statystyki

Euro w Polsce już wkrótce? Sprawdź, kiedy spełnimy wymagania do przyjęcia wspólnej waluty

autor: Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak09.04.2014, 06:58; Aktualizacja: 10.04.2014, 08:11
Kto zacisnął pasa w kryzysie w Europie

Kto zacisnął pasa w kryzysie w Europieźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Za rok możemy zacząć myśleć o terminie wejścia do strefy euro, bo pod koniec 2015 roku spełnimy większość kryteriów pozwalających znaleźć się w strefie .

reklama


reklama


Według MF w przyszłym roku bez kłopotów spełnimy kryterium wejścia do strefy euro dotyczące zmniejszenia deficytu sektora finansów publicznych do 3 proc PKB. Za tydzień rząd ma rozmawiać o działaniach, które mają przekonać Brukselę , że ten cel zostanie osiągnięty. Resort finansów przeanalizował ponad 100 różnych działań, które mają temu sprzyjać. Ostateczny wniosek jest prosty nie potrzeba radykalnych ruchów w większości wystarczą już podjęte lub wdrażane działania i zapowiadany wzrost gospodarczy z wyższymi wpływami do budżetu. To oznacza utrzymanie w przyszłym roku zamrożenia płac w budżetówce, ale też wprowadzenie loterii paragonowej, co ma zachęcić podatników pobierania paragonów i zwiększyć wpływy z VAT.

Plany resortu oznaczają, że po raz pierwszy od 2007 roku i drugi w historii spełnimy kryterium deficytu sektora finansów publicznych. Już dziś spełniamy trzy z pięciu kryteriów: długu publicznego, inflacji oraz stóp procentowych. Po 2015 zostanie nam kwestia zgodności kursu walutowego co oznacza wejście do dwuletniego korytarza walutowego ERM 2 oraz zmian w konstytucji. Oba posunięcia to kwestia decyzji politycznych, gdyż wiążą się z bezpośrednio celowaniem w datę wejścia do UE.

Na razie mimo wyborów europejskich temat euro w polskiej polityce nie istnieje. Choć jak pokazuje terminarz partie idące do władzy będą musiały się z nim zmierzyć. Bo jeśli w 2015 roku spełnimy kryterium deficytu, to Komisja Europejska zapyta nas kiedy wejdziemy do ERM 2. Za rozpoczęciem ponownej dyskusji o wejściu wypowiadali się ostatnio prezydent Bronisław Komorowski i szef NBP Marek Belka. Politycznym kontekstem była konflikt ukraińsko rosyjski. Wejście do strefy ma ściślej związać Polskę z Zachodem i osłonic ją ty samym przed Rosją. Z drugiej strony pojawiają się argumenty, że Polska gospodarka do wejścia do strefy będzie gotowa dopiero na koniec dekady lub że powinna trzymać się złotego co pokazał kryzys.

Loteria paragonowa, zamrożenie płac i wzrost gospodarczy pozwolą zmniejszyć deficyt sektora finansów publicznych do wymaganych 3 proc.

15 kwietnia rząd będzie rozmawiał o działaniach, które mają przekonać Komisję Europejską, że w 2015 r. Polska spełni kryterium z Maastricht dotyczące deficytu sektora finansów publicznych. Ministerstwo Finansów przeanalizowało ponad 100 propozycji. Ostateczny wniosek: nie będą konieczne żadne radykalne ruchy. – Jeśli nie będzie niespodzianki, trzy procent jest osiągalne. Na korzyść rządu działa szybszy wzrost – uważa Maciej Reluga, główny ekonomista banku BZ WBK.

Komisja Europejska szacuje, że w tym roku nasz deficyt sektora finansów publicznych wyniesie w okolicach 3,8 proc. PKB, a w kolejnym spadnie do 2,9 proc. (po odjęciu jednorazowej nadwyżki wynikającej ze zmian w OFE). Z kolei MF nie wyklucza, że na koniec roku deficyt spadnie jeszcze bardziej do 3,5 proc. Brukseli zostanie zapewne podana wyższa wartość, zbliżona do jej prognozy, bo fiskus nie chce ryzykować przestrzelenia. To oznacza, że aby osiągnąć cel, rząd w 2015 r. musi zmniejszyć różnicę między dochodami a wydatkami o ponad 8 mld zł.

Co usłyszy Bruksela? Będzie to wykaz kilkudziesięciu już podjętych lub właśnie wprowadzanych zmian, które pozwolą deficyt ograniczyć.

Budżetówka i PIT w zamrażarce

Pierwszy krok to utrzymanie zamrożenia funduszu płac w budżetówce. Nie znaczy to, że nie są możliwe indywidualne podwyżki. Tyle że globalna suma przeznaczona w całości na wynagrodzenia nie rośnie. To działanie raportowane Brukseli od 2009 r. Jak wynika z wyliczeń resortu finansów, każdy punkt procentowy podwyżki w budżetówce kosztowałby 450 mln zł, z czego koszt podwyżki dla sędziów, prokuratorów i żołnierzy to około 100 mln zł. Jednak poszczególne grupy zawodowe związane z budżetówką zamierzają walczyć o swoje, nie ma więc pewności, że rząd będzie nieugięty. Kolejnym krokiem będzie zamrożenie progów podatkowych. Jak wynika z naszych wyliczeń, dla budżetu to oszczędności ok. 1 mld zł Progi podobnie jak fundusz wynagrodzeń w budżetówce nie były zmieniane od 2009 r., gdy weszły dwie stawki PIT zamiast trzech.

OFE i drobiazgi

Duże oszczędności dają tegoroczne zmiany w OFE. Dzięki umorzeniu obligacji koszty obsługi długu w tym roku spadły o 4,8 mld zł. W kolejnym mają być niższe o 5,9 mld zł? Dodatkowe efekty da także tzw. suwak. Przewiduje, że składki osób, którym zostało najwyżej 10 lat do emerytury, nie trafią już do OFE, które muszą oddać ZUS oszczędności takiej osoby. Pieniądze, które z obu źródeł trafią do ZUS, obniżają potrzeby pożyczkowe tej instytucji i przez to także zmniejszają deficyt sektora finansów publicznych. Jak szacował resort w uzasadnieniu do ustawy wprowadzającej OFE, pozytywne skutki dla sektora finansów tych zmian w 2015 r. mają wynieść ok. 1 proc. PKB. Ale większość tych efektów Komisja Europejska uwzględniła już w prognozach. Inne zabiegi to np. przeprowadzane właśnie ozusowanie zbiegów umów-zleceń, które w kolejnych dwóch latach ma zmniejszyć deficyt o blisko 300 mln zł. Kolejna pozycja to wygasająca ulga na zwrot VAT na materiały budowlane, która ma zwiększyć w 2015 r. dochody podatkowe o 340 mln zł.

Loteria paragonowa

Komisja Europejska ma też usłyszeć o działaniach miękkich, których resort nie przelicza na konkretne zyski, ale które miałyby zachęcać do płacenia podatków i zwiększać budżetowe wpływy. Jeden z pomysłów to loteria paragonowa. Pomysł zakłada, że raz na kwartał lub raz na miesiąc szczęśliwy podatnik mógłby wygrać nagrodę. Na przykład średniej klasy samochód. Zwycięzcą byłby ten, którego numer paragonu zostałby wylosowany, co zachęci do brania ich przy każdym zakupie i ograniczy w ten sposób szarą strefę. Zapewne loteria dotyczyłaby określonych branż, w których najłatwiej o nadużycia – jak budowlana czy gastronomiczna. Dodatkowy bonus: nagroda będzie zwolniona z podatku. Na Słowacji taka loteria zwiększyła wpływy podatkowe i zachęciła rząd do obniżki VAT. Resort finansów będzie raportował Brukseli o czarnej liście dłużników podatkowych (wykaz osób zalegających fiskusowi z prawidłowo naliczonym podatkiem może trafić do informacji kredytowej). Inne pomysły z grupy miękkich to wypełnianie PIT przez urzędników skarbowych, e-podatki i edukacja ekonomiczna w szkole.

Ekonomiści widzą dwa zagrożenia dla planów ministerstwa. Pierwsze nie ma bezpośredniego związku z ekonomią. Chodzi o militarny konflikt między Rosją a Ukrainą. – Może on zwiększyć niepewność wśród przedsiębiorstw i konsumentów. Oba te czynniki hamowałyby wzrost konsumpcji i inwestycji i popytu krajowego. W tej sytuacji przyspieszenie wzrostu byłoby słabsze – uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Drugim zagrożeniem może być powtórka spowolnienia w strefie euro. Taki scenariusz przerabialiśmy już w 2012 i 2013 r.

OPINIA

Andrzej Rozenek (TR)

Andrzej Rozenek (TR)

źródło: Materiały Prasowe

Jesteśmy za przyspieszeniem naszego wejścia do strefy euro. Rok 2015 na spełnienie kryterium deficytowego jest realnym terminem i zbieżnym z naszymi przewidywaniami.

Niestety nie widzimy żadnej realnej dyskusji na temat wejścia Polski do strefy euro. A szkoda, bo to temat być może ważniejszy niż zbrojenia. To wspólna waluta w postaci euro może się okazać naszą „tarczą antyrakietową” w relacjach z Rosją. Putin wciąż nie może się pogodzić, że niektóre państwa wyszły z rosyjskiej strefy wpływów, a przyjęcie przez nas eurowaluty zadziałałoby być może jak zimny prysznic dla Rosji.

Oczywiście będą koszty wprowadzenia euro, ale pamiętajmy też o kosztach przewalutowania, które dziś ponoszą polscy przedsiębiorcy. Problemem może być niewielkie poparcie społeczne, co wiąże się ze słabą kampanią informacyjną na temat wejścia do strefy, a właściwie jej brakiem.

Jerzy Żyżyński (PiS)

Jerzy Żyżyński (PiS)

źródło: Materiały Prasowe

Wspólny pieniądz jest dobrą rzeczą, pod warunkiem że państwa są na podobnym poziomie rozwoju. Polska zmarnowała gospodarczo ostatnie 25 lat, gdyż utraciła część swojego potencjału po latach komunizmu. Kraje europejskie podzieliły się na te, które są eksporterami netto, i te będące importerami netto. Wspólny pieniądz stawia te pierwsze kraje w wyjątkowo korzystnej sytuacji, a te drugie – w zupełnie odwrotnej, bo nie może stymulować swoich relacji zagranicznych poprzez stymulowanie kursu waluty.

Kryteria konwergencji nie mogą być celem samym w sobie. Powinny być efektem dobrego funkcjonowania gospodarki. Cięcia wydatków budżetowych są rzeczą szkodliwą, bo wiele z nich powinno wzrosnąć, by właściwie finansować obszary odpowiedzialności państwa.

Krzysztof Kosiński (PSL)

Krzysztof Kosiński (PSL)

źródło: Materiały Prasowe

Może warto pomyśleć o stopniowym wdrażaniu euro, na przykład w pierwszej kolejności w ramach rozliczeń między przedsiębiorcami – nie traciliby wówczas na przewalutowywaniu. I dopiero wówczas, kiedy społeczeństwo to zaakceptuje, gdy makroekonomia na to pozwoli, powinniśmy zdecydować o pełnym wejściu Polski do strefy euro.

Wszystko będzie zależało od uwarunkowań gospodarczych – silnej złotówki, wysokiego wzrostu gospodarczego, zniwelowania aktualnych problemów budżetowych czy bardziej pozytywnych nastrojów społeczeństwa w zakresie konsumpcji czy zatrudnienia.

Na pewno nie należy na siłę naciągać pewnych rozwiązań tylko po to, by wszystko pasowało do kryteriów konwergencji. Weźmy pod uwagę, że Grecja księgowała dość kreatywnie pewne rzeczy tylko po to, by sprostać wymogom, jakie stawiała jej Unia, i wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

Na pewno kryteria polityczne nie powinny decydować o wejściu Polski do eurostrefy. Trudno wskazać konkretną datę, próbowaliśmy już tego kilka razy i jeszcze nigdy do tej pory nie udało się trafić.

Dariusz Joński (SLD)

Dariusz Joński (SLD)

źródło: Materiały Prasowe

Polska musi wejść do strefy euro jak najszybciej. Wszystkie najważniejsze decyzje – tak prawne, jak i w kwestiach finansowych – podejmowane są w strefie euro, tak więc im szybciej wstąpimy do tego grona, tym lepiej dla Polski.

SLD zrobiło pierwszy krok, wprowadzając kraj do UE, czas na drugi krok. Jeżeli rządu na to nie stać, chętnie mu w tym pomożemy. Niestety premier już kilkukrotnie podawał daty, z których potem kilkukrotnie się wycofywał. To wpłynęło na odbiór społeczny całej sprawy.

Naszym zdaniem łatwiej będzie osiągnąć kryteria konwergencji – czyli dostosować nasz deficyt, dług czy inflację do wymagń unijnego prawa – niż przekonać społeczeństwo i zdobyć w związku z tym większość parlamentarną. Na dziś takiej większości, zwłaszcza w sprawie zmian w konstytucji, rządowi nie uda się zebrać. Rząd wie, że poparcie dla eurowaluty jest na poziomie 25–30 proc. i dlatego niewiele robi w tym zakresie.

Dariusz Rosati (PO)

Dariusz Rosati (PO)

źródło: Materiały Prasowe

Wejście do strefy euro jest ekonomicznie i politycznie korzystne dla Polski, o czym świadczą m.in. analizy Narodowego Banku Polskiego. Kwestia spełnienia kryteriów z Maastricht nie będzie dla nas wielkim problemem. Na pewno w 2015 roku zejdziemy z deficytem poniżej 3 proc. PKB. Problem jest natury politycznej. W tej chwili nie ma większości w Sejmie na zmianę konstytucji ze względu na sprzeciw PiS i SP. Musimy liczyć na większość konstytucyjną po wyborach. Brakuje też poparcia społecznego dla tej inicjatywy, dlatego konieczna jest szeroka kampania informacyjna.

Im szybciej wejdziemy do strefy euro, tym lepiej dla Polski. Oznaczałoby to np. obniżenie stóp procentowych i kosztów kredytów czy zwiększenie możliwości inwestycyjnych polskich przedsiębiorstw. Według ostrożnych szacunków wejście do eurostrefy oznacza korzyści ekonomiczne rzędu 1,5 proc. PKB rok do roku.

Dodatkowym argumentem są aspekty polityki bezpieczeństwa. Kraje strefy euro jadą na jednym wózku i w razie kłopotów mogą liczyć na pomoc i gwarancje bezpieczeństwa ze strony pozostałych państw.

Trzeba jedynie zapewnić odpowiedni poziom nadzoru bankowego, by maksymalnie ograniczyć ryzyko związane ze zmianą waluty.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Księgowy(2014-04-09 08:28) Odpowiedz 00

    Po jakim kursie byłaby wymiana ?

  • kecaj(2014-04-09 13:27) Odpowiedz 00

    nastepne pranie muzgu z euro...

  • Stan(2015-04-04 19:20) Odpowiedz 00

    Dlaczego Szwajcaria nie wchodzi do UNI, dlaczego Wielka Brytania ma dalej swoją walutę?
    Panowie ekonomiści zacznijcie liczyć realnie a nie gruszki na wierzbie!

  • Stan(2015-04-04 19:14) Odpowiedz 00

    Co za bzdury, najpierw niech wyruwnają zarobki a na to potrzebne są dwie dekady, o jakiej polsce mówi Prezydent, czy poraz kolejny mamy być oszukani. ?!

  • Nie patriota(2014-12-08 10:05) Odpowiedz 00

    No to guzik mnie to obchodzi jeśli zarobie 2500 tys. Euro to morze być ale jak tysiąc to w łyżce wody potopie gnoi zasranych

  • ja(2014-12-02 09:37) Odpowiedz 00

    NIE DLA WALUTY EURO W POLSCE.

  • Polak żyjący w Europie(2014-07-12 20:15) Odpowiedz 00

    Po co Euro?
    Opóźnianie wejścia w Euro to z każdym rokiem rosnące koszty naszych przedsiębiorstw i bieżący drenaż naszych kieszenie głównie przez Lobby związane z bankami. Większość fachowców z tych gremiów zastrasza społeczeństwo a sami nas doją ile wejdzie na spreedzie i manipulacjach kursami walutowymi.
    Nie jeden przedsiębiorca ma niższą marżę na sprzedaży towarów zakupionych w strefie Euro niż bank, który pije czysty dochód z transakcji dewizowej związanej z zakupem. Czy na tym polega wolna konkurencja, której szczytne hasła wpisane są w preambule UE? Sceptyków wejścia w strefę Euro chętnie poprę pod jednym warunkiem - ustalenia i utrzymania stałego kursu wymiany waluty Euro do Złotówki oraz obniżenia marży za przewalutowanie do 1 zł za każde przewalutowanie.

  • oj(2014-04-14 09:10) Odpowiedz 00

    Ci panowie to kogo reprezentują i czyje interesy, bo na pewno nie moje

  • do FED(2014-04-09 19:20) Odpowiedz 00

    też, tak uważam że to skrajnie nieodpowiedzialna grupa społeczna :0

  • Z dlaeka(2014-04-09 20:43) Odpowiedz 00

    Użytecznych idiotów i euro nam nie trzeba !

  • do FED(2014-04-09 19:19) Odpowiedz 00

    też tak uważam że to skrajnie nie odpowidzialna grupa

  • Wniosek prosty i rozwiazanie (SG)(2014-04-09 18:15) Odpowiedz 00

    Z tego wniosek,zebysmy obalili antynarodowy rzad POlszewikow,rozliczyli tych bandytow,likwidatorow Polski i najsurowiej ukarali
    i to jak najpredzej,a potem ewentualnie za drukowane bez pokrycia unijne euro-szmaty moze unijne totalitarne bagno kupic dla siebie tych POlszewickich bandytow.

  • NIKT!(2014-04-09 17:49) Odpowiedz 00

    Ja chce euro w Polsce bo:
    -w Niemczech godzina roboty to 25 € w polsce 25zł jak wprowadzą euro to ile dostaniecie kasy za dzień roboty który trwa 8 godzin?
    -

  • ja(2014-04-09 16:05) Odpowiedz 00

    Nie dla EURO!!!

  • tropiciel(2014-04-09 13:13) Odpowiedz 00

    To po diabła wprowadzane są nowe banknoty?podejrzewam że są czipowane i to jest uzasadnienie.

  • Nie możemy być stadem owiec.(2014-04-09 09:13) Odpowiedz 00

    Dziś zaczynamy być KIMŚ, po wejściu do strefy będziemy NIKIM;
    - nie będzie NBP, nie dodrukuje czego trzeba,
    - minimalna pensja jest 1600zł tzn. 400€ - czy taka płaca jest możliwa w strefie €?? CHYBA NIE,
    - najniższe świadczenie = dziś ok. 215€ - TRZEBA DŻWIGNĄĆ,
    - wszystkie zakłady pracujące na śmieciówkach - UPADNĄ,
    - wszystkie które funkcjonują w znacznej mierze o szarą strefę - UPADNĄ,
    - wszystkie państwa sąsiednie robiące zakupy, kupujące usługi od nas /bo jest taniej/ - ODEJDĄ.
    POŚPIECH JEST DOBRY PRZY ŁAPANIU PCHEŁ.

  • matitalolo(2014-04-09 12:54) Odpowiedz 00

    Ekonomista to fachowiec, który zna 1001 pozycji łóżkowych , ale nie ma partnerki. Wymiana na euro będzie zapewne według schematu z 1950 r. Z tą różnicą ,że pewna grupa ludzi będzie jeszcze bogatsza i na tym zarobi. Większość obywateli tego kraju pozostanie w bagnie. A przy okazji rządzącym uda sie uratować takie trupy, jak np. ZUS, PKP, itp. i zamącić przy tzw deficycie.

  • Werwa(2014-04-09 12:41) Odpowiedz 00

    Uchowaj nas Boze prze waluta euro. Bedzie tragedia, bo przeciez nie wyrownaja nam pensji ani emerytur do poziomu krajow ktore juz maja euro. Bieda bedzie straszna.

  • FED(2014-04-09 12:07) Odpowiedz 00

    Dopiero co, po 30 latach spłaciliśmy gierkowskie kredyty. Euro będzie ostatnim etapem drenażu Polski a konsekwencje dosięgną kilku następnych pokoleń. Poza tym nie zgadzam się by to politycy decydowali o wprowadzeniu obcej waluty bo jest to skrajnie nieodpowiedzialna grupa społeczna.

  • POlok(2014-04-09 12:36) Odpowiedz 00

    Jarosław Ty nas zbaw.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama