoźnicy i zarządcy i tak nie mogliby się wywiązać, podważyłoby zaufanie do państwa prawa. Przecież Przewozy Regionalne były kilka lat temu na skraju bankructwa – mówił Witold Pahl, poseł PO.

– Kwestionowany przepis zwalnia pociągi lokalne ze stosowania wymogów wskazanych w TSI, czyli technicznej specyfikacji interoperacyjności. Kryteria w niej określone są bardzo wyśrubowane – potwierdzał Stanisław Bończak, prokurator.

Wskazują np. na konieczność oznakowania peronów tabliczkami z alfabetem Braille’a, wyrównanie na stacjach nierówności powyżej 5 milimetrów.

– To ok. 100 stron wytycznych spisanych drobnym druczkiem. Spełnienie ich nie jest ani realne, ani potrzebne. Trzeba też pamiętać, że Polska wprowadziła wiele rozwiązań dla niepełnosprawnych, np. pomoc przy wsiadaniu do pociągu. Obowiązek zrealizowania udogodnień dla tej grupy osób musi być racjonalny i wyważony względami ekonomicznymi – wskazywał Stanisław Bończak.

Do tej argumentacji przychylił się TK. – Brak ściśle określonego terminu dostosowania lokalnej infrastruktury i taboru kolejowego do unijnych norm technicznych dla niepełnosprawnych nie narusza konstytucji – stwierdziła Maria Gintowt-Jankowicz, sędzia TK.

– Dla oceny zaskarżonej regulacji nie bez znaczenia było również to, że zaskarżony przepis zwalnia tylko z niektórych wymogów unijnego rozporządzenia. Stosowane są pozostałe przepisy, które nakładają na przedsiębiorstwa kolejowe i zarządców stacji daleko idące obowiązki wobec niepełnosprawnych – argumentowała Maria Gintowt-Jankowicz.

– Przewoźnicy i zarządcy nie byliby w stanie wywiązać się z tego obowiązku albo musieliby przerzucić ciężar pokrycia tych kosztów na pasażerów. Mogłoby to doprowadzić do ich upadku albo likwidacji mniejszych stacji kolejowych – zauważyła.

Podkreśliła, że wydany wyrok nie zwalnia władz publicznych z podejmowania dalszych działań zmierzających do zapewnienia osobom niepełnosprawnym dostępu do pasażerskich usług kolejowych.

Niepełnosprawni są zawiedzeni tym orzeczeniem.

– Stacje i pociągi, zwłaszcza w małych miejscowościach, są niedostosowane do naszych potrzeb. Prawo unijne powinno być w pełni wprowadzone. Nikt nie oczekuje, że odpowiednie rozwiązania zostaną szybko zrealizowane, ale nie można odraczać tego w nieskończoność – komentuje Krzysztof Koman, prezes Fundacji Pomocy Ludziom Niepełnosprawnym.

ORZECZNICTWO

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 lipca 2015 r., sygn. akt K 47/12.