Kampanię "Stop szalonemu górnictwu" (ang. Stop Mad Mining) prowadzi 13 organizacji z Europy i Ameryki Środkowej zajmujących się polityką pomocy rozwojowej (krajom rozwijającym się), ochroną środowiska i prawami człowieka. Celem kampanii jest powstrzymanie rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych w krajach ubogich i towarzyszącym jej pogwałceniom praw człowieka, o których konsumenci w Europie słyszą wciąż zbyt rzadko i zbyt mało.

W Polsce kampanię prowadzi Instytut Globalnej Odpowiedzialności, niezależna polska organizacja pozarządowa z siedzibą w Warszawie, specjalizująca się w takich tematach jak: współpraca rozwojowa, walka z unikaniem podatków przez korporacje, bardziej sprawiedliwy handel międzynarodowy – w tym wpływ umowy UE-USA (TTIP) na kraje rozwijające się, prawo do żywności oraz edukacja globalna.  Kampania zainicjowana w Europie przez Chrześcijańską Inicjatywę Romero (CIR) i PowerShift (dwie organizacje z Niemiec), dąży do tego, aby uregulowania w Europie dotyczące tzw. Minerałów konfliktu zwierały wiążące postanowienia w sprawie praw człowieka. Wydobycie tych minerałów związane jest z finansowaniem wojen domowych, łamaniem praw człowieka, zniszczeniem środowiska, zawłaszczaniem ziemi, dalszym zubożeniem (i tak już ubogiej) ludności i tragicznymi warunkami pracy osób zatrudnionych przy wydobyciu.

Podobne problemy towarzyszą wydobyciu innych minerałów, takich jak miedź, paliwa kopalne, takie jak węgiel czy ropa. Celem uregulowań w Unii Europejskiej jest ograniczenie handlu minerałami konfliktu.  - Dotychczasowe uregulowania dotyczące eksploatacji minerałów to bezzębny tygrys – mówi Michael Reckordt z organizacji PowerShift. - Uregulowania w UE skupiają się na zasadach, które firmy mają wprowadzać dobrowolnie. Tymczasem potrzebne jest inne podejście: wiążące zasady obowiązujące w całym łańcuch dostaw, tak jak ma to miejsce w Stanach Zjednoczonych i niektórych krajach w Afryce. Obecne regulacje mogą nawet osłabić obowiązujące standardy – zauważa Michael Reckordt.

- Kraje ubogie nie są wcale ubogie, są zubożone przez niesprawiedliwe zasady handlu międzynarodowego – taką opinię słyszałem wielokrotnie od aktywistów i ekspertów z krajów Afryki i Ameryki Łacińskiej – mówi Marcin Wojtalik, ekspert Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. Artykuł 208 traktatu lizbońskiego mówi, że UE powinna w swojej polityce brać pod uwagę cele unijnej współpracy rozwojowej, a więc przeciwdziałaniu ubóstwu i rażącym nierównościom na świecie. Tymczasem europejskie firmy dopuszczają się pogwałceń praw człowieka, zawłaszczania ziemi, rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych w krajach ubogich, często korumpując lokalnych decydentów. Firmy z UE często unikają płacenia podatków w krajach ubogich, co przyczynia się tragicznej sytuacji: głodu i niedożywienia, braku edukacji czy opieki w krajach Afryki, Azji czy Ameryki Łacińskiej. 

W ramach kampanii "Stop szalonemu górnictwu" 13 organizacji pozarządowych będzie rozmawiać z politykami, szczególnie w Parlamencie Europejskim, aby wzmocnić uregulowania dotyczące wydobycia surowców naturalnych. Organizacje chcą też zwrócić uwagę opinii publicznej w Europie na skutki konsumpcji surowców naturalnych z krajów globalnego Południa. Dzięki lepszemu zrozumieniu sytuacji światowej, Polacy i mieszkańcy innych krajów zmienią swoje nawyki konsumenckie i przyczynią się do zrównoważonego rozwoju i poprawy sytuacji w krajach ubogich.  Organizacje domagają się, aby władze szanowały prawo społeczności lokalnych do odmowy eksploatacji zasobów naturalnych na ich terenie.

Przykładem jest społeczność Nueva Trinidad w Salwadorze. Marco Galves, szef organizacji CRIPDES mówi: - Podczas eksploatacji kopalni "El Dorado" źródła wody pitnej wysychały, a sześć osób, które zaangażowały się w protesty, zostało zabitych. 29 marca odbędzie się w tym referendum zorganizowane przez CRIPDES, które odpowie na pytanie, czy lokalna społeczność zgodzi się na wydobycie złota na ich terenie.  Kampania "Stop szalonemu górnictwu" jest elementem Europejskiego Roku na rzecz Rozwoju 2015, który obchodzony jest w całej Unii Europejskiej, również w Polsce.