Komisja Europejska zarzuca Niemcom, że nadmierną nadwyżką w handlu zagranicznym utrudniają wyjście z kryzysu krajom południa Europy, ale to wcale nie one są najbardziej proeksportową gospodarką kontynentu. Do tego miana mogą pretendować Holandia i Irlandia.

– Byłoby absurdem, gdyby niemieckie firmy miały ograniczać swoją produkcję. Konkurencyjności nie można zmniejszać – mówiła pod koniec tygodnia Angela Merkel. Niemiecka kanclerz odniosła się w ten sposób do zapowiedzianego przez Komisję Europejską dochodzenia w sprawie zbyt dużej nadwyżki handlowej. Wcześniej podobne zarzuty wobec Berlina wysuwały m.in. Francja i Stany Zjednoczone.

Owszem, w liczbach bezwzględnych Niemcy mają największą w Unii Europejskiej nadwyżkę, ale skoro są największą gospodarką, to nic w tym dziwnego. Jak wynika z opublikowanych w zeszłym tygodniu statystyk, w okresie od stycznia do sierpnia włącznie wartość niemieckiego eksportu dóbr (bez usług) była większa od importu od 127,8 mld euro. Nadwyżka znajdującej się na drugim miejscu Holandii wyniosła w tym samym czasie 36 mld.

Ale inaczej wygląda sytuacja, jeśli się porówna bilans handlowy w stosunku do całej gospodarki. Według jesiennej prognozy gospodarczej Komisji Europejskiej tegoroczna nadwyżka Niemiec wyniesie 6,8 proc. ich PKB, podczas gdy granicą, którą Bruksela uważa za zbyt wysoki poziom, jest 6 proc. Na dodatek w ciągu ostatnich kilku lat Niemcy stale ten poziom przekraczają. W tym roku będą jednak dopiero na czwartym miejscu – wyprzedzają ich Irlandia, Holandia i Słowacja.

O ile Słowacja jest niewielką gospodarką i w tym roku dopiero pierwszy raz przekroczy poziom 6 proc., o tyle w przypadku pozostałych dwóch krajów jest to tendencja stała. Irlandzka nadwyżka eksportowa od czasu wprowadzenia euro stanowi średnio ok. 20 proc. PKB tego kraju i nie wpłynęły na to nawet kryzys i bailout, z którego musiała skorzystać. Jeśli chodzi o Holandię, to ta wartość w ostatnich latach oscylowała wokół 7 proc., ale zauważalnie idzie w górę – w przyszłym roku po raz pierwszy ma przekroczyć 10 proc.

Ciekawie wyglądają też statystyki na temat tego, na kim unijni liderzy eksportu wypracowują swoje nadwyżki. Przewaga niemieckiego eksportu nad importem w handlu z pozostałymi państwami Unii wyniosła w zeszłym roku 48,7 mld euro, co stanowiło 26 proc. całej niemieckiej nadwyżki w bilansie handlowym. Zatem zdecydowanie większą część Berlin uzyskuje na handlu z krajami pozaunijnymi. W przypadku Irlandii ten stosunek układa się niemal idealnie po równo. Holandia zaś ma ogromny deficyt w handlu z krajami spoza UE (w 2012 r. 128,9 mld euro), ale odrabia go jeszcze większą nadwyżką w obrotach wewnątrzunijnych. Wyniosła ona 179,1 mld euro, czyli w liczbach bezwzględnych była aż 3,5 razy większa od niemieckiej.