statystyki

Deflacja paliwowa: krótkookresowy ból, długookresowy zysk

autor: Ignacy Morawski14.01.2015, 07:20; Aktualizacja: 14.01.2015, 08:24
Ignacy Morawski

Ignacy Morawski, główny ekonomista BizBankuźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: mat. prasowe

Gigantyczny spadek cen ropy, o ponad 50 proc. w ciągu zaledwie pół roku, powinien być teoretycznie dużym wsparciem dla wzrostu gospodarczego w większości krajów świata, również w Polsce. I takie były pierwsze reakcje ekonomistów, gdy ten trend spadkowy zaczął być widoczny.

Ale rynki finansowe zdają się uważać inaczej. Od jesieni, kiedy kolejna fala spadku cen ropy przybrała na sile, rentowność obligacji długookresowych wyraźnie się obniżyła. To oznacza, że inwestorzy nie tylko stawiają na luzowanie polityki pieniężnej w krótkim okresie (w Polsce rynek wycenia cięcie stóp o 50 pkt bazowych), lecz także obawiają się długotrwale niskiego wzrostu gospodarczego.

Dlaczego niskie ceny ropy nie wywołały fali optymizmu tylko falę obaw? Wyjaśnień może być kilka.

Po pierwsze, niskie ceny mogą być traktowane nie jako bodziec prowadzący do wyższego wzrostu gospodarczego, ale raczej papierek lakmusowy słabości globalnego popytu. Im niższe ceny ropy, tym słabszy musi być globalny popyt. Problem sprowadza się zatem do odpowiedzi na pytanie, czy za niskimi cenami surowca stoi popyt czy podaż. Jeżeli popyt, to rzeczywiście jest to zły sygnał. Ale jeżeli podaż – to wręcz przeciwinie. Po drugie, istnieją obawy, że deflacja może pogłębić kryzys zadłużeniowy w strefie euro. Jeżeli spadek cen ropy przełoży się na spadek cen lub ich niższy wzrost w innych branżach gospodarki, wówczas rządom trudniej będzie ograniczyć zadłużenie ze względu na niższą nominalną dynamikę dochodów podatkowych i wyższe realne koszty obsługi długu. Po trzecie, gwałtowny spadek cen ropy może wywołać silne wstrząsy finansowe w krajach i firmach produkujących surowiec. Gdyby na przykład Rosja stała się niewypłacalna, co w perspektywie kilkuletniej nie jest niewykluczone, wówczas skutki byłyby mocno odczuwalne na całym świecie.

Czy powyższe obawy są uzasadnione? Do pewnego stopnia tak. Destabilizacja rynków wschodzących produkujących ropę, takich jak Rosja, Nigeria czy Brazylia, może wywołać fale wstrząsowe na rynkach finansowych i przez to wywołać także realne skutki gospodarcze. Zagrożeniem jest też ewentualne pogłębienie trendów deflacyjnych w strefie euro. Bez wyższego nominalnego wzrostu gospodarczego Włochy i Hiszpania mogą być fundamentalnie niewypłacalne i przez lata tkwić na kroplówce z Europejskiego Banku Centralnego.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze FB:

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane