Sytuacja na rynku pracy nie jest jeszcze satysfakcjonująca, więc na razie nie ma mowy o podnoszeniu stóp procentowych. Ogólna kondycja gospodarki jest jednak na tyle dobra, że ograniczenie ilościowego luzowania polityki monetarnej będzie kontynuowane – zapowiedziała wczoraj Janet Yellen, nowa gubernator Fed, w swoim pierwszym wystąpieniu przed Komisją Finansów Izby Reprezentantów.

Ponieważ Yellen była zastępczynią Bena Bernankego, nikt się nie spodziewał, że pod jej rządami amerykański bank centralny radykalnie zmieni kierunek, widać jednak pewną zmianę stylu. Jej przemówienie, które poprzedzało pytania kongresmanów, było mniej więcej o połowę krótsze od wystąpień poprzednika, za to co najmniej o tyle bardziej treściwe. Yellen wypowiadała swoje opinie wprost, bez typowego dla szefów banków centralnych kluczenia i dawania zawoalowanych wskazówek.

Yellen potwierdziła przypuszczenia, że priorytetem dla niej będzie zmniejszanie bezrobocia, mimo że to spadło w styczniu do 6,6 proc., czyli najniższego poziomu od października 2008 r. – Uzdrowienie rynku pracy jest dalekie od zakończenia. Stopa bezrobocia wciąż jest znacznie powyżej poziomów, które członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku uważają za dopuszczalne maksimum – oświadczyła Yellen. Jak wyjaśniła, problemem rynku jest to, że wśród bezrobotnych zbyt wiele jest osób, które nie mają pracy od ponad sześciu miesięcy, zaś wśród zatrudnionych – takich, którzy pracują na część etatu, choć chcieliby na cały. Tym samym rozwiała spekulacje w sprawie stóp procentowych, które się zaczęły pojawiać w związku z szybszym, niż oczekiwano, spadkiem bezrobocia.

Zgodnie z dotychczasowymi wytycznymi Fed miał rozważyć podniesienie stóp – z obowiązującego od końca 2008 r. rekordowo niskiego poziomu 0,25 proc. – gdy bezrobocie spadnie poniżej 6,5 proc., a inflacja nie będzie przekraczać 2,5 proc. Gdy Fed ogłaszał te wskazówki, spodziewano się, że na koniec 2013 r. bezrobocie będzie wynosić między 7,4 a 7,7 proc., a pod koniec bieżącego roku – 6,8–7,3 proc. Yellen zapowiedziała, że Fed w decyzji o stopach procentowych będzie się kierował nie tylko poziomem bezrobocia i inflacji. Będzie ją podejmował, opierając się na bardziej kompleksowym spojrzeniu na stan gospodarki, a zatem utrzyma je na obecnym poziomie jeszcze długo po tym, jak bezrobocie spadnie poniżej 6,5 proc.

Niemniej Yellen uważa, że ogólny stan amerykańskiej gospodarki jest dobry, a ostatnie zawirowania na rynkach wschodzących się na niej nie odbiły. – Nasze odczucie jest takie, że na obecnym etapie te wydarzenia nie stanowią znaczącego zagrożenia dla perspektyw gospodarczych USA – powiedziała. To oznacza, że Fed będzie dalej wyhamowywał program quantitative easing, czyli skupowania obligacji oraz papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką. Fed dwukrotnie – w grudniu i styczniu – zmniejszył wartość comiesięcznych zakupów z 85 do 65 mld dol. miesięcznie. Choć zaczęta we wrześniu 2012 r. trzecia tura QE przyczyniła się do spadku bezrobocia o 1,5 pkt proc., Fed musi ją stopniowo wygaszać, bo skutkiem tego są rozdęty do rekordowego poziomu 4,1 bln dol. bilans banku, a także groźba powstania bańki na rynku nieruchomości oraz na giełdach.