– Dla spółek działających na Ukrainie i eksportujących na ten rynek 2015 r. będzie dużo gorszy niż 2014 r. Sytuacja tamtejszej gospodarki dramatycznie się pogarsza, co nie pozwoli naszym producentom i eksporterom na zwiększenie wolumenów sprzedaży – ocenia Marek Buczak, zarządzający funduszami w Quercus TFI. – Tegoroczne wyniki spółek działających na Ukrainie będą prawdopodobnie gorsze niż ubiegłoroczne – potwierdza Marcin Nowak, analityk Ipopema Securities.

Szczególnie bolesne dla spółek jest osłabienie hrywny, która tylko w tym roku straciła do dolara, euro i złotego ponad 30 proc. Spadek jej wartości był jeszcze większy, ale w tym tygodniu hrywnę wyciągnęła z dołka decyzja o podwyżce głównej stopy procentowej z 19,5 proc. do 30 proc. Ten krok miał pomóc nie tylko w ustabilizowaniu waluty, ale też w oczekiwaniu na przyznany już kredyt Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wart 15,5 mld euro. Zdaniem Andrzeja Drozda z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej zagraniczne wsparcie finansowe dla Ukrainy to jeden z ważniejszych elementów, który może pomóc w zahamowaniu dramatycznej zapaści tamtejszej gospodarki. – Bardzo czekamy na ten pakiet pomocowy – zapowiada.

Bardziej sceptyczny jest Marek Buczak, według którego zapowiadana pomoc finansowa dla Ukrainy nie postawi gospodarki na nogi. Pieniądze pójdą na spłatę i rolowanie zagranicznego zadłużenia kraju, ale nie zostaną wpompowane w gospodarkę. – A właśnie tego świeżego kapitału bardzo jej potrzeba. Rząd powinien się bardziej koncentrować na wdrażaniu reform gospodarczych i walce z korupcją niż na konflikcie zbrojnym na wschodzie kraju – ocenia. Buczak podkreśla jednak wagę faktycznego wdrożenia mińskich porozumień pokojowych. Wtedy w ciągu kilku kwartałów mogłoby dojść do poprawy sytuacji w tej części Europy.

Andrzej Drozd dorzuca do tego konieczność budowy przejrzystego systemu informacji i wsparcia dla inwestorów, który z ukraińskich ministerstw powinien zejść do regionów i władz lokalnych. Na razie władze – m.in. z pomocą polskich samorządowców – przygotowują założenia do całościowej reformy samorządowej. Reformy jednak wyraźnie buksują, a najważniejsze z nich nie mogą się odbyć bez zmiany konstytucji. Porozumienia mińskie zakładają, że zmiana nastąpi do końca roku, jednak nie wiadomo, czy do tego czasu układ nie zostanie przekreślony wznowieniem działań wojennych. – Ukraina dramatycznie potrzebuje inwestycji z zewnętrz. A rozglądać się na tym rynku warto, szczególnie od strony zakupów i przejęć. Warto, bo jest tanio i dostępnie, a za 10 lat mogą to być bardzo dochodowe inwestycje – tłumaczy.

– W tej chwili największym problemem jest kurs hrywny. Poważne kłopoty wynikają też z inflacji. Do tego, żeby sytuacja gospodarcza zaczęła się poprawiać, konieczne jest zahamowanie tendencji spadkowych i stabilizacja wskaźników, choćby na obecnym poziomie, a docelowo oczywiście wzrost PKB. Na razie trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi – mówi Witold Waśko, wiceprezes produkującej farby Śnieżki. I dodaje, że ten rok może być dla fabryki Śnieżki na Ukrainie jeszcze trudniejszy. Rosja, czwarty rynek firmy pod względem przychodów, także przeżywa trudności, głównie z powodu spadku kursu rubla. – Obydwa te rynki staramy się jednak oceniać w perspektywie długofalowej i nadal uznajemy je za perspektywiczne – zaznacza.

Analitycy spodziewają się, że także rynek rosyjski postawi przed polskimi eksporterami więcej wyzwań niż w 2014 r. Co prawda nie jest w tak trudnej sytuacji jak ukraiński, ale tania ropa, hamująca gospodarka i słabnący rubel odbijają się na imporcie. Analizy ekonomistów mówią o nawet 30–40-proc. spadku importu do Rosji w 2015 r. Zdaniem naszych rozmówców zmiana tego scenariusza musiałaby się wiązać ze znaczącym odbiciem cen ropy naftowej i poprawą stosunków między Rosją i Zachodem. Te oczekiwania pokrywają się z opiniami działających w Rosji firm.

– W nadchodzącym roku obrotowym, który Mercor rozpoczyna 1 kwietnia, przewidujemy spadek inwestycji na rynku rosyjskim, a co za tym idzie obniżenie poziomu sprzedaży. Chcemy niwelować ten efekt, wprowadzając do oferty rosyjskiej spółki dodatkowe produkty – zapowiada prezes firmy Krzysztof Krempeć. Po dziewięciu miesiącach roku obrotowego 2014/2015 grupa zanotowała na rynku rosyjskim ponad 2-proc. wzrost sprzedaży (do 32,6 mln zł). Szef Mercoru tłumaczy, że przewagą firmy w stosunku do konkurencji jest to, że prowadzi tam również produkcję, co pozwala zmniejszyć koszty i skrócić czas dostawy produktów.

Rozmówcy DGP przyznają, że spółki obecne w Rosji z produkcją mają przewagę nad eksporterami, ale także w ich przypadku trzeba się spodziewać spadków sprzedaży ze względu na mniejszą konsumpcję i ograniczanie inwestycji. – To przeważnie zakłady produkujące na potrzeby rynku rosyjskiego, a nie na eksport. Nie będą więc mogły wykorzystać sytuacji jak rosyjscy eksporterzy, którzy zyskują na słabym rublu. Chodzi głównie o towary niskoprzetworzone. Choćby stal, której producenci notują rekordowe marże na eksporcie. Bezkonkurencyjny jest też rosyjski węgiel – ocenia zarządzający Quercus TFI.

Jest źle: galopująca inflacja, spadek PKB i załamanie kursu hrywny