Izba Gospodarcza Metali Nieżelaznych i Recyklingu szacuje roczne obroty złomem w Polsce na kilkanaście miliardów złotych. Zarządcy infrastruktury energetycznej, kolejowej oraz telekomunikacyjnej wyceniają straty z powodu kradzieży kabli, które są potem odsprzedawane, na 64 mln zł tylko za ubiegły rok. Ale to jedynie wycinek zjawiska. Według ostrożnych szacunków łączna kwota dla wszystkich zarządców infrastruktury przekracza 200 mln zł.

Fundacja Niezłomni, która powstała z inicjatywy trzech regulatorów – UKE, URE i UTK – zamierza z tym definitywnie skończyć. Proponuje, aby wszelkie rozliczenia w handlu złomem były dokonywane tylko przelewem. W ten sposób strony transakcji da się zidentyfikować na podstawie numeru konta bankowego. – Przygotowaliśmy wstępny projekt rozwiązań legislacyjnych, który został skierowany do konsultacji. Jednym z dyskutowanych punktów jest wskazanie kwoty, powyżej której miałby się odbywać obrót bezgotówkowy – wyjaśnia Grzegorz Kubicki z fundacji.

Problem w tym, jaki ustalić limit, żeby nie stworzyć luki do obchodzenia prawa przez rozbijanie transakcji na wiele mniejszych tuż poniżej progu wymagającego rejestracji. Ze śmielszym pomysłem – objęcia nowymi zasadami transakcji niezależnie od kwoty – wychodzi Fundacja „Pro Kolej”, reprezentująca sektor kolejowy. Ten z powodu kradzieży światłowodów, torów, zwrotnic itd. tylko w zeszłym roku stracił 24 mln zł. Przez to opóźnionych było ponad 8,3 tys. pociągów pasażerskich i 1,4 tys. towarowych.

– Zostawiasz materiały w punkcie skupu, skup płaci przelewem. Nie ma innej formy rozliczenia. Do tego potrzebna jest jednak interwencja polityków, podobnie jak w Wielkiej Brytanii – przekonuje Jacek Prześluga, były członek zarządu PKP.

Brytyjczycy w lutym 2013 r. przyjęli ustawę o handlu złomem, która zabrania dokonywania w tym segmencie transakcji gotówkowych. Poza tym obliguje właścicieli skupów do zapisywania wszystkich transakcji i wprowadza wysokie kary za niestosowanie się do przepisów. W połączeniu z drobiazgowymi kontrolami przyniosło to efekt: koszty kradzieży ponoszone przez Network Rail (w tym odszkodowania dla przewoźników) spadły w tym roku z 18,3 do 12,7 mln funtów.

Do podobnych rozwiązań przymierzają się także koleje niemieckie, które z powodu kradzieży w 2012 r. raportowały zakłócenia w kursowaniu ok. 17 tys. pociągów.

Polskie Ministerstwo Finansów nie wyklucza poparcia, choć propozycje jeszcze nie wpłynęły. Z kolei resort gospodarki radzi, żeby wstrzymać się ze zmianami do czasu oszacowania wpływu na rynek złomu innego rozwiązania prawnego. W drugiej połowie 2013 r. wszedł w życie mechanizm odwróconego podatku VAT, który też ma ograniczyć nieprawidłowości.

Przedstawiciele telekomów szacują, że w 95 proc. przypadków sprawcy pozostają niewykryci. Na kolei wykrywalność takich przestępstw sięga 14 proc., ale większość sprawców jest wypuszczana z powodu znikomej szkodliwości czynu.