Trwają przygotowania do dalszej konsolidacji chemii. Obecna Grupa Azoty, w skład której wchodzą m.in. zakłady azotowe w Tarnowie, Puławach i Kędzierzynie oraz fabryka chemiczna w Policach, miałyby stworzyć sojusz z Anwilem, który jest teraz własnością Orlenu. Ministerstwo Skarbu oraz obie zainteresowane firmy prowadzą analizy w tej sprawie – dowiedział się DGP.

– Nad podmiotami, które wchodzą w skład chemicznej grupy, oraz nad Anwilem miałaby powstać czapa, coś na kształt niegdysiejszej Nafty Polskiej – zdradza pragnący zachować anonimowość menedżer. Nafta Polska była państwową spółką, którą utworzono w 1996 r., aby przeprowadziła restrukturyzację i prywatyzację polskich firm chemicznych. Posiadała znaczące pakiety akcji spółek azotowych z Tarnowa i Kędzierzyna, a także Orlenu i Grupy Lotos. Została zlikwidowana w 2011 r. – Tą czapą mogłaby być sama Grupa Azoty, ale po wcześniejszym wyodrębnieniu z niej zakładów w Tarnowie – dodaje nasz rozmówca. Dzisiejsza Grupa Azoty powstała z przekształcenia tarnowskiej firmy. Zakłady z Polic, Kędzierzyna i z Puław są jej spółkami córkami, co oznacza, że część ich zysków trafia w formie dywidendy właśnie do Tarnowa.

– Od dłuższego czasu słyszymy, że Puławy nie chcą już być pod nami – mówi jeden z liderów związkowych w tarnowskich zakładach. Według niego byłoby to na rękę również ministrowi Skarbu Państwa Włodzimierzowi Karpińskiemu, który pochodzi z Puław i zasiadał kiedyś w zarządzie tamtejszych zakładów. – Pojawiły się informacje, że teraz mają być podjęte jakieś kroki właśnie w tym kierunku – dodaje związkowiec. Jeśli ten scenariusz zostałby zrealizowany, Puławy faktycznie przestałyby być spółką córką Tarnowa.

Największym – choć nie większościowym – akcjonariuszem Grupy Azoty, a także Orlenu, jest Skarb Państwa. – Nigdy nie komentujemy takich spekulacji – ucina nam Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzeczniczka MSP. – Pytania w tej sprawie należy kierować do spółek – podpowiada.

Ale te też nabierają wody w usta. Komentarza odmówił nam Andrzej Skolmowski, wiceprezes Grupy Azoty. Według naszych informacji to właśnie on z ramienia tarnowskiej firmy zajmuje się analizą przedsięwzięcia. „PKN Orlen nie komentuje spekulacji medialnych” – tak na nasze pytanie odpowiedziało biuro prasowe płockiego koncernu. W przeszłości przedstawiciele Orlenu często i chętnie wypowiadali się na temat przyszłości Anwilu. We wrześniu 2008 r., zaledwie kilka dni po awansie na prezesa spółki, Jacek Krawiec powiedział, że koncern rozważa udział Anwilu w konsolidacji chemii albo sprzedaż tej spółki. – Rola Orlenu powinna się ograniczać do bycia dostawcą surowców dla sektora chemicznego – stwierdził.

– Przewidujemy sprzedaż Anwilu w drugiej połowie roku, ale pod warunkiem, że cena będzie satysfakcjonująca – mówił w styczniu 2009 r. Wtedy nic z tego nie wyszło, ale temat wrócił dwa lata później. W czerwcu 2011 r. Krawiec zapowiadał, że analizy dotyczące sprzedaży Anwilu potrwają do końca roku, a sama transakcja powinna nastąpić w 2012 r. Orlen wahał się wtedy, czy wystawić na sprzedaż całą spółkę, czy tylko jej część nawozową. Decyzja zapadła szybko. – Będziemy dążyli do sprzedaży poszczególnych linii biznesowych. Przygotowujemy spółkę, żeby móc zaoferować chętnym przede wszystkim część nawozową – mówił w lipcu 2011 r. Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes koncernu.

Teraz nasi rozmówcy milczą, zasłaniając się m.in. tym, że jakiekolwiek wypowiedzi mogłyby wpłynąć na giełdową wycenę akcji. Na GPW notowane są aż cztery potencjalnie zainteresowane spółki. W ciągu ostatniego miesiąca wzrosły kursy wszystkich: Orlenu o 4,8 proc., zakładów z Puław i zakładów z Polic, po ok. 7 proc., a Grupy Azoty o ponad 9 proc. (indeks WIG zwiększył się w tym czasie o niespełna 2,2 proc.).

Na to, że przygotowywana jest konsolidacja chemii, wskazywać może również to, że Anwil przekazuje ostatnio swoje spółki zależne do Orlenu. W styczniu część przedsiębiorstwa Pro-Lab z Włocławka oraz 170 jego pracowników trafiło do struktur spółki Orlen Laboratorium. W lutym płocki koncern nabył od chemicznej firmy Przedsiębiorstwo Inwestycyjno-Remontowe RemWil. W drugiej połowie zeszłego roku Anwil pozbył się spółki zależnej Eko-Dróg. Powyższe działania są, jak oficjalnie informuje spółka, częścią „procesu optymalizacji struktury grupy Orlen”.

– Ministerstwo Skarbu Państwa co do zasady wspiera wszelkie działania mające na celu wzmocnienie Grupy Azoty – zapewnia nas rzeczniczka resortu. Stworzenie czapy nad chemią MSP mogłoby uzasadniać właśnie w ten sposób. Kontrolę nad nią sprawowałby właśnie Skarb Państwa, wspierany dodatkowo przez Orlen (który objąłby zapewne w zamian za wniesienie Anwilu do grupy jakąś część jej akcji).

W 2013 r., jeszcze zanim powstała Grupa Azoty, zakłady z Tarnowa, Polic i Puław wypłaciły Skarbowi Państwa dywidendy o łącznej wysokości ponad 160 mln zł. Natomiast w minionym roku, już po ukształtowaniu się obecnej struktury polskiej chemii, cała kwota wypłacona przez te trzy podmioty do MSP ledwie przekroczyła 7,7 mln zł. Wynika to stąd, że obecnie zakłady z Polic, Puław czy Kędzierzyna są spółkami córkami Grupy Azoty, która powstała z przekształcenia tarnowskich zakładów. I to właśnie do Tarnowa trafia część zysków pozostałych zakładów. Z Polic było to w zeszłym roku ponad 15 mln zł, a z Puław ponad 190 mln zł.

Pieniądze te są przeznaczane m.in. na inwestycje, które rozbudowują zdolności produkcyjne całej grupy. Problem w tym, że wobec spadających dochodów z prywatyzacji Skarb Państwa potrzebuje zdecydowanie większych wpływów dywidendowych.