ANALIZA

Po ostatniej nowelizacji prawa zamówień publicznych zamawiający wracają do praktyki dzielenia zamówień na części. W ten sposób próbują uniknąć stosowania przepisów o zamówieniach publicznych lub zmierzają do odebrania przedsiębiorcom prawa do wnoszenia odwołań i skarg.

- Znowu obserwuję zwiększone zainteresowanie podziałem zamówień na części. Zapewne miał na to wpływ wyraźny wzrost wartości, od której należy stosować przepisy o zamówieniach publicznych, który obecnie wynosi około 62 tys. zł. Drugą ścieżką dzielenia zamówień, także skutkującą omijaniem ustawy, z racji braku odwołań, jest taki podział zamówienia, który powoduje obniżenie poziomu wartości szacunkowej zamówienia poniżej progów europejskich - czyli 137 tys. euro lub 211 tys. euro - zauważa Piotr Trębicki, radca prawny prowadzący zespół zamówień publicznych w kancelarii Gessel.

Omijanie przepisów

Dzieje się tak dlatego, że przepisy uzależniają obowiązek stosowania ustawy oraz możliwość wnoszenia odwołań od ściśle określonych liczbowo wartości szacunkowych zamówienia.

- Szacunkowa wartość zamówienia ma wpływ na to, czy trzeba stosować p.z.p., w jaki sposób należy publikować ogłoszenie o zamówieniu a także czy wykonawcy przysługuje odwołanie lub skarga. Niekiedy decyduje też o trybie udzielenia zamówienia - wskazuje Anna Rudowald, wykładowca z Podyplomowego Studium Prawa Zamówień Publicznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Jej zdaniem, po ostatniej nowelizacji prawa zamówień publicznych, kiedy podwyższono wartości progowe, od których zależy stosowanie p.z.p., oraz możliwość wnoszenia odwołań przez przedsiębiorców, istnieje niebezpieczeństwo nieprawidłowego wykorzystywania przez zamawiających ich uprawnień w zakresie dzielenia zamówienia bez sumowania wartości odrębnych części zamówienia.

Dzielenie zamówień

Dzieje się tak, mimo że art. 32 ust. 2 p.z.p. zabrania zamawiającemu dzielenia zamówienia na części lub zaniżania jego wartości w celu uniknięcia stosowania przepisów ustawy.

- Podział zamówienia może polegać na tym, że zamawiający dopuszcza możliwość składania ofert częściowych albo przeprowadza kilka odrębnych postępowań. W obu przypadkach szacunkowa wartość zamówienia musi stanowić sumę takich części. Należy podkreślić, że sam podział nie jest zakazany, natomiast zakazane jest niezsumowanie wartości poszczególnych części zamówienia - podkreśla Anna Rudowald.

Najłatwiej ominąć przepisy p.z.p., dokonując podziału zamówień na dostawy i usługi.

- W przypadku dostaw i usług przepisy nie tworzą czytelnych reguł pozwalających na ustalenie, czy mamy do czynienia z częścią większego zamówienia czy też z odrębnym zamówieniem - zauważa Marcin Płużański, prawnik specjalizujący się w zamówieniach publicznych.

Jeśli dostawy i usługi powtarzają się okresowo, należy sumować wartość zamówień tego samego rodzaju.

- Problem w tym, że ustawa nie definiuje pojęcia rodzaju zamówienia. Nie występuje ono również we Wspólnym Słowniku Zamówień - klasyfikacji zamówień publicznych - mówi Marcin Płużański.

Dodaje, że z przepisów nie wynika konkretny sposób szacowania wartości i oceny tego, co jest częścią, a co odrębnym zamówieniem. Wszystko jest kwestią interpretacji.

Trochę lepiej jest w przypadku robót budowlanych.

- Panuje opinia, że zakres zamówienia związany jest z obiektem budowlanym, co wynika z definicji robót budowlanych zawartej w prawie budowlanym. Oczywiście taka wskazówka nie rozwiewa wszystkich wątpliwości. W niektórych przypadkach niezbędne staje się sięganie do orzecznictwa ETS - dodaje Marcin Płużański.

Odpowiedzialność za naruszenia

Praktyka zmierzająca do zaniżania wartości poszczególnych postępowań stanowi naruszenie prawa.

- W przypadku jednostek sektora finansów publicznych w grę chodzi odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, uregulowana w przepisach ustawy o finansach publicznych. W odniesieniu do innych zamawiających co do zasady będzie to odpowiedzialność za naruszenie prawa zamówień publicznych uregulowana w jej dziale VII - wskazuje Piotr Trębicki.

Przykładowo za takie naruszenia grozi kara pieniężna, np. za naruszenie przepisów określających przesłanki stosowania poszczególnych trybów udzielenia zamówienia czy też bez stosowania ustawy kara taka waha się od 3 tys. zł do 30 tys. zł dla dostaw lub usług, a dla robót budowlanych może wynosić nawet 150 tys. zł.

- Zachowanie zamawiających może być także oceniane przez pryzmat art. 297 oraz art. 305 kodeksu karnego. W tym ostatnim przepisie mowa jest m.in. o udaremnianiu lub utrudnianiu przetargu publicznego, co podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech - dodaje Piotr Trębicki.

Dochodzenie praw

Obrona wykonawców przed praktykami dzielenia zamówień w celu ominięcia przepisów może okazać się trudna.

- Zamawiający po to zaniża wartość przetargu, aby nie martwić się odwołaniami. Jednak osobiście uważam, że arbitrzy powinni zbadać merytorycznie zarzuty, np. zaniżenia wartości postępowania, a nie odrzucać odwołania z powodów jego niedopuszczalności. Przecież o prawie do wnoszenia odwołania nie decyduje kwalifikacja dokonana przez zamawiającego, ale stan rzeczywisty, który może być zbadany - mówi Piotr Trębicki.

Przyznaje jednak, że w praktyce odwołania takie są raczej skazane na odrzucenie.

- Przedsiębiorcom pozostaje tylko informowanie o powstałej sytuacji organów ścigania i kontroli, np. prezesa Urzędu Zamówień Publicznych czy prokuratury. Można także informować władze nadzorcze zamawiającego, np. władze powiatu w przypadku jednostek powiatowych.

EWA GRĄCZEWSKA-IVANOVA

ewa.graczewska-ivanova@infor.pl