ANALIZA

W tym roku na Polskiej Platformie Przetargowej skutecznie zostały przeprowadzone 444 licytacje lub aukcje elektroniczne na rzecz podmiotów publicznych. W latach ubiegłych było ich mniej, w 2006 roku - nieco ponad 300, a w 2005 roku - 179 - mówi Arkadiusz Słodkowski z Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Z elektronicznych metod udzielania zamówień na Polskiej Platformie Przetargowej korzysta kilkadziesiąt urzędów, w tym Centralne Biuro Antykorupcyjne, Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Sprawiedliwości, Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi. Elektronicznymi przetargami są też bardzo zainteresowane samorządy.

Formalne bariery

Niestety, często same przepisy uniemożliwiają urzędnikom udzielanie zamówień za pomocą licytacji elektronicznej lub aukcji elektronicznej.

- Liczba postępowań prowadzonych z użyciem elektronicznych narzędzi stanowi ułamek ogólnej liczby zamówień udzielanych przez urząd m.st. Warszawa. Dzieje się tak, mimo że biuro zamówień publicznych sukcesywnie zgłasza intencję zakończenia przetargu aukcją elektroniczną. Niestety, przeprowadzenie aukcji jest uwarunkowane złożeniem co najmniej trzech ofert spełniających kryteria formalnoprawne - wskazuje Łukasz Korba, naczelnik Biura Zamówień Publicznych w Urzędzie m.st. Warszawa.

Z uwagi na brak wystarczającej liczby ofert samorządy muszą rezygnować z aukcji i dokonywać wyboru najkorzystniejszej oferty w sposób tradycyjny.

Podobnie uważa Katarzyna Kruk-Choniawko, kierownik działu zamówień publicznych w Pozserwis - gospodarstwo pomocnicze Urzędu Miasta Poznania.

- Barierą formalnoprawną jest możliwość stosowania aukcji - dogrywki - jedynie w przypadku gdy stosowana jest cen ryczałtowa oraz gdy zamawiający otrzyma co najmniej trzy ważne oferty - mówi Katarzyna Kruk-Choniawko.

Aukcję elektroniczną można stosować tylko gdy w jej toku złożono minimum trzy oferty niepodlegające odrzuceniu. Dlatego, jeśli są np. dwie oferty, zamawiający musi zrezygnować z tego sposobu udzielenia zamówienia.

Ograniczenia wprowadzono także w odniesieniu do licytacji elektronicznej. Aby ją zastosować, przedmiotem zamówienia muszą być dostawy lub usługi o charakterze powszechnie dostępnym i ustalonych standardach jakościowych. Bardzo ważne jest to, że licytacje można stosować, jeśli wartość zamówienia jest mniejsza niż np. 137 tys. euro lub 211 tys. (odpowiednio dla zamawiających z sektora finansów publicznych euro i dla pozostałych zamawiających).

- Ustawodawca w trakcie prac nad kolejną nowelizacją prawa zamówień publicznych powinien rozważyć zlikwidowanie ograniczenia kwotowego stosowania licytacji elektronicznej oraz sprecyzowanie przepisów dotyczących dynamicznego systemu zakupów - uważa Łukasz Korba.

Oczywiste korzyści

Elektroniczne przetargi przynoszą same korzyści, więc polski ustawodawca powinien raczej zachęcać zamawiających do stosowania elektronicznych procedur, niż wprowadzać ograniczenia formalne.

- Zalety elektronicznego sposobu prowadzenia procedur przetargowych są niezaprzeczalne. Najbardziej wymierny charakter mają korzyści ekonomiczne. Przetargi elektroniczne poprzez zwiększenie rywalizacji i aktywności wykonawców pozwalają na osiągnięcie znacznej redukcji cen ofert - uważa Katarzyna Kruk-Choniawko.

Oprócz korzyści ekonomicznych są także inne.

- Digitalizacja postępowań powoduje zmniejszenie nakładów pracy zamawiającego, gdyż narzędzie elektroniczne samodzielnie porówna oferty i wybierze najkorzystniejszą. Dzięki temu zamawiający unika błędów w ocenie ofert - argumentuje Łukasz Korba.

Szybciej i sprawniej

Z przebiegu elektronicznych przetargów zadowoleni są także przedsiębiorcy.

- Ich podstawową zaletą jest skrócenie czasu trwania postępowań. Jeśli zamawiający określi precyzyjnie warunki uczestnictwa oraz własne potrzeby, to może uzyskać bardzo dobry produkt za dużo niższą cenę niż w przetargu tradycyjnym - uważa Marek Dziewicki, dyrektor handlowy firmy Intertrading Systems Technology, która uczestniczy w aukcjach na dostawy serwerów.

- Jako przedsiębiorcy jesteśmy bardzo zainteresowani udziałem w elektronicznych przetargach. Chcemy, aby było ich znacznie więcej, choć ostatecznie decyzja o wyborze trybu zależy od zamawiających. Wszystko jest w rękach zamawiających, a oferenci na pewno szybko dostosują się do sytuacji - mówi Henryk Ptak z firmy Halim, która z powodzeniem startuje w e-przetargach na materiały biurowe.

Zdaniem Łukasza Korby samorządy dużych miast staną niebawem przed dylematem, czy bardziej opłacalny jest outsourcing platformy, czy też posiadanie takiego narzędzia.

- Ostateczna decyzja będzie zależała m.in. od stopnia ingerencji narzędzi elektronicznych w proces udzielania zamówienia publicznego. Im będzie on większy, tym bardziej racjonalne będzie posiadanie własnej platformy - dodaje.

W Poznaniu właśnie rozpoczęło się uniezależnianie samorządu od komercyjnych firm dysponujących platformami przetargowymi.

- W roku 2007 opracowano projekt, zgodnie z którym wszystkie jednostki miejskie zostały zobowiązane przez prezydenta Poznania do szerszego stosowania e-postępowań, a Pozserwis do przygotowania własnej platformy i jej obsługi na rzecz jednostek miejskich - mówi Magdalena Pietrusik-Adamska z Pozserwis.

EWA GRĄCZEWSKA-IVANOVA

ewa.graczewska-ivanova@infor.pl